Bojkot wyborów korespondencyjnych – zniszczenie lub ukrycie własnej karty prawie uznano za przestępstwo. Na szczęście można już legalnie nie zagłosować

Prawo dołącz do dyskusji (224) 10.04.2020
Bojkot wyborów korespondencyjnych – zniszczenie lub ukrycie własnej karty prawie uznano za przestępstwo. Na szczęście można już legalnie nie zagłosować

Paweł Mering

„Bojkot” wyborów korespondencyjnych zapowiada duża część obywateli, w tym nawet ci, którzy za kandydatem PiS – Andrzejem Dudą – w normalnych warunkach by zagłosowali. Organizacja wyborów korespondencyjnych jest bowiem wątpliwa nie tylko moralnie, ale i prawnie.

Bojkot wyborów korespondencyjnych

O prezydenckich wyborach korespondencyjnych już nieraz na Bezprawniku pisaliśmy. Paweł Grabowski opisywał ich teoretyczny przebieg (bo ustawa legalizująca taką formę wyborów wejdzie w życie kilka dni przed nimi, jak to w demokratycznym, europejskim państwie prawnym), natomiast Rafał Chabasiński ukazał pewien paradoks, bowiem karty do głosowania i tak trzeba zanieść do urn.

Niedziwne, że wielu wyborców nie zgadza się z takim stanem rzeczy, bowiem organizacja wyborów prezydenckich w okresie stanu nadzwyczajnego to jawne ośmieszenie procesu wyborczego, a twierdzenie, iż trzeba je przeprowadzić, bo Konstytucja RP tego wymaga jest tak irracjonalne i infantylne, że trudno to jakkolwiek skomentować.

Wielu Polaków ochoczo obwieszcza, że w takich wyborach nie będą oni brali udziału, a kartę do głosowania zniszczą lub po prostu jej nie zwrócą. Czy procedowane przepisy w ogóle pozwalają na niezagłosowanie? Sytuacja jeszcze trzy dni temu była wątpliwa.

Kary a głosowanie korespondencyjne

Artykuł 17 procedowanej ustawy, regulującej głosowanie korespondencyjne, stanowił, że:

Kto niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia, podrabia lub kradnie kartę do głosowania – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3

Powyższy przepis mógł budzić pewne problemy podczas jego interpretacji, bowiem nie określał, że chodzi o kartę wyłącznie cudzą.

Można było uznać, że zniszczenie, uszkodzenie, przerobienie, czy podrobienie (kradzież oczywiście nie) jako takie swojej karty, nawet bez umieszczenia jej w urnie – wypełniało znamiona przestępstwa. Podobnie jak jej ukrycie.

Ekspresowa (dobra) zmiana

Przepis na szczęście ekspresowo usunięto, dodając art. 18, którego ust. 1 brzmi tak:

Kto kradnie kartę do głosowania lub oświadczenie, o którym mowa w art. 3 ust. 3 pkt 5 – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Z kolei ust. 2 stanowi, że

Tej samej karze podlega, kto umieszcza w nadawczej skrzynce pocztowej, o której mowa w art. 5 ust. 2, przerobioną lub podrobioną kartę do głosowania lub oświadczenie, o którym mowa w art. 3 ust. 3 pkt 5.

Jako ciekawostkę warto dodać, ze kradzież cudzej karty karana jest pozbawieniem wolności, natomiast jej zniszczenie – jedynie grzywną.

Podsumowując, z kartą – swoją – można robić w zasadzie wszystko, tj. nie oddać, zniszczyć, czy oddać głos nieważny. Podobnie uspokaja TVP Info, a ostatnimi czasy interpretacje dokonywane przez związane z władzą instytucje stają się coraz bardziej wiążące, stanowiąc dziwny „nowy katalog źródeł prawa”.