- Bezprawnik -
- Społeczeństwo -
- Trump ma jedyną szansę, żeby historia zapamiętała go inaczej niż szaleńca. Musi być spełniony "tylko" jeden warunek: UFO musi istnieć
Trump ma jedyną szansę, żeby historia zapamiętała go inaczej niż szaleńca. Musi być spełniony "tylko" jeden warunek: UFO musi istnieć
Donald Trump wraz z Departamentem Wojny nie zdążył z przekazaniem Kongresowi tajnych nagrań UAP (UFO) w wyznaczonym terminie. Choć dla wielu może to być powód do żartów, temat UFO może okazać się jedyną szansą na to, żeby jego nazwisko przeszło do historii jako czegoś więcej niż tylko nieprzewidywalnego polityka z wielkim ego i kaprysami nastolatka.

Tylko istnienie UFO może uratować wizerunek Trumpa?
Kongresmeni domagali się od Departamentu Wojny ujawnienia 46 tajnych nagrań UFO, na co ten miał czas do 14 kwietnia. Niestety termin minął, a materiały nie zostały udostępnione. Według niektórych źródeł wszystko przez błąd administracyjny – pismo z nakazem trafiło „pod zły adres". Ponoć już to poprawiono, ale znowu trzeba od nowa czekać na odzew. Pytanie, z jakim skutkiem.
Trzeba przyznać, że od słynnego wystąpienia Davida Gruscha z 2023 roku, kiedy to zeznawał pod przysięgą przed Kongresem USA, nastąpił prawdziwy renesans tematyki UFO. Nagle sprawa rzekomej obcej cywilizacji, która ma odwiedzać naszą planetę – według teorii spiskowych o paleoastronautach nawet od tysięcy lat – przestała być tylko i wyłącznie obiektem żartów, a zaczęła być poruszana na najwyższych szczeblach państwowych. Zresztą nawet Polska może zająć się badaniami UFO – postulaty są już w Sejmie, więc widać, że temat przestał być niszą dla pasjonatów science fiction.
Ostatnio kongresmen Eric Burlison w wywiadzie dla Fox News stwierdził wprost, że miał dostęp do tajnych akt o UFO, a jednym z najbardziej szokujących dla niego wydarzeń było przejęcie tak dużego obcego obiektu latającego, że nie dało się go przetransportować do tajnych baz USA. Zamiast tego postanowiono zbudować wokół niego budynek, będący dla niego niczym sarkofag.
Według Gruscha kilkanaście spodków, dla Trumpa wystarczy tylko jeden
Ze słów Davida Gruscha wynika, że USA dysponuje kilkunastoma pozaziemskimi obiektami latającymi (lub ich szczątkami), które rozbiły się nie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych. USA miały przetransportować do siebie pojazdy, które rozbiły się także na terytoriach niektórych innych państw. Zakładając, że wszystko to jest prawdą, strzelam, że jednym z takich obiektów są szczątki ze słynnego incydentu z brazylijskiej miejscowości Varginha, do którego miało dojść w styczniu 1996 r.
Nieważne, czy niezbitych dowodów jest kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset. Wystarczy jeden, którego dostarczenie obiecał Donald Trump w lutym bieżącego roku. Sceptycy twierdzili, że chodzi tylko i wyłącznie o temat zastępczy w celu ukrycia afery z aktami Epsteina. Trzeba przyznać, że kilka tygodni później, a więc po ataku na Iran ze strony USA i Izraela, o głośnej aferze stało się nagle cicho. Przycichła też nieco sprawa z odtajnieniem akt UFO, choć w niektórych mediach jest ona cały czas dość głośna.
Trump chce odtajnienia, ale "smutni panowie" nie chcą łamać status quo?
Napisałbym, że jest "żywa", ale byłoby to nie na miejscu ze względu na przypadki śmierci, zaginięć i porwań amerykańskich naukowców, którzy mieli być związani z tajnymi programami badawczymi.
Od 2024 r. w niewyjaśnionych lub podejrzanych okolicznościach zaginęło lub zginęło co najmniej 10 amerykańskich naukowców, którzy mieli dostęp do tajnych materiałów nuklearnych i lotniczych. Pod koniec lutego br. zaginął też emerytowany generał dywizji USAF William N. McCasland. Nie ulega wątpliwości, że takie wydarzenia stanowią wodę na młyn dla zwolenników wszelakich teorii spiskowych.
Rosnąca liczba obserwacji UFO i tajemniczych dronów
Poza tym wiele wskazuje na to, że w ostatnich miesiącach rośnie liczba obserwacji UFO – i to nie tylko przez osoby cywilne. Coraz częściej pojawiają się doniesienia o niezidentyfikowanych dronach, które zakłócają funkcjonowanie lotnisk w UE, USA czy Rosji, w tym także baz wojskowych. Problem ten jest o tyle poważny, że w zwykłych warunkach regulacje precyzyjnie określają, gdzie można latać dronem, a tajemnicze maszyny zdają się tych zasad kompletnie ignorować. Oficjalnie jednak niewiele wiadomo o ich pochodzeniu.
UFO jako św. Graal prezydentury Trumpa
Dewastacja rynku ropy, ciągłe grożenie, obrażanie wszystkich dookoła (także swoich wieloletnich sojuszników z NATO), przerośnięte ego i ogólna niestabilność emocjonalna. To tylko niektóre problemy i przywary Donalda Trumpa, który na 99% zapisze się niechlubnie nie tylko w historii USA, ale i całego świata, a od którego coraz bardziej odwracają się nawet dotychczasowi zwolennicy. Nic dziwnego, że część komentatorów zastanawia się nawet, co się stanie, jeśli Donald Trump umrze – sukcesja w takiej sytuacji jest zresztą ściśle uregulowana przez amerykańską konstytucję.
Chyba jedyna szansa na swoistą rehabilitację tkwi w… odtajnieniu całej ukrywanej prawdy o UFO. Jeśli za tym zjawiskiem rzeczywiście ma stać obca cywilizacja, to byłoby to największym wydarzeniem w historii ludzkości, a cała prawda zostałaby ujawniona właśnie dzięki decyzji D. Trumpa. Okazałoby się, że poznalibyśmy odpowiedź na odwieczne pytanie: „czy jesteśmy sami?".
Pytanie, czy Trump sam wierzy w swoje słowa, czy tylko gra na czas?
Równanie Drake'a: ile cywilizacji mogłoby nas odwiedzać?
Temat UFO/UAP uchodzi za jedną z najbardziej rozpowszechnionych (i zarazem najbardziej prawdopodobnych) teorii spiskowych, choć dla wielu pozostaje kwestią otwartą. Biorąc pod uwagę skalę wszechświata, trudno jednoznacznie zakładać, że życie mogło rozwinąć się tylko i wyłącznie na Ziemi. Z drugiej strony pojawia się fundamentalne pytanie: w jaki sposób ewentualna obca cywilizacja mogłaby pokonać ogromne, wręcz kosmiczne odległości, by dotrzeć na naszą planetę?
Na koniec przedstawię słynne równanie Drake'a obrazujące prawdopodobieństwo istnienia obcych cywilizacji/życia na innych planetach niż Ziemia. Nie będę go tu rozpisywał, a każdy może je znaleźć w sieci i wyciągnąć własne wnioski. Krótko: dr Frank Drake oszacował liczbę planet we wszechświecie na 40 000 000 000 000 000 000 000 (40 tryliardów), z czego (cały czas mowa o wariancie pesymistycznym) 200 miliardów jest zamieszkała przez istoty żywe, a z czego 5 milionów to przedstawiciele inteligentnych cywilizacji. 250 000 z nich mogłoby być na tyle rozwiniętych, by – przynajmniej teoretycznie – dotrzeć na naszą planetę.
20.04.2026 14:42, Marek Śmigielski
20.04.2026 13:57, Mateusz Krakowski

Trump ma jedyną szansę, żeby historia zapamiętała go inaczej niż szaleńca. Musi być spełniony "tylko" jeden warunek: UFO musi istnieć
20.04.2026 13:07, Marcin Szermański
20.04.2026 12:29, Piotr Janus
20.04.2026 12:01, Aleksandra Smusz
20.04.2026 11:42, Marek Śmigielski
20.04.2026 10:59, Edyta Wara-Wąsowska
20.04.2026 10:42, Marcin Szermański
20.04.2026 9:51, Edyta Wara-Wąsowska

W tych miastach najłatwiej kupisz mieszkanie w rozsądnej kwocie. Nawet połowę taniej niż w Warszawie
20.04.2026 9:07, Edyta Wara-Wąsowska
20.04.2026 8:26, Aleksandra Smusz
20.04.2026 7:46, Marek Śmigielski
20.04.2026 7:06, Miłosz Magrzyk
19.04.2026 17:59, Joanna Świba
19.04.2026 15:45, Joanna Świba
19.04.2026 13:31, Joanna Świba
19.04.2026 12:41, Rafał Chabasiński
19.04.2026 11:50, Miłosz Magrzyk
19.04.2026 11:12, Mariusz Lewandowski
19.04.2026 10:47, Marek Śmigielski
19.04.2026 10:10, Mariusz Lewandowski
19.04.2026 9:38, Piotr Janus
19.04.2026 9:11, Mariusz Lewandowski
19.04.2026 8:48, Aleksandra Smusz
19.04.2026 7:50, Rafał Chabasiński
19.04.2026 7:42, Mariusz Lewandowski
19.04.2026 6:52, Mateusz Krakowski



























