- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Medicover z wizerunkową wtopą. Ludzie rok czekają na dermatologa, a dziennikarce Kanału Zero mówią: „pisz priv”
Medicover z wizerunkową wtopą. Ludzie rok czekają na dermatologa, a dziennikarce Kanału Zero mówią: „pisz priv”
Rok. Tyle polowałem na wizytę u dermatologa w ramach pakietu Medicover, za który przecież płacę. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że równocześnie firma sprzedawała te wizyty z dnia na dzień – odpłatnie.

Udało mi się umówić na „darmową” (czyli w ramach płatnego pakietu) wizytę dopiero kilka dni temu. Na szczęście – zgodnie z moimi przypuszczeniami – to nic poważnego. Ale gdyby jednak było? Człowiek płaci za prywatne pakiety medyczne właśnie po to, żeby nie być zdanym na łaskę lub niełaskę średnio działającego NFZ. Tymczasem okazuje się, że prywaciarze wcale nie działają lepiej.
Uśmiechnąłem się więc pod nosem, gdy na Twitterze mignął mi post dziennikarki Joanny Pinkwart z popularnego youtube’owego Kanału Zero:
Czy komukolwiek, kto ma abonament w Medicover, udało się w ciągu ostatniego roku umówić w ramach tego abonamentu do endokrynologa albo dermatologa? Czy jest to w ogóle możliwe, bo z moich doświadczeń wynika, że nie jest
Pani Joanno, co tu dużo mówić – story of my life. I prawdopodobnie jeszcze długo nie udałoby mi się złapać żadnego wolnego terminu, gdyby nie to, że chodzę spać bardzo późno. Raz przypadkiem odpaliłem aplikację w środku nocy i – cud – pierwszy raz od dawna zobaczyłem kilkanaście wolnych terminów, do rezerwacji z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
Że Medicover nie dowozi, to jedno
Ale prawdziwy strzał w stopę, który zagotował mnie i pewnie zagotowałby każdego klienta tej sieci, zanotował twitterowy profil Medicover.
Ktoś tam chyba odrobił kurs sprzed 15 lat pt. „Kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy” i uznał, że najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu będzie załatwienie sprawy z dziennikarką na priv.
Oczywiście, termin pewnie by się znalazł szybko – może nawet szef przychodni dorzuciłby ręczniczek i kapciuszki Medicover (jak to często bywa, gdy w grę wchodzą choć minimalne zasięgi). Na szczęście dziennikarka wykazała się natychmiastową czujnością, przywołując w odpowiedzi dziesiątki osób, które wskazały, że umówienie się do niektórych specjalizacji graniczy z cudem. Aktualnie profil Medicover jest grillowany pytaniami o to, od ilu tysięcy followersów można dostać wizytę „na privie”.
Medicover – not great, not terrible
„Influenza” to chyba najtrafniejsze określenie na przypadłość Medicover. Firma zdaje się nie zauważać, że jej klientami nie są już wyłącznie bogaci warszawiacy, lecz że pakiety stają się standardem w wielu zakładach pracy. To powinno wiązać się z odpowiednim skalowaniem biznesu i zwiększeniem dostępności specjalistów.
Pamiętam, jak zapłaciłem 17 tys. zł za poród w słynnym szpitalu Medicover. Wszystko miało być perfekcyjne. Było co najwyżej przeciętnie – z partnerką czuliśmy się zaniedbywani, a pracownicy bardziej ekscytowali się faktem, że tydzień wcześniej rodziła tam influencerka (domyślam się, która), niż tym, że godzinę temu pojawiło się na świecie nasze pierwsze dziecko. Kilka tygodni temu miałem okazję skorzystać z państwowego szpitala dziecięcego przy ul. Żwirki i Wigury – pod każdym względem nokautował on Medicover, szpital piękny, lekarki jak z Doktora House'a, pielęgniarki jak z Ostrego Dyżuru. Jak widać, „państwowe” nie zawsze znaczy gorsze.
Przynajmniej w Warszawie, bo w powiatowej służbie zdrowia wciąż bywa tak, że czasem bezpieczniej czułbym się u rzeźnika.
Z drugiej strony, muszę uczciwie przyznać: pakiet Medicover – nawet jeśli dermatologia jest w nim fikcją – pozostaje wygodny i w wielu aspektach opłacalny (np. stomatologia). Nie zamierzam z niego rezygnować, bo w ostatecznym rozrachunku jestem zadowolony. Ale ewentualnego brata czy siostrę rodzić będziemy już pewnie państwowo. Bo lepiej.
Firma powinna jednak poważnie popracować nad ofertą. Jeśli nie jest w stanie zapewnić w ramach pakietu pewnych specjalizacji – niech je po prostu usunie, zamiast zwodzić ludzi. Alternatywnie, można by je przenieść do wyższych pakietów, tak jak to zrobiono ze stomatologią. No i przede wszystkim – dział social mediów… Influenza to, na szczęście, nie choroba endokrynologiczna, więc może uda się szybko wdrożyć jakieś skuteczne leczenie.
zobacz więcej:
20.05.2026 19:12, Joanna Świba

Singlom coraz trudniej kupić własne mieszkanie. Złych wiadomości dla kupujących mieszkania jest więcej
20.05.2026 18:32, Marek Śmigielski
20.05.2026 16:16, Marek Śmigielski
20.05.2026 15:13, Marcin Szermański
20.05.2026 14:22, Mateusz Krakowski
20.05.2026 13:31, Marcin Szermański
20.05.2026 12:18, Jakub Bilski
20.05.2026 11:55, Mateusz Krakowski
20.05.2026 11:38, Rafał Chabasiński
20.05.2026 11:22, Filip Dąbrowski
20.05.2026 10:22, Rafał Chabasiński
20.05.2026 9:44, Mateusz Krakowski
20.05.2026 9:34, Marek Śmigielski
20.05.2026 9:05, Jakub Bilski
20.05.2026 8:29, Filip Dąbrowski
20.05.2026 8:05, Aleksandra Smusz
20.05.2026 7:16, Aleksandra Smusz
20.05.2026 6:23, Piotr Janus
20.05.2026 5:48, Mariusz Lewandowski
20.05.2026 5:09, Jerzy Wilczek

Dolar zmiata wszystko z planszy. Jen na zapaści, euro w odwrocie, tylko mała waluta nad Wisłą się broni
20.05.2026 4:34, Filip Dąbrowski
19.05.2026 20:09, Aleksandra Smusz
19.05.2026 16:54, Joanna Świba
19.05.2026 16:44, Joanna Świba
19.05.2026 15:28, Marcin Szermański
19.05.2026 10:38, Mariusz Lewandowski
19.05.2026 9:56, Rafał Chabasiński



























