1. Bezprawnik -
  2. Podatki -
  3. Skarbówka tonie w donosach. Aż 7 na 10 to zwykła zemsta na byłym mężu lub sąsiadce

Skarbówka tonie w donosach. Aż 7 na 10 to zwykła zemsta na byłym mężu lub sąsiadce

Krajowa Administracja Skarbowa coraz mocniej tonie w tzw. informacjach sygnalnych, których liczba w 2025 roku przekroczyła 84 tysiące. Choć urzędnicy starają się ubierać to zjawisko w szaty „rosnącej świadomości społecznej", rzeczywistość jest znacznie bardziej przyziemna. Większość zgłoszeń to nie efekt troski o wspólny budżet, lecz finał sąsiedzkich kłótni, rozwodów czy zawodowych porachunków.

Marek Śmigielski20.04.2026 14:42
Podatki

Skarbowy rewanż — gdy emocje biorą górę nad prawem

Dane z szesnastu izb administracji skarbowej pokazują, że liczba donosów rośnie systematycznie – o blisko 6 proc. rok do roku i o ponad 10 proc. w porównaniu z 2023 rokiem. Eksperci, w tym dr Anna Wojciechowska z BCC, wskazują jednak na drugie dno tych statystyk. Nawet 70 proc. zgłoszeń może być motywowanych konfliktami osobistymi. Fiskus staje się mimowolnym arbitrem w sporach, które ze sprawiedliwością podatkową mają niewiele wspólnego. Nic dziwnego, że mówi się wprost, iż Polacy masowo skarżą sąsiadów do fiskusa, powód nie zaskakuje – i trend ten z roku na rok tylko przybiera na sile.

Sąsiad, rodzina, były wspólnik — kto najczęściej pisze donosy

Autorami doniesień są najczęściej osoby z najbliższego otoczenia: pracownicy, rodzina, sąsiedzi i kontrahenci. Zapalnikiem bywa zazwyczaj nagła poprawa stanu majątkowego – nowy samochód na podjeździe czy remont domu. W dobie wysokiej inflacji Polacy stali się wyjątkowo wyczuleni na sukcesy innych, często zakładając, że jeśli kogoś „stać", to na pewno kosztem państwa.

Niestety, wiele z tych sygnałów opiera się na czystych domysłach. Klasycznym przykładem jest denuncjowanie sąsiadki, która „całymi dniami siedzi w domu, a kupiła auto" – podczas gdy ona po prostu wykonuje pracę zdalną.

Anonimowość – tarcza czy miecz obosieczny?

Okazuje się, że dominującą cechą polskiego sygnalisty jest potrzeba ukrycia tożsamości. Większość informacji wpływa do urzędów anonimowo – tradycyjną pocztą lub e-mailem. Z jednej strony chroni to osoby faktycznie zgłaszające grube nadużycia przed zemstą, z drugiej jednak – otwiera furtkę do pisywania donosów „na kolanie", bez żadnych dowodów. Rzecznicy izb skarbowych przyznają, że znaczna część tych pism jest tak ogólna, że uniemożliwia jakąkolwiek weryfikację. Nie bez powodu mówi się, że donos do urzędu skarbowego to najczęściej nieprawdziwy anonim, którym jednocześnie głośno gardzimy.

Obciążenie urzędów i selekcja zgłoszeń

Dla administracji skarbowej to ogromne obciążenie logistyczne. Każdy sygnał, nawet ten najbardziej absurdalny, wymaga wstępnej selekcji. Urzędnicy muszą dokonać względnie szybkiej weryfikacji, by nie tracić czasu na kontrole wynikające z zawiści byłego małżonka, a skupić się na realnych lukach w VAT czy unikaniu opodatkowania na dużą skalę. Jak zauważa na łamach pit.pl mec. Aldona Międlar-Adamska, wymaga to od państwa stworzenia sprawnego systemu filtrowania zgłoszeń, by fiskus nie stał się narzędziem w prywatnych wojnach podjazdowych.

Fiskus jako straszak na nieuczciwych

Czy rosnąca liczba donosów ma jakiekolwiek plusy? Niektórzy twierdzą, że inflacja i trudna sytuacja gospodarcza sprawiły, iż bardziej razi nas „kombinowanie" innych. Widząc, że my płacimy uczciwie wysokie podatki, trudniej nam przejść obojętnie obok kogoś, kto jawnie oszukuje. Nagłaśniane w mediach sukcesy KAS w rozbijaniu przestępstw w rodzaju karuzeli VAT budują w społeczeństwie przekonanie, że informowanie organów ma realny sens. Zresztą sami przedsiębiorcy dobrze wiedzą, jakie są najczęstsze powody kontroli z urzędu skarbowego i że nie zawsze wynikają one z czyjegoś donosu — fiskus ma także własne narzędzia analityczne.

Donos jako broń obosieczna

Należy jednak pamiętać, że donos do fiskusa to broń obosieczna. Choć słowo „sygnalista" powoli traci swój pejoratywny wydźwięk, w polskiej kulturze wciąż silnie zakorzeniony jest lęk przed stygmatyzacją. Dopóki większość zgłoszeń będzie podyktowana złością, a nie rzetelną wiedzą o przestępstwie, urzędy skarbowe będą raczej zasypywane makulaturą niż cennymi informacjami.

Najważniejsza pozostaje edukacja: informowanie o przestępstwie to obowiązek, ale używanie skarbówki do pognębienia nielubianego sąsiada to zwykłe marnowanie publicznych pieniędzy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi