Martwi mnie, że bank PKO BP od lat toleruje fakt, że strona pko.pl należy do kogoś zupełnie innego

Finanse Gorące tematy Prywatność i bezpieczeństwo Technologie dołącz do dyskusji (106) 09.12.2018
Martwi mnie, że bank PKO BP od lat toleruje fakt, że strona pko.pl należy do kogoś zupełnie innego

Udostępnij

Jakub Kralka

PKO BP to największy polski bank i zarazem największy bank w Polsce w ogóle. Jeden z największych w regionie. Jego historia sięga zresztą 1919 roku. Jego placówki znajdziemy w praktycznie każdym mieście, zaś w internecie trafimy na niego…

Trafimy na niego wpisując m.in. adresy inteligo.pl, ipko.pl czy pkobp.pl, jednakże nie pko.pl. Nie – ta domena należy do kogoś zupełnie innego, a jej rejestratorem jest prywatny podmiot o nieujawnionej tożsamości.

Cała sytuacja nie budziłaby mojego niepokoju, gdyby nie fakt, że mówimy o nieprawdopodobnie newralgicznym sektorze internetu, czyli o bankowości. Każdego dnia ktoś wymyśla setki pomysłów, by wyprowadzać z internetowej bankowości pieniądze internautów – w szczególności tych mniej świadomych, mniej doświadczonych, a czasem po prostu zwyczajnie skrajnie głupich. Faktem jest jednak, że nawet komputerowy specjalista kilka razy starannie się upewni czy aby na pewno loguje się do swojego banku, a co dopiero mówić o wyzwaniach dla osób, które mają problem ze swobodną obsługą poczty e-mail (takich przecież nie mało). Na ile różnych sposobów okrada się dziś użytkowników bankowości elektronicznej, pisaliśmy już na łamach Bezprawnika setki razy.

I mając świadomość istnienia tego problemu, jawi nam się takie oto PKO.pl. Jest to najbardziej naturalna domena, która kojarzy nam się z PKO BP, Powszechną Kasą Oszczędności Bankiem Polskim, który w społeczeństwie funkcjonuje właśnie pod nazwą „PKO”, ew. „PKO to bez żubra”. Dość wspomnieć, że np. Konkurencyjny ING to w internecie ing.pl, nie ingbs.pl.

Jednakże PKO.pl nie należy do PKO BP

I jeśli mam być szczery, tolerowanie tego faktu uważam co najmniej za grzech zaniechania ze strony popularnego banku. Dzięki opatrzności, przynajmniej w chwili gdy piszę te słowa, nie jest to na szczęście podróbka serwisu transakcyjnego, w którym podajemy dane do logowania (lecz przecież mogłaby być).

Tym niemniej należąca do prywatnej osoby witryna może wprowadzać w błąd co do swojej tożsamości. W dość archaicznej, raczej nie aktualizowanej już od przynajmniej kilku lat wersji stylizuje się bowiem na stronę powiązaną z bankiem Wykorzystuje znaki towarowe PKO BP, IKO czy Inteligo. Umówmy się – dla 99% internautów jest to „strona banku jak bum cyk cyk”.

O co w tym wszystkim chodzi? Kojarzycie zapewne rozmaite porównywarki usług finansowych, kont, kredytów, etc., które publikują rozmaite strony internetowe (kto wie, może pewnego dnia również Bezprawnik)? Otóż nie robią tego tak zupełnie bezinteresownie, ponieważ od usług zakładanych z ich polecenia wypłacane są im prowizje.

No i właśnie PKO.pl to tak naprawdę dość mocno stylizowany na stronę banku serwis mocno nastawiony na afiliacje i prowizje generowane przez PKO. Pomysł sam w sobie świetny, nie uważam, żeby w takim sposobie zarabiania było coś nie tak, póki co nie dostrzegłem też, by twórca witryny próbował czytelnika w jakiś sposób oszukać. No, może poza faktem, że przez cały czas można odnieść wrażenie, iż znajdujemy się na stronie banku – nic bardziej mylnego. Klikając w rozmaite linki „otwórz konto”, „weź kredyt” etc. dopiero przenosimy się na strony banku wraz z kodem polecającego, który dostanie za nas prowizję.

To nie jest problem, ale czy PKO może sobie na coś takiego pozwolić?

Przejrzałem kilkadziesiąt stron (!!!) znaków towarowych zarejestrowanych przez PKO BP. Dawno już nie widziałem instytucji, która tak rozległe chroniłaby swoją własność przemysłową, a mimo to w sieci tolerowana jest witryna, która wykorzystuje nazwę banku w tytule domeny, która szafuje na lewo i prawo logotypami PKO/Inteligo w stopniu w mojej ocenie wykraczającym daleko poza dopełnianie obowiązku czysto informacyjnego.

Jeśli weźmiemy pod lupę największe banki w Polsce, to PKO BP jest tam liderem i to z gatunku takich raczej nie do dogonienia w przewidywalnym czasie. Miliony Polaków trzymają tam swoje oszczędności. Instytucja finansowa o tej renomie nie może sobie pozwolić na tolerowanie i komfort pobłażania komuś, kto sprawuje pieczę nad ich strategiczną domeną. Dziś tylko zarabia tam sobie na prowizjach, jutro… nie wiemy co tam może być jutro, ale wyobraźmy sobie na przykład, że jest to fałszywe okno logowania.

Wierzę, że PKO BP posiada narzędzia niezbędne do odzyskania tej domeny. I nie ukrywam – bardzo na to liczę.