Jeśli urzędnik uzna dane z aplikacji mObywatel, to złamie prawo

Państwo Technologie dołącz do dyskusji (25) 16.02.2018
Jeśli urzędnik uzna dane z aplikacji mObywatel, to złamie prawo

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Ministerstwo Cyfryzacji za czasów premierowania Beaty Szydło była swoistym ewenementem. Zarówno Anna Streżyńska, jak i jej pracownicy dużo częściej byli krytykowani przez obóz rządzący, niż przez opozycję czy opinię publiczną. Jednym z ciekawszych projektów ministerstwa była aplikacja mObywatel.

Obecnie aplikację tą można pobrać na smartfony z systemem operacyjnym Android oraz iOS. Pozwala na dostęp do danych zawartych w dowodzie osobistym z telefonu. W założeniu ma to pozwolić załatwić sprawy w urzędzie bez konieczności brania ze sobą samego dokumentu. Z czasem platforma mDokumenty miała być rozbudowana także o inne pozycje. Z całą pewnością, przy odpowiednich zabezpieczeniach pobieranych przez aplikację danych, byłoby to rozwiązanie bardzo ułatwiające życie zwykłego obywatela. Jak to wygląda w praktyce na dzień dzisiejszy?

Nadgorliwość urzędników nie zawsze szkodzi interesantowi

Okazuje się, że są miejsca, w których urzędnicy deklarują gotowość do załatwienia spraw obywateli, którzy wylegitymują się przy pomocy aplikacji. Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, w Szczecinie jeden z mieszkańców mógł zameldować się po okazaniu smartfona z włączonym mObywatelem. Także w Gorzowie Wielkopolskim, Toruniu i Katowicach urzędnicy deklarują, że nie będą odsyłać z kwitkiem tych interesantów, którzy skorzystają z takiej formy wylegitymowania się.

Bardzo dobrze świadczy to o podejściu tych pracowników administracji wobec obywateli. Trzeba jednak zadać sobie pytanie, czy to aby zgodne z prawem? Dariusz Sadowski z Centrum Informacji Miasta w Szczecinie, w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną, stwierdził, że skoro pracownicy mają dostęp do rejestru PESEL i Rejestru Dowodów Osobistych i mogą w ten sposób potwierdzić wszystkie niezbędne dane, to nic nie stoi na przeszkodzie do załatwienia sprawy. Problem polega na tym, że samo Ministerstwo Cyfryzacji prezentując aplikację wyraźnie ostrzegało:

Dzięki mTożsamości sprawdzimy tożsamość i wymienimy się danymi bez spisywania, skanowania czy fotografowania dowodu osobistego. Trzeba jednak pamiętać, że wymienimy się danymi tylko z innymi użytkownikami aplikacji mObywatel. mTożsamość nie zastąpi też dowodu osobistego w banku, urzędzie, podczas kontroli drogowej lub przekraczania granicy.

Aplikacja na smartfona nie jest ani dowodem osobistym, ani paszportem – jeszcze

Trzeba przyznać, że opis samych mDokumentów jest już mylący. Pierwszy jego akapit wspomina o załatwianiu sprawy bez brania ze sobą dowodu osobistego. Dopiero następny, ponownie, precyzuje: program jest pilotażowy, do urzędu dowód wziąć ze sobą trzeba. Faktycznie działać ma on w czterech miastach: Łodzi, Koszalinie, Ełku i Nowym Wiśniczu – w tamtejszych urzędach działać mają specjalnie oznakowane okienka. To właśnie tych miejsc dotyczy najpewniej opisana procedura. Aby wylegitymować się elektronicznie wystarczy wówczas zgłosić taką wolę, podać urzędnikowi numer telefonu lub numer pesel a potem otrzymany kod SMS.

Problem zarówno z aplikacją mObywatel, jak i mDokumentami jest taki sam – brak podstawy prawnej umożliwiającej legitymowanie się przy pomocy innych dokumentów, niż dowód osobisty i paszport. Zgodnie z ustawą o dowodach osobistych oraz ustawą o dokumentach paszportowych, te dwa rodzaje dokumentów stwierdzają tożsamość oraz obywatelstwo polskie posiadacza. Podobną funkcję spełnia również książeczka żeglarska. Dokumentem tożsamości nie jest ani legitymacja studencka, ani książeczka wojskowa. Ani, tym bardziej, aplikacja na smartfona.

Jak ambitne plany Ministerstwa Cyfryzacji wypadają w starciu z rzeczywistością

Prace nad właściwą ustawą podobno trwają. Zgodnie z zapewnieniami Ministerstwa Cyfryzacji, proces legislacyjny ma się zakończyć pod koniec drugiego kwartału tego roku. Resort planuje również rozbudowę platformy o kartę dużej rodziny, karty miejskie czy legitymacje studenckie. Niestety, na dzień dzisiejszy, praktyczne zastosowanie aplikacji jest ograniczone. O ile administracja publiczna, nawet jeśliby chciała, nie może jej honorować, o tyle nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taką formę akceptowały podmioty prywatne. Sam wygodny dostęp do danych zawartych w dowodzie osobistym również może się przydać. Pytanie tylko, czy nie prościej po prostu wziąć go ze sobą?

Należy się w tym momencie, czy zapowiedzi dalszego rozwoju tego projektu są realne. Pewną obawą napawa reorganizacja Ministerstwa Cyfryzacji przy okazji rekonstrukcji rządu Mateusza Morawieckiego. Obecnie funkcję właściwego ministra pełni właśnie sam premier. Warto przypomnieć, że innowacyjność oraz nowe technologie stały wysoko na liście jego priorytetów. Na rozwój mObywatela i systemu mTożsamość do końca tylko 2017 roku wydano przeszło milion złotych a prace od tego czasu ciągle trwają. 31 stycznia aplikacja mObywatel zadebiutowała w App Store.