No Big Cyc niby chce 1 mln zł od TVP na rzecz WOŚP za użycie ich piosenki, ale jakoś tego pozwu nie czuję

Technologie dołącz do dyskusji (77) 25.07.2018
No Big Cyc niby chce 1 mln zł od TVP na rzecz WOŚP za użycie ich piosenki, ale jakoś tego pozwu nie czuję

Udostępnij

Jakub Kralka

„W tyle wizji” to taki TVP-owski odpowiednik TVN-owskiego „Szkła kontaktowego”, które z uporem maniaka stara się udowodnić, że można stworzyć coś bardziej nieśmiesznego, niż kabaret Koń Polski.

„W tyle wizji” stoi na poziomie całej Telewizji Polskiej pod rządami Jacka Kurskiego, a więc jest to nachalna, polityczna reklama, która skupia się niemal wyłącznie na sukcesach obecnej władzy, zaś opozycja portretowana jest w formie postaci wyciągniętych rodem z najgorszych horrorów.

Nie dziwi zatem, że zespół Big Cyc zdenerwował się, gdy podkład piosenki pt. „Jak słodko zostać świrem” został wykorzystany w tle materiału ilustrującego protesty pod Sejmem. W Sejmie i Senacie mają ostatnio miejsce absolutnie skandaliczne i żywo zagrażające naszej demokracji, natomiast faktem jest, że przeciwników tych zmian w proteście pod instytucjami nie reprezentuje jakiś kwiat narodu, tylko raczej odpowiednik pani Joanny przypinającej się do krzyża na Krakowskim Przedmieściu, tylko zorientowany w inną stronę.

Jako zdecydowany przeciwnik tzw. reform PiS-u, nie czuję się zbyt dobrze reprezentowany przez tzw. Obywateli RP, zresztą pisałem już na Bezprawniku, że gdyby KOD nie istniał, to PiS musiałby go wymyślić.

Big Cyc pozywa TVP

Zespołowi muzycznemu nie spodobał się fakt, iż wykorzystano ich piosenkę w materiale politycznym. Zdaniem liderów grupy wykorzystano ją bezprawnie. Z całą pewnością nie chodzi tu o kwestię praw autorskich, ponieważ Big Cyc jest zrzeszony w ZAiKS, czyli organizacji zarządzania zbiorowego, które pomagają popularnym podmiotom sprawnie zarabiać na swojej twórczości. TVP ZAiKS-owi płaci, Big Cyc dystrybuuje „Jak słodko zostać świrem” przez ZAiKS, pod względem prawa autorskiego temat jest dla mnie zamknięty.

Wydaje mi się zresztą, że Big Cyc sprawiedliwości chce dochodzić na gruncie dóbr osobistych wskazując, że zostały one naruszone poprzez wykorzystanie ich w tak obrzydliwej propagandzie politycznej.

Przykład tego, dlaczego wiele osób sprzeciwia się „reformie” sądów

Tutaj pojawia się problem pisowskiej reformy polskich sądów, z którego przeciętny człowiek na co dzień nie zdaje sobie sprawy, bo brak mu praktycznych przykładów. Proces Big Cyc kontra TVP będzie jednym z nich, ponieważ sąd – niezależnie od argumentów prawnych – zapewne stanie przed dylematem czy orzekać na korzyść Big Cyc i następnie znosić konsekwencje będąc podporządkowanym bezlitosnym i pozbawionym elementarnej przyzwoitości w walce z rywalami politykom, czy też dla swojego bezpieczeństwa orzec po myśli TVP.

Moim zdaniem sprawa jest trudna i niejednoznaczna, choć w mojej ocenie artyści nie mają aż takiej kontroli nad swoimi utworami po chwili ich publikacji, szczególnie gdy oddali je do wolnej dystrybucji przez OZZ-y, by decydować w jaki sposób dzieło zostanie wykorzystane. Wyobraźmy sobie U2, Madonnę czy Marylę Rodowicz, którzy analizują pod kątem przyzwoitości każdy przykład wykorzystania ich utworu jako formy ilustracji muzycznej dzieła. Jest to dość… odważne założenie.

Przy czym jestem skłonny sobie wyobrazić orzeczenie sądu, które będzie sprzyjało interpretacji Big Cyc, ponieważ argumentacja zespołu nie jest do końca pozbawiona sensu i w dużej mierze zależy od subiektywnej oceny sędziego. Nie wydaje mi się jednak, by w tej sytuacji kwota aż 1 miliona złotych była adekwatna.

Skoro jednak sprawa nie jest jednoznaczna, to czy w dzisiejszej Polsce warto być odważnym sędzią? I to jest właśnie ta tragedia, na którą nie godzą się nawet świry.