Najnowszy film Netflixa „The Laundromat” wprost wyjaśnia, po co nam Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych

Finanse Firma Gorące tematy Podatki Społeczeństwo dołącz do dyskusji (63) 21.10.2019
Najnowszy film Netflixa „The Laundromat” wprost wyjaśnia, po co nam Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych

Udostępnij

Radosław Tyburski

Co ma wspólnego Gary Oldman, Antonio Banderas i Meryl Streep z polskim Centralnym Rejestrem Beneficjentów Rzeczywistych? Ci pierwsi są gwiazdami ostatniego filmu Netflixa The Laundromat. Rejestr natomiast obowiązuje od 13 października 2019 r. i wymaga od przedsiębiorców zgłaszania osób fizycznych sprawujących faktyczną kontrolę nad firmą. Wspólnym punktem zaczepienia jest to, że ani film The Laundromat ani rejestr nigdy by nie powstały, gdyby nie raje podatkowe i oferowana przez nich ochrona prywatności.

Niedawno media obiegła wiadomość, że prawnicy sportretowani w filmie Netflixa The Laundromat Mossack i Fonseca pozwali przed amerykański sąd wytwórnię za zniesławienie. W odpowiedzi na pozew Netflix miał oświadczyć, że pozew jest co najmniej lekkomyślny, a film opowiada ważną historię o tym, jak niewinni ludzie są ofiarami nadużywania mechanizmów systemu finansowego.

Działalność kancelarii Mossack i Fonseca wyszła na jaw przy okazji afery związanej z Panama Papers. W skrócie polegała na zakładaniu i obsłudze spółek zakładanych w tzw. rajach podatkowych. Nazwa raje podatkowe jest jednak o tyle myląca, że zaletą założenia spółek w krajach takich jak Panama, Nevis czy Kajmany to nie tylko niskie podatki.

Raje podatkowe i prywatność

Systemy prawne wspomnianych krajów zapewniają też dużą dozę prywatności faktycznym właścicielom spółek. To oznacza, że w przeciwieństwie do np. Polski, gdzie każdy może sprawdzić, kto jest wspólnikiem danej spółki w KRS, w rajach podatkowych dostęp do tej informacji jest bardzo trudny. Spółka zarejestrowana w raju podatkowym to nie tylko brak informacji o beneficjentach spółki, ale też często skrzynka pocztowa zamiast faktycznego adresu. To wszystko sprawia, że pociągnięcie do odpowiedzialności faktycznych beneficjentów danej firmy jest bardzo trudne. Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, gdy struktura własnościowa danej spółki to sieć powiązanych ze sobą podmiotów. W Polskim KRS-ie można sprawdzić, że udziałowcem założonej u nas spółki jest podmiot zagraniczny założony np. we Francji. Ale żeby dowiedzieć się, kto sprawuje kontrolę nad spółką francuską, musimy sięgnąć do rejestru francuskiego. A co jeżeli firma zarejestrowana jest na Kajmanach, gdzie nie ma publicznego rejestru udziałowców?

Rozrośnięta struktura spółki czasami wynika z faktycznych potrzeb. Międzynarodowe firmy prowadzą działalność za pośrednictwem wielu spółek funkcjonujących w różnych branżach, w wielu krajach. Skomplikowane struktury mogą być wynikiem pewnych optymalizacji podatkowych, jeden z najprostszych przykładów to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością spółka komandytowa. Facebook przykładowo swoją europejską siedzibę ma w Irlandii, kraju znanego z niskiego podatku CIT. Niestety kraje, które łączą niskie opodatkowanie z dużą dozą prywatności, wykorzystywane są często także przez przestępców – w tym do prania brudnych pieniędzy i finansowania terroryzmu.

Film The Laundromat – o czym jest najnowsza produkcja Netflixa

Uwaga poniższy akapit może zawierać spojlery. Nie zdradzam jednak niczego, co byłoby kluczowe dla przyjemności z obejrzenia filmu. Film skupia się bardziej na zobrazowaniu obiegu pieniędzy niż opowiedzeniu konkretnej fabuły. Poza tym główną osią historii są prawdziwe zdarzenia. Proszę czytać jednak na własną odpowiedzialność.

Bohaterką The Laundromat jest wdowa, która próbowała odnaleźć firmę ubezpieczeniową odpowiedzialną za wypłatę odszkodowania za śmierć jej męża. W tym celu trafiła na wyspę Nevis, gdzie zamiast siedziby spółki odnalazła… pocztę i skrzynkę pocztową. Historia przedstawiona w filmie wydarzyła się naprawdę.

