Ucierpi turystyka, gastronomia, podatki, Ustka, Łeba, Władysławowo, Darłowo. A wszystko przez dorsza

Praca Społeczeństwo Środowisko dołącz do dyskusji (32) 04.12.2019
Ucierpi turystyka, gastronomia, podatki, Ustka, Łeba, Władysławowo, Darłowo. A wszystko przez dorsza

Maciej Bąk

Czy branża morskiego wędkarstwa rekreacyjnego upadnie? Czy rybaków czekają lata bezczynności? Co będziemy teraz jeść podczas wakacji nad polskim morzem? To tylko kilka z wielu pytań pojawiających się po decyzji unijnych ministrów do spraw rybołówstwa, którzy wprowadzili na naszym morzu całkowity zakaz połowu dorsza. To jedyny sposób by uratować będące na skraju wyginięcia wschodnie bałtyckie stado jednej z naszych ulubionych ryb. Z tego właśnie powodu właściciele kutrów w akcie protestu jeszcze w tym roku mogą zablokować porty w Gdyni i Świnoujściu.

I nie chodzi wcale o to, że armatorzy mają żal i wyłączne pretensje do Unii Europejskiej. Decyzja była trudna, ale konieczna, nie dyskutowali z nią zbyt ostro nawet rybacy, którzy wiedzieli że bez dorsza ich praca straci sens i za kilka lat ich kutry nadawałyby się już tylko do muzeum. Problem w tym, że o ile wspomniani rybacy mają zapewnioną systemową pomoc finansową właśnie na wypadek takich sytuacji, to osoby zarabiające na życie na rekreacyjnym wędkarstwie morskim zostają kompletnie na lodzie. Toczą się co prawda rozmowy z ministerstwem co do ewentualnych rekompensat, ale jak na nieco ponad miesiąc przed wejściem w życie zakazu, to pada w nich wyjątkowo mało konkretów.

Zakaz połowu dorszy od 2020 r.

Za wędkarski rejs rekreacyjny płacimy – w zależności od rodzaju kutra, liczby osób na pokładzie i długości wyprawy – od stu do nawet 2000 złotych. Zainteresowanych nie brakuje, a wręcz przeciwnie – branża kwitnie, wraz z trwającą modą na slow life. Zaletą tego hobby jest to, że można je uprawiać właściwie przez cały rok. Do Polski na rejsy wędkarskie przyjeżdżają coraz chętniej goście z zagranicy, głównie Niemcy, ale też Skandynawowie, a to dla armatorów oznacza szanse na rozwój, inwestycje w nowe kutry i unowocześnianie sprzętu. Jednak w chwili gdy wraz z 1 stycznia 2020 roku w życie wejdzie zakaz połowu dorszy, wszystko to może zniknąć jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (bo zdecydowana większość rejsów rekreacyjnych jest właśnie na dorsze). Negatywne skutki zakazu mogą być jednak jeszcze szersze.

Pamiętajmy bowiem o nadmorskich miasteczkach, takich jak Ustka, Łeba, Darłowo czy Władysławowo. Choć w sezonie na brak turystów nie mogą one narzekać, to poza nim – jesienią i zimą – wiele miejsc w hotelach i pensjonatach zajmują amatorzy właśnie takich morskich zajęć jak rekreacyjne wędkarstwo. Nie jest może to gigantyczna skala, ale nadbałtycka gmina na czasowym wyłączeniu takiej branży straci i stałych gości, i zawsze cenne wpływy z PIT-u i CIT-u, płaconego przez do tej pory nieźle prosperujące małe przedsiębiorstwa.

Zakaz połowu dorszy, o czym warto pamiętać, nie będzie oznaczał że nagle przestaną one być tonami wyławiane z Bałtyku. Rybacy od lat zwracają uwagę, że unijne limity i tak pozwalają jedynie na bardzo skromne morskie żniwa, a poza tym w lipcu i sierpniu co roku trwa okres ochronny dorsza (dlatego jeśli w wakacje pytamy w smażalni czy dorsz jest świeży, nie dziwmy się że kelnerka spogląda na nas z politowaniem). Oba te czynniki od wielu lat sprawiają, że zwykle nad polskim morzem i tak jadamy dorsze atlantyckie, które solidnie zamrożone po prostu grzecznie czekają na swoją kolej. Rewolucji w rodzimych smażalniach nie ma co się zatem spodziewać, ucierpią jedynie te nieliczne, które do tej pory szczyciły się gwarancją serwowania prawdziwych, polskich dorszy.

Dziś nie wiemy ile czasu potrwa czekanie na odrodzenie się populacji bałtyckiego dorsza. Zakaz ma obowiązywać 12 miesięcy, ale niemal pewne jest jego wydłużenie nawet o kilka lat. Na pewno polskie rybołówstwo i wędkarstwo morskie czekają dziwne czasy, podczas których kutry będą wypływać w morze jedynie od święta. Nasze władze powinny jednak pamiętać, żeby ratując ryby, nie zapominać o tych którzy swój los i swoją przyszłość związali właśnie z nimi.

32 odpowiedzi na “Ucierpi turystyka, gastronomia, podatki, Ustka, Łeba, Władysławowo, Darłowo. A wszystko przez dorsza”

  1. Co to za wielka branża? Jaki duży dochód odnotowują Ci wielcy armatorzy i hotelarze dzięki wędkarzom?

    Wiele branż upada i o ile nie stanowią mają one jakiegoś dużego udziału w gospodarce to nie ma co siać paniki tylko trzeba zmienić zajęcie.

  2. Niech oleją zakaz…..za rok ich (dorszy) już nie będzie i problem się sam rozwiąże. Brak dorszy – brak zakazu bo przecież z niczego nic się nie odrodzi..

  3. Ludzie błagam opamietajcie się! Czy wy sobie zdjęcie sprawe że od pierwszego stycznia zostajemy pozbawieni możliwości prowadzenia działalnosci. Zostajemy z długami, kredytami, które wzięliśmy na zakup statków i ich utrzymanie. Przeglądy co pięć lat to takie sumy, że prawie każdy najpierw idzie po kredyt dopiero wtedy wystawia jednostkę na slip.
    Nie dali nam żadnej pomocy, nie obchodzi ich z czego będziemy żyć. My sie nie boimy pracy i pójdziemy pracować, ale to nie wystarczy na utrzymanie tego wszystkiego. Sama ma kilka tysięcy kredytu a gdzie reszta. Zostają na lodzie w porcie do utrzymania.
    Nie możemy zrozumieć dlaczego jednym pozwala się żyć i ich wspiera na każdym kroku(chodzi mi o rybaków-mając statki spełniamy te same warunki działalności, pozwoleń, kontroli – różnimy się metodami połowów) a innym tego GODNEGO życia się zabrania.
    My nie tracimy stanowisk pracy. My tracimy to czego sie dorabialismy ciężka pracą przez tyle lat :(((

  4. PRZEZ LATA CAŁE TOWARZYSTWO UNIKAŁO ZATRUDNIANIA LUDZI NA UMOWY O PRACE LUB CHOCIAŻBY UMOWY ZLECENIA – ULUBIONY SPOSÓB ZATRUDNIENIA -NA CZARNO / PŁACENIA .. DO REKI ZA REJS / ZERO ZUS , PIT 4 , A I KASY FISKALNE OD NABIJANIA PARAGONÓW NIE ZAGRZAŁY SIE ODROBINE / A TERAZ PROSZE PODPORA gospodarki………..

  5. ten zakaz powinien być już 5 lat temu najlepiej jest brać łowić co się da a odnowa populacji w nosie moje zdanie jest takie ze zakaz musi być przynajmniej na 3 lata zeby coś sie odrodziło.

  6. brawo UE przynajmniej darmozjady czyli firmy kogucik upadną a samozwańczy fachowi szyprowie chwycą się za pracę, a nie będą oszukiwać wędkarzy ludzi co jadą 700 km żeby połowić nie mówię o mięsiiarzach tylko o wędkarzach . Traktowali nas jak szmaciarzy wiedziałem że się to skończy niech kombinują jak zarobić żeby gdzie pojechać wypocząć BRAWO UNIA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *