Empatia według rządu: nauczyciele umierają na koronawirusa? W wypadkach samochodowych też giną

Państwo Zdrowie dołącz do dyskusji (215) 13.10.2020
Empatia według rządu: nauczyciele umierają na koronawirusa? W wypadkach samochodowych też giną

Rafał Chabasiński

Przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów Łukasz Schreiber w wywiadzie w „Salonie Politycznym Trójki” dał piękny popis empatii. Nauczyciele umierają na koronawirusa? „Pamiętajmy też, że pedagodzy giną np. w wypadkach samochodowych”. Powodu do zamknięcia szkół oczywiście nie ma. Tylko czy polityk PiS mógłby odpowiedzieć inaczej?

Empatia polskich polityków i ich oderwanie od problemów Polaków bywają wręcz porażające

Pomysł z przywróceniem stacjonarnej nauki w szkołach był najprawdopodobniej jednym z głupszych. Nie trzeba być wybitnym epidemiologiem by domyślić się, że dzieci w warunkach polskiej zatłoczonej polskiej szkoły będą roznosić między sobą koronawirusa. Ten powędruje wraz z nimi do domów rodzinnych. Na początku września mieliśmy po nieco ponad 500 nowych przypadków dziennie, teraz mamy koło 5 tysięcy.

Podczas gdy obywatele zastanawiają się czy zamkną szkoły, rządzący dalej starają się nas przekonać że mają wszystko pod kontrolą. Problem w tym, że robią to niekiedy w sposób jakiego nie powstydziliby się nawet najbardziej złotouści politycy Konfederacji. Przykładem może być Przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów Łukasz Schreiber.

Łukasz Schreiber uważa, że nawet jeśli nauczyciele umierają na koronawirusa to nie ma powodu do przejścia na zdalne nauczanie

W wywiadzie w „Salonie Politycznym Trójki” prowadząca Beata Michniewicz zadała politykowi dość niewygodne pytanie o sytuacjach w szkołach. Powołała się przy tym opisywane przez Super Ekspres przypadki. Raptem 30 letni nauczyciel języka polskiego z Zawiercia zmarł w wyniku zachorowania na covid-19. Skoro więc nauczyciele umierają na koronawirusa, to czy rząd jednak nie powinien przemyśleć swojej decyzji co do formy nauczania?

Schreiber odparł w dość dwuznaczny sposób. „(…) Natomiast łącząc się w bólu z rodzinami ofiar, oczywiście jest to ogromna tragedia, ale pamiętajmy też, że pedagodzy giną np. w wypadkach samochodowych”. Minister przekonywał również, że nie ma dowodów iż to właśnie praca w szkole wpłynęła na ich śmierć.

Te dwie ofiary śmiertelne to wciąż jednostkowe przypadki. Trzeba także przyznać, że możliwe są różne scenariusze. Szkoła to bardzo prawdopodobne miejsce zakażeń, charakter pracy nauczycieli można wręcz porównać do tej wykonywanej przez personel medyczny.

Do zakażenia mogło równie dobrze dojść w zupełnie przypadkowy sposób, gdziekolwiek – w gronie rodzinnym, sklepie, na weselu, w kinie, w kościele. To tak naprawdę nie jest ważne. Epidemia koronawirusa to nie proces karny, w którym trzeba oskarżonemu udowodnić winę by móc go skazać.

Stacjonarne nauczanie nie jest kluczowe dla gospodarki. Skoro już młodzi zdrowi nauczyciele umierają na koronawirusa to na co rząd czeka?

Walka z koronawirusem powinna opierać się o minimalizowanie ryzyka tam gdzie jest to możliwe. Jednocześnie trzeba uwzględnić interesy polskiej gospodarki. Owszem, moglibyśmy zamknąć wszystko co tylko nam przyjdzie do głowy – próbowaliśmy już tego scenariusza. Zakaz wstępu do lasu pozostaje obiektem kpin do dzisiaj. Przede wszystkim jednak: nie stać nas na jesienny lockdown.

Szkoły nie są istotnym elementem gospodarki. Skoro epidemiolodzy wskazują w tym momencie na nie jednoznacznie a nauczyciele umierają na koronawirusa, to nad czym się tu rząd chce jeszcze zastanawiać? Jeżeli przyrost zakażeń dalej będzie rósł, to Polska zostanie zmuszona do ponownego zamrożenia gospodarki.

