Policja chwali się, że wystawiono 19 tys. mandatów za niezakrywanie nosa i ust. Ja bym takiego nie przyjął

Gorące tematy Zbrodnia i kara Zdrowie dołącz do dyskusji (439) 05.10.2020
Policja chwali się, że wystawiono 19 tys. mandatów za niezakrywanie nosa i ust. Ja bym takiego nie przyjął

Paweł Mering

Wiadomo, ile wystawiono mandatów za brak maseczki. Komenda Główna Policji podała liczby, wskazując zarazem na swoją działalność przy zwalczaniu koronawirusa. Trudno mi zrozumieć tych, którzy w pełni przyznali rację funkcjonariuszom, uznając zarazem swoją winę – bo właśnie to oznacza przyjęcie mandatu karnego.

Ile wystawiono mandatów za brak maseczki? KGP informuje

Polska Agencja Prasowa, opierając się na informacje uzyskane od sierż. sztab. Mariusza Kurczyka z Komendy Głównej Policji – wskazuje na kilka ciekawych zagadnień związanych z zarówno z Policją, jak i epidemią koronawirusa. Dowiadujemy się, że ostatniej doby kwarantannie podlegało 838 funkcjonariuszy.

Dużo ciekawsza jest kolejna informacja – od początku pandemii wystawiono ok. 19 000 mandatów karnych za nieprzestrzeganie „nakazu” zakrywania ust i nosa. Pouczono 161 000 osób, a wobec 7300 skierowano wniosek do sądu o ukaranie. W sumie różnych działań w związku z koronawirusem podjęto w liczbie ponad 3,5 mln.

Widząc te liczby zastanawiam się, co kierowało osobami przyjmującymi mandaty karne. Jako pierwsza nasuwa mi się pewna nieświadomość co do istoty mandatów karnych. Po drugie jednak – oczywiście nie dysponuję żadnymi twardymi danymi – prawdopodobnie przyjęcie mandatu może pomóc uniknąć odpowiedzialności administracyjnej.

Przypomnę w tym miejscu, że sanepidy mogą nakładać – w drodze decyzji – administracyjne kary pieniężne w kwocie do 10 tys. zł za brak maseczek. Odwołanie od takiej kary nie wstrzymuje wykonalności decyzji, więc jawi się to jako wyjątkowo surowe źródło odpowiedzialności – i z pewnością odstraszające.

Co ciekawe, jeden z sanepidów – PSSE w Gdyni – jawnie twierdzi, że kara administracyjna za brak maseczki sama w sobie nie jest legalna, przez co ich nie nakłada.

Czym jest mandat karny?

Wracając jednak do mandatów karnych, warto wyjaśnić czym one w ogóle są. Mandat karny jest – mówiąc obrazowo – propozycją, którą można przedstawić tak:

Obywatelu, zróbmy tak, by było szybciej i bez nadmiernego angażowania sądów. Zrzekasz się konstytucyjnego prawa do sądu i przyznajesz mi rację co do okoliczności sprawy. Popełniłeś wykroczenie i uznajesz swoją winę.

Mandat karny jest więc czymś w rodzaju „prawomocnego wyroku skazującego” na karę grzywny. Z reguły znacznie niższą niż grzywna, którą za dane wykroczenie nakłada sąd.

Co więcej, mimo że „prawo odmowy przyjęcia mandatu” brzmi jak wyjątek, to sytuacja jest odwrotna. Zasadą jest prawo do merytorycznego rozpatrzenia sprawy przez sąd – to mandat jest alternatywą, na którą obywatel musi się wyraźnie zgodzić.

To jak jest z tymi maseczkami?

Jak wielokrotnie wskazywałem, funkcjonariusze dopatrują się wykroczenia z art. 54 Kodeksu wykroczeń. Stanowi on, że

Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

Rozporządzenie, które określa przepisy porządkowe o zachowaniu się w miejscach publicznych, to aktualne Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Czy wydano je na podstawie ustawy? Oczywiście.

Możliwość wydania takiego rozporządzenia wynika z ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zgodnie z art. 46b pkt 4 można w tymże rozporządzeniu ustanowić:

obowiązek poddania się […] stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie

W mojej opinii nakaz noszenia maseczek dotyczyć więc może tylko osób chorych i podejrzanych o zachorowanie. Uznanie, że każdy jest podejrzany o zachorowanie, to nadużycie. Rozporządzenie nie może wykraczać poza ustawę. Co innego w sytuacji stanu klęski żywiołowej. Obowiązek noszenia maseczek przez wszystkich nie budziłby wówczas żadnych prawnych wątpliwości.

Czy można anulować mandat?

Powyższe jest oczywiście moim rozumowaniem, a nie wiążącą wykładnią prawa. Takie myślenie prezentuje jednak wiele sądów, które sprawy osób nienoszących maseczek nierzadko umarzały. Co istotne, nawet w wypadku mandatu istnieje możliwość uniknięcia odpowiedzialności.

W ciągu 7 dni od otrzymania mandatu karnego można złożyć do właściwego sądu rejonowego wniosek o jego uchylenie. Jedną z przesłanek takiej procedury jest sytuacja, w której popełniony czyn nie jest zabroniony, co prawdopodobne ma miejsce w odniesieniu do sankcji za brak maseczek.

Warto w końcu dodać, że fakt wątpliwego unormowania obowiązku zakrywania nosa i ust nie powoduje, że inne obostrzenia, nakazy i zakazy są nielegalne. Podobnie jak legalna (bowiem uzasadniona) wydaje się sama odmowa obsługi klienta bez maseczki.

I w końcu – twierdzę, że kary za brak maseczek powinny być dotkliwe, ale przy tym legalnepowiązane z racjonalnymi restrykcjami. Wymuszenie na obywatelach, by maseczki na szlakach górskich były obowiązkowe, to absurd.

Podobnym absurdem – a nawet gorszym w skutkach – jest negowanie istnienia wirusa i ostentacyjne olewanie nakazów „bo sądy umarzają”.