Do tragicznego zdarzenia, które stało się kanwą The Laundromat i podstawą roszczenia z polisy doszło w roku 2005. Na jeziorze w okolicach Nowego Jorku wywróciła się łódka turystyczna z pokładem pełnym emerytów. Operator łódki miał zawartą umowę ubezpieczenia z Monarch Insurance Services. Ubezpieczalnia ta zawierała dodatkowe umowy ubezpieczenia (tzw. reinsurance) z innymi ubezpieczalniami. Celem umów reinsurance było pokrycie ewentualnej odpowiedzialności Monarch Insurance Services – taka dodatkowa ochrona. Jedną z takich umów Monarch zawarła z United Re-Insurance Group Ltd z siedzibą w Nevis. W rzeczywistości cała operacja była scamem, w ramach którego gotówka przepływała przez jurysdykcję kilku krajów. Dzięki temu oszuści płacili mniejsze podatki, chowali się za strzegącymi prywatności prawami krajów takich jak właśnie Nevis i prali pieniądze pochodzące z oszustw.

Ostatecznie, gdy okazało się, że umowy to scam, odszkodowanie wypłacił sam właściciel firmy, która była operatorem łódki. Pieniądze wpłacone na polisę zwyczajnie się rozpłynęły. W sprawie zatrzymano parę osób, w tym prezesa zarządu United Re-Insurance Group Ltd Malchusa Irvin Boncampera i prezesa Monarch Insurance Christophera Pursera. Nie ulega wątpliwości jednak, że osoby te odgrywały rolę słupów, a z prawdziwych pieniędzy zarobionych na oszustwie otrzymali jedynie ochłapy.

Co ma wspólnego film The Laundromat i Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych?

To między innymi w związku z takimi sytuacjami Unia Europejska próbuje wprowadzać prawa, które uniemożliwią chowanie się przestępców za rozrośniętą strukturą kapitałową spółek. Na początku wprowadzono dyrektywę AML, której rezultatem w Polsce było uchwalenie ustawy o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Początkowo to banki i inne instytucje finansowe miały za zadanie śledzić, czy ich działalność nie przyczynia się do finansowania przestępców. W tym celu musiały ustalać beneficjentów rzeczywistych spółek – a więc osób fizycznych, które bezpośrednio czerpią zyski z działalności firm. Pokłosiem tego obowiązku w Polsce była tegoroczna afera z mBank, który trochę późno zorientował się, że nie posiada danych niektórych posiadaczy rachunków bankowych. W konsekwencji musiał pozamykać konta klientom, którzy nie udzielili na czas potrzebnych informacji.

Najnowsze rozwiązanie przerzuca niejako ten obowiązek na samych przedsiębiorców i od 13 października każe im zgłaszać beneficjentów rzeczywistych do rejestru. Banki mają więc ułatwione zadanie – zamiast szeregu pytań do klientów mogą oprzeć się na informacji pochodzącej z rządowego rejestru. Jak stwierdziło swojego czasu Ministerstwo Cyfryzacji, rejestr powstał żeby „uniemożliwić przestępcom ukrycie swojej tożsamości w skomplikowanej strukturze korporacyjnej”.

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych

Czas pokaże, czy Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych spełni swoje funkcje. Intencja jest słuszna, ale rządowi zarzucany jest brak jakiejkolwiek akcji informacyjnej o nowym obowiązku. Zaniedbanie w tym zakresie i wysokie kary za niedopełnienie obowiązku rodzą uzasadnioną frustrację przedsiębiorców. Inny rejestr, o którym warto wspomnieć to cyfrowy rejestr akcjonariuszy, który ma powstać w Polsce do 2021 r. Efektem rejestru będzie zmniejszenie znaczenia tzw. akcji na okaziciela – które pozwalały akcjonariuszom spółek na anonimowość.

Rejestr jednak obowiązuje, a film The Laundromat powstał na bazie prawdziwej historii. Nie jest to film klasy The Big Short czy Wilka z Wall Street, ale obok takich produkcji jak Dirty Money wpisuje się w ciekawy nurt filmów dostępnych na Netflixie o tematyce prawno-ekonomicznej . Warto zwrócić też uwagę na refleksyjne zakończenie filmu. Lekarstwem na problemy ze światowym systemem finansowym, w tym unikaniem opodatkowania, nie okażą się akty legislacji uchwalane na poziomie Unii. Pieniądz rządzi nie tylko Europą, ale całym światem, a obok Unii Europejskiej są chociażby Stany Zjednoczone i ich osławiony stan Delaware.