Góra (taka prawdziwa) też człowiek i ma swoje prawa – czekała na to 120 tysięcy lat

Zagranica dołącz do dyskusji (15) 22.12.2017
Góra (taka prawdziwa) też człowiek i ma swoje prawa – czekała na to 120 tysięcy lat

Marek Krześnicki

Władze Nowej Zelandii przyznały osobowość prawną górze Taranaki, dzięki czemu stała się ona kolejnym obiektem geograficznym w tym kraju, który jest traktowany na równi z osobami fizycznymi czy prawnymi. 

Jednym z podstawowych pojęć prawnych jest tak zwana zdolność prawna. Choć polskie prawo nie definiuje go wprost, powszechnie uważa się zdolność prawną jako możność bycia podmiotem praw i obowiązków. Ten, kto posiada zdolność prawną, może zatem posiadać majątek, wchodzić z innymi w relacje o charakterze prawnym (np. zawierać umowy) czy wreszcie być pozywanym i samemu pozywać inne podmioty posiadające zdolność prawną.

W polskim prawie zdolność prawną posiadają osoby fizyczne i prawne. Tak też jest w większości krajów, choć czasami jest to rozszerzane – np. na zwierzęta, dziedziczące fortuny po swoich zmarłych właścicielach. A tymczasem, jak informuje The Guardian, w Nowej Zelandii…

osobowość prawna otrzymała… góra (taka z kamienia) – i, o dziwo, to ma sens

Co więcej: to nie pierwszy obiekt geograficzny w tym kraju, któremu władze przyznały osobowość prawną. Góra Taranaki dołączyła do rzeki Whanganui, która niedawno również zyskała osobowość prawną. Osobowość, oczywiście, dosyć specyficzną, co przyznaje jeden z ministrów nowozelandzkiego rządu Gerrard Albert. No właśnie – po co w ogóle całe to zamieszanie w przyznaniu względnie młodej (bo liczącej raptem 120 tysięcy lat) górze cechy charakterystycznej dla człowieka i przejawów jego działalności?

Trzeba wiedzieć, że władze Nowej Zelandii starają się jak najlepiej współpracować z przedstawicielami maoryskich plemion, które zamieszkiwały tę wyspę na długo przed jej kolonizacją przez Brytyjczyków. Jedni mogą to uważać za przejaw lewackiej poprawności politycznej, inni za przywracanie sprawiedliwości i wynagrodzenie historycznych krzyw, jakie spotkały nowozelandzkich autochtonów ze strony kolonizatorów. Nowożytne władze Nowej Zelandii postanowiły zatem prawnie uszanować atencję, jaką Maorysi otaczają różne elementy świata przyrody.

Z europejskiej perspektywy może to się wydawać niedorzeczne, ale w sumie niewiele to się różni od np. różnego rodzaju świętych gajów, doskonale nam znanych z książek historycznych. W Europie łatwiej jednak spotkać wyznawców Kościoła Latającego Potwora Spaghetii niż poganina czczącego dębowy zagajnik. Są jednak kraje, gdzie nowożytne, świeckie władze muszą koegzystować ze społecznościami o zupełnie innym podejściu do otaczającego nas świata. Nas to nie dotyczy. Wyobrażacie sobie np. ministra Szyszkę, muszącego respektować prawa Puszczy Białowieskiej do pozostania Puszczą Białowieską? No właśnie.

Polityka władz Nowej Zelandii oczywiście nie oznacza, że góry czy rzeki tego kraju zyskają typowo „ludzkie” prawa, np. wyborcze. Konsekwencją decyzji o przyznaniu osobowości prawnej górze Taranaki będzie lepsza jej ochrona. Na przykład przed turystami, którzy tłumnie odwiedzają wzniesienie, zachęceni m.in. poleceniem ze strony wydawców popularnego przewodnika turystycznego Lonely Planet.

Czy małpie przysługują prawa autorskie do selfie? Proces o to doprowadził właściciela aparatu do bankructwa