1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. W tych miastach najłatwiej kupisz mieszkanie w rozsądnej kwocie. Nawet połowę taniej niż w Warszawie

W tych miastach najłatwiej kupisz mieszkanie w rozsądnej kwocie. Nawet połowę taniej niż w Warszawie

Zimowe miesiące przyniosły na rynku wtórnym względną stabilizację. Najnowsze dane z marca nie pozostawiają jednak złudzeń. Zastój na rynku mieszkań z „drugiej ręki" właśnie dobiega końca, a stawki znów zaczynają rosnąć. Gdzie w takim razie wciąż najłatwiej o zakup własnego „M" w rozsądnej kwocie?

Przełamanie rynkowego trendu. Koniec wielomiesięcznego wyczekiwania

Jak wynika z najnowszych analiz serwisu Gratka, sytuacja na rynku nieruchomości po raz kolejny uległa zmianie. Ceny mieszkań z „drugiej ręki" ponownie zaczęły rosnąć, a zjawisko to przestało być domeną wyłącznie Warszawy czy Krakowa, stopniowo rozlewając się także na mniejsze ośrodki wojewódzkie. Z tego względu osoby, które do tej pory liczyły na swobodne i bardzo elastyczne negocjacje ze sprzedającymi, będą musiały w najbliższym czasie mocno zrewidować swoje podejście. Nie oznacza to, że negocjacja cen nieruchomości przestaje mieć sens — wciąż można zbić cenę nawet o kilkanaście tysięcy złotych, ale okno takich okazji zauważalnie się zawęża.

Gdzie szukać tanich mieszkań? Możliwości jest całkiem sporo, nawet jeśli chodzi o duże miasta

Nie da się ukryć, że uwaga mediów najczęściej skupia się na astronomicznych stawkach za mkw. w stolicy, jednak w skali całego kraju wciąż można znaleźć lokalizacje o znacznie niższym i przystępniejszym progu wejścia. Nie bez powodu mieszkania z rynku wtórnego zaskakują ceną — różnice między poszczególnymi miastami bywają naprawdę potężne.

Łódź liderem dostępności cenowej

Jeśli weźmiemy pod uwagę największe aglomeracje, zdecydowanym liderem zestawienia pozostaje Łódź. Średnia cena ofertowa na rynku wtórnym wynosi tam obecnie zaledwie 8 483 zł za metr kwadratowy. Co ciekawe, to jedyne analizowane miasto, które w ujęciu rocznym zanotowało symboliczny spadek stawek (o 0,1 proc.). Trzeba zatem przyznać, że w takim wariancie rynek łódzki jawi się jako absolutny fenomen, dysponujący zapleczem akademickim i biznesowym, a przy tym oferujący lokale niemal o połowę tańsze niż w Warszawie. Nic więc dziwnego, że mieszkanie w Łodzi od dawna jest uważane za jeden z najrozsądniejszych zakupów na polskiej mapie nieruchomości.

Bydgoszcz, Olsztyn i Katowice — okazje, które szybko znikają

Na drugim miejscu pod względem najniższych cen w miastach wojewódzkich plasuje się Bydgoszcz ze stawką rzędu 8 619 zł za metr, jednak w tym konkretnym przypadku odnotowano już wyraźny wzrost stawek rok do roku – na poziomie 6,5 proc. Zbliżoną sytuację obserwuje się w Olsztynie, gdzie przeciętna cena osiągnęła poziom 9 263 zł (przy wzroście o 6,4 proc.).

To niestety oznacza, że cenowe okazje w tych malowniczych regionach znikają stosunkowo szybko, a właściciele konsekwentnie nadrabiają dystans do droższych sąsiadów. Listę miast ze stawkami za mkw. poniżej 10 tys. zł zamykają Katowice, ze średnią kwotą 9 311 zł i bardzo umiarkowanym, nieco ponad trzyprocentowym wzrostem w skali roku.

Warszawa pełna kontrastów. Stabilizacja na wysokim pułapie

Z perspektywy stołecznego nabywcy interesująca może wydawać się z kolei pewnego rodzaju stabilizacja. Średnie ceny w Warszawie zatrzymały się na wysokim, ale stałym pułapie w przedziale od 17,5 tys. do 18,5 tys. zł za metr kwadratowy.

Peryferyjne dzielnice kuszą najniższymi stawkami

To, co jednak warto zauważyć, to potężne wręcz rozwarstwienie w zależności od samej dzielnicy. Według rynkowych statystyk, najniższymi stawkami kuszą przede wszystkim lokalizacje peryferyjne, wyraźnie oddalone od siatki metra i ścisłego centrum. Jak pokazuje zestawienie najtańszych dzielnic Warszawy z maja 2025, liderami dostępności pozostają Wesoła (12 460 zł/mkw.) oraz Rembertów (13 640 zł/mkw.). Właśnie w tych rejonach budżet, który na bliskiej Woli wystarczyłby ledwie na mikrokawalerkę, pozwala na sfinansowanie w miarę wygodnego mieszkania.

Wydaje się, że upór kupujących w poszukiwaniu tańszych i bardziej kameralnych alternatyw naturalnie kieruje ich uwagę także w stronę takich dzielnic jak Białołęka, Wawer czy Targówek, gdzie ceny wciąż utrzymują się poniżej granicy 15 tys. zł za metr.

Dla osób szukających swojego pierwszego lokum, całkiem rozsądną opcją staje się również Ursus (wyceniany średnio na 15 000 zł/mkw.), który pod względem finansowym wypada zdecydowanie korzystniej niż sąsiadujące z nim Włochy czy mocno rozbudowujące się Bemowo. Alternatywą, którą coraz więcej osób bierze pod uwagę, są też ceny mieszkań pod Warszawą — miejscowości takie jak Pruszków czy Legionowo oferują lokale nawet o jedną trzecią tańsze niż te w stolicy.

Rynek nabiera tempa. Kupujący nie mają już czasu na zwłokę

Trudno dziś jednoznacznie przewidzieć, jak szybko w kolejnych miesiącach będą rosnąć ceny. Nie da się jednak ukryć, że czas swobodnego przebierania w ofertach powoli dobiega końca. Niezależnie od tego, czy szukamy taniego mieszkania w Łodzi, czy celujemy w spokojne osiedla na obrzeżach Warszawy, marcowe dane to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Wiele wskazuje na to, że na rynku znów wygrają ci nabywcy, którzy najszybciej zauważą zmianę wiatru i zdążą podpisać umowę przed resztą kupujących.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi