O „Januszach Biznesu” sprzedających za kilka złotych konta z grami na łamach serwisu Allegro pisałam już kilkukrotnie, narzekając między innymi na to, że serwis czy sami wydawcy nie wydają się przesadnie zainteresowani rozwiązaniem tej sytuacji. 

A tymczasem w mijającym tygodniu jeden z naszych czytelników został wezwany na policję w sprawie zakupu konta Steam z grą w tym popularnym serwisie. Tytułem wstępu do sprawy polecam lekturę artykułów:

Napisał do nas jeden z czytelników Bezprawnika, który twierdzi, że w minionym tygodniu został wezwany na posterunek w związku z procederem kupowania na Allegro kont usług takich jak Steam czy Playstation Network. Postępowanie policji wymierzone było wprawdzie w sprzedawców, a samego bohatera niniejszego wpisu przesłuchano jedynie w charakterze świadka. Z doświadczenia wiemy jednak niestety, że od przesłuchania w charakterze świadka do postawienia zarzutów droga wcale nie jest aż tak daleka, jak mogłoby się wydawać.

Steam i policja

Czytelnik twierdzi, że na allegrowym sprzedawcy ciąży zarzut naruszenia praw autorskich i w sprawie w całej Polsce przesłuchiwanych jest większe grono kupujących konta z już zainstalowanymi grami. Jak wiemy, oprogramowanie wyłączone jest spod parasola ochronnego dozwolonego użytku i z tego też względu teoretycznie odpowiedzialność prawną mogą ponosić także nabywcy takich kont. Skoro sprawą zajmuje się policja, to sprawa jest dodatkowo nieprzyjemna, gdyż w rachubę chodzą przepisy karne dotyczące naruszenia praw autorskich, które niosą za sobą zawsze nieprzyjemne konsekwencje.

Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Wszak nie jestem do końca przekonana, choć to w dużej mierze zależy od interpretacji procesu technicznego, czy postawienie zarzutu akurat naruszenia praw autorskich może mieć uzasadnienie w tej sytuacji. Gdyby użytkownik sprzedawał Allegro dostęp do Dropboxa – nie byłoby wątpliwości.

Starając się jednak bronić interesów klientów przed konsekwencjami prawnokarnymi, z dużą dozą pewności kwestionowałabym czy aby na pewno udostępnienie komuś konta Steam stanowi naruszenie praw autorskich. Jest to z całą pewnością sprzeczne z regulaminem tej popularnej usługi, ale przecież Steam to tylko… wypożyczalnia. Starając się obejść europejskie prawo przed kilkoma laty wywłaszczyli graczy z ich bibliotek cyfrowych, a obecnie świadczą jedynie usługi dostępu.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Czy gdybym sprzedała komuś z Was dostęp do mojego konta Tidal, to czy w ogóle przeszłoby Wam przez myśl, że ja albo Wy naruszamy w tym kontekście prawo akurat autorskie? Takie interpretacje są oczywiście dopuszczalne, jednakże widzę światełko w tunelu w przypadku osób, które zdecydowałyby się na konfrontację sądową

Aktualizacja 18:35 – Bazując na informacjach podsyłanych przez czytelników, zachęcam do lektury jeszcze jednego, nowego artykułu pt. Już wcześniej policja aresztowała sprzedających konta PSN i gry Playstation na Allegro, który rzuca trochę więcej światła m.in. na interpretację policji w zakresie art. 116 ustawy.