Przemysław Czarnek chce karać uczelnie, które dały studentom wolne na protesty. Na przykład nie da im grantów

Technologie dołącz do dyskusji (414) 29.10.2020
Przemysław Czarnek chce karać uczelnie, które dały studentom wolne na protesty. Na przykład nie da im grantów

Maciej Bąk

Będą konsekwencje wobec uczelni, które w środę wyznaczyły godziny rektorskie na czas protestu studentów. Zapowiada to szef resortu edukacji i nauki. Pamiętacie jak pisałem, że Przemysław Czarnek będzie ministrem rodem z najgorszego koszmaru? Ten koszmarny sen trwa. I tak naprawdę dopiero zaczął się spełniać.

Konsekwencje wobec uczelni

W środę do Strajku Kobiet dołączyły studentki i studenci z całej Polski. W geście solidarności z nimi niektórzy dziekani i rektorzy zdecydowali, by dać swoim podopiecznym tego dnia wolne, żeby nie stracili zajęć. W taki sposób manifestacje aborcyjne wsparło kilkanaście uczelni. Na reakcję Przemysław Czarnka nie trzeba było długo czekać.

Minister edukacji i nauki był dziś gościem porannego propagandowego programu w rządowej telewizji TVP Info. Zapowiedział, że wyciągnie konsekwencje wobec władz tych uczelni, które godziny rektorskie na dzień protestu przyznały. I powiedział tak (tak tak, naprawdę tak powiedział):

Proszę nie zapominać że ja mam kompetencje do rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania i granty. Takie wnioski leżą u nas w ministerstwie. I nie mam wątpliwości, że będziemy musieli również brać pod uwagę to, co dzieje się na uczelniach, które narażają ludzi na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia.

Zdaniem Czarnka rektorzy, zwalniając studentów z zajęć, zachęcili ich do udziału w protestach. Co jest bzdurą, bo żacy i tak na manifestacje by poszli, nie oglądając się na swoich wykładowców (którzy zresztą też aktywnie ich wspierali). Godziny rektorskie były po prostu gestem solidarności. Pokazaniem: kobiety, my, społeczność akademicka, jesteśmy z wami.

Naruszenie autonomii uczelni

To, co zapowiada Przemysław Czarnek, to ordynarne naruszenie autonomii uczelni. Choć minister w swojej wypowiedzi napomknął o niej, to zaraz potem dał (w ładnych słowach) do zrozumienia, że ma ją głęboko w nosie. Że będzie prowadził twarde rządy i żaden lewacki naukowiec mu nie podskoczy. Adiunkci, doktorzy, profesorowie, dziekani i rektorzy musieli w tym momencie poczuć ogromną tęsknotę za Jarosławem Gowinem, który jako szef resortu nauki, gdy wprowadzał reformy, to zawsze w atmosferze spokoju i dialogu. Ale te czasy już dawno za nami.

Pozwólcie, że posłużę się przykładem mojej alma mater. Uniwersytet Gdański jest właśnie jedną z tych uczelni, której władze wprowadziły w środę godziny rektorskie. I jestem z nich bardzo dumny. Sam wielokrotnie krytycznie odnosiłem się do sytuacji na UG, ale w chwili próby uczelnia pokazała że jest dumnym i otwartym środowiskiem akademickim. I właśnie za to Przemysław Czarnek będzie chciał ją ukarać, obcinając kasę na granty albo inwestycje.

W takim razie co by tu obciąć tym gdańskim lewakom, panie ministrze? Może by tak cofnąć pieniądze przeznaczone na projekt stworzenia bazy danych infekcji towarzyszących Covid-19? Na pewno doktor Rąbalski przemyca do niego jakieś barbarzyńskie treści. A może wywali pan w powietrze dotacje dla zespołu chemików z UG, którzy pracują nad lekami pomagającymi w leczeniu nowotworów? Bo na pewno w składzie leków są antypolskie geny. Odwagi, panie ministrze – niech pan natychmiast przerwie prace nad budową fotoreaktora do dezynfekcji i uzdatniania wody! Na pewno te pieniądze uczelnia wyprowadza bokiem na LGBT.

Od wielu lat powtarzam, że to, co Prawo i Sprawiedliwość najlepiej potrafi, to niszczyć. A Przemysław Czarnek jest w tej ekipie absolutnym liderem w tej dziedzinie.