Gra o Tron spoilery trzyma na ostrzu noża. Ten, kto zdradzi fabułę, musi liczyć się z konsekwencjami

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (23) 12.04.2019
Gra o Tron spoilery trzyma na ostrzu noża. Ten, kto zdradzi fabułę, musi liczyć się z konsekwencjami

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Gra o tron spoilery musi zwalczać prawie codziennie. Fani podglądają, co się dzieje na samym planie, do tego wysyłają drony, a niektórzy nielojalni pracownicy po cichu zdradzają swoim przyjaciołom fragmenty fabuły. Efekt? W ósmym sezonie wiadomo, kto zginie. 

Chyba nikt nie lubi spoilerów. Czekamy na upragniony sezon, film czy książkę, a ktoś przebiega i krzyczy obok, kto zabił kogo w szóstym tomie Harry’ego Pottera (chyba wiecie, o co mi chodzi). Odbiera to ludziom przyjemność z elementu zaskoczenia, sprawia, że z mniejszą ochotą sięgają po dane medium. Najgorsze jest to, kiedy ktoś spoileruje fabułę gier – jeden facet bez cienia żenady zaspoilerował całej reszcie zakończenie głównego wątku Fallout 4. A po to właśnie tam szliśmy, od początku starając się dowiedzieć, co jest na rzeczy.

W przypadku „Gry o tron” istnieje całe podforum na reddicie, które nazywa się Freefolk (wolni ludzie, nawiązanie do dzikich zza Muru). Nie klękają przed zasadami z innych podforów i wręcz wyczekują spoilerów oraz przecieków, tworząc dla nich dogodne tematy.

W porządku. Mogą to robić. Fani między sobą mogą puszczać spoilery. To ich źródło powinno się martwić.

Gra o tron spoilery

Gra o tron spoilery musi obchodzić wielkimi krokami. Aktorzy już dostają samoniszczące się skrypty, kręci się fałszywe sceny, mamy walki dronów (serio), toteż prawie nic wyciec nie może. Prawie.

Są jednak takie osoby, którym w jakiś sposób udaje się zdobyć spoilery. Znaliśmy fabułę siódmego sezonu, zanim się pojawił (przynajmniej najistotniejsze rzeczy, czyli coś, co fani nazywali „boatsex”, wy już będziecie wiedzieć, o co chodzi.

Jest taki hiszpańskojęzyczny youtuber, który bez przerwy uprzedza nas o tym, co dalej. Prawdopodobnie ma kontakt z kimś, kto tworzy oficjalnie napisy do odcinków. Facet nazywa się Frikidoctor i już od lat jest na celowniku HBO. Chcieli go już pozwać o naruszenie praw autorskich. Co prawda nie przypisuje on sobie autorstwa skryptu, ale na Zachodzie najwyraźniej wystarczy sam fakt ujawnienia szczegółów skryptu, który jest chroniony przez prawo autorskie.

Próbowali go dorwać już w roku 2017, ale jak na razie im się nie udało. Nie byłby to jednak pierwszy przypadek – w 1985 prezydent Gerald Ford pozwał The Nation za to, że ujawnili część jego rozprawy, która nie była jeszcze opublikowana.

To oznacza, że kolportowanie przez nas spoilerów nie jest nielegalne. Ale można się domyślić, że w samym HBO za wyciek (a mają już na to sposób: dają różne wersje scenariuszy i patrzą, od kogo wyszło) grozi nie tylko utrata pracy, ale również i słone odszkodowanie. Mimo to zawsze znajdzie się ktoś, kto spróbuje powiedzieć fanom, co ich czeka. A HBO za nic nie może znaleźć tych, którzy to robią.