Problem w tym, że rząd upiera się przy swoim. Podobnie zresztą jak w przypadku chociażby wesel. Motywem nie jest jednak jakaś strategia walki z wirusem a powody czysto polityczne. W końcu jeszcze nie tak dawno premier Mateusz Morawiecki przekonywał ówczesnych wyborców Andrzeja Dudy, że koronawirus nie stanowi już dla nich zagrożenia. A jednak!

Tegoroczne wybory prezydenckie niekiedy bywają stawiane w szeregu z nauczaniem stacjonarnym, weselami i wakacyjnymi podróżami jako jeden z prawdopodobnych powodów problemów, w których się teraz znaleźliśmy.

215 odpowiedzi na “Empatia według rządu: nauczyciele umierają na koronawirusa? W wypadkach samochodowych też giną”

  1. Empatia według koronaparanoików: umierający na koronawirusa są lepsi, więc musimy ich chronić zmuszając ludzi do noszenia maseczek i do innych ograniczeń a umierający na grypę lub zapalenie płuc wywołane czynnikami zakaźnymi są gorsi, więc nie należy ich chronić zmuszając ludzi do noszenia maseczek i innych ograniczeń.

    • Ty się nie martw. Teraz wszyscy solidarnie będą musieli je nosić, niezależnie od przyczyny. Czy to masz zapalenie płuc, czy grypę, czy też COVID-19, będziesz musiał ją nosić. I nikt nie będzie ani lepszy, ani gorszy, niezależnie od chorób.

        • Po prostu wysypu zapalenia płuc ani grypy ostatnio nie odnotowano, jeśli Ci o to chodzi. Jakby była epidemia pneumonii (zapalenia płuc) czy też grypy o charakterystykach podobnych co COVID, to ludziom by też kazano maseczki nosić.

          Tylko epidemia ma to do siebie, że zjawisko występuje wiele częściej niż przeciętnie, no i trzeba ocenić, czy dana choroba jest niebezpieczna czy też można ją pominąć. COVID jest bardziej niebezpieczny od grypy i to jest już potwierdzony fakt. Po prostu SARS-CoV-2 nie zdążył się rozwinąć.

          • Po prostu wysypu zapalenia płuc ani grypy ostatnio nie odnotowano, jeśli Ci o to chodzi.
            Po pierwsze, tutaj właśnie widać ową „empatię”, jak nie ma wysypu zgonów, to jest spoko, moge ludzie zdychać.
            Po drugie, przez prawie cały rok na koronawirusa zmarło ok 3000 osób, na zapalenie płuc wywołane zarażeniami ok 12 000 umiera co roku na ok 300 000 zakażonych. Ale co tam, dla koronaparanoików liczą się tylko zmarli na ich ulubionego wirusa.

          • Nie, bo już widziałem nowum – przeczepy. Więc jesteś spóźniony w argumentacji antymaseczkowej.
            Zapalenia płuc były w sobotę na manifestacjach, wiec to nuda.

        • Nikt nikogo nie miał w dupie – na grypę mamy lekarstwa i szczepionki – na COVID19 nie. Mogli się na przykład szczepić, dbać o odporność – a jak już trafili do szpitala to nie umierało więcej niż 150 na sezon.

          • Nikt nikogo nie miał w dupie – na grypę mamy lekarstwa i szczepionki – na COVID19 nie.
            Po pierwsze, i co z tego, że mamy lekarstwo i szczepionkę jak ludzi umierają?
            Po drugie, jakiego lekarstwa nie mamy? Mamy osocze. Na początku w Polsce śmiertelność na koronawirusa to było 5%, teraz jest ok 1%. Śmiertelność na zapalenie płuc w efekcie zakażenia, to ok 5%.

          • Po pierwsze, jakbyśmy nie mieli szczepionek ani leków, umierałoby wiele więcej. Zarówno to jak i drugie pomaga w zwalczaniu chorób.
            Po drugie, osocze jest bardzo słabo dostępne, bo musisz przetworzyć odpowiednio dużo krwi; nie każda krew nadaje się do przelania; nie każdy może krew oddawać. A i zresztą osocze wybitnie efektywne nie było.
            Z kolei przy tym, jak masz szczepionkę, nie musisz się prawie wcale martwić się o wydzielanie osocza z krwi. I jak masz dobre sprawdzone leki, to i działa to wiele lepiej.

            A propos śmiertelności to już mówione było wielokrotnie do znudzenia. COVID łatwiej się przenosi, powoduje objawy dosyć ciężkie, porównywalne z powikłaniami po zapaleniu płuc (+damage dla mózgu (co się wyraża utratą węchu i smaku) i nerek). Daj temu się rozprzestrzenić, to będziesz miał 12000 trupów co kwartał. Zapalenie płuc na szczęście tak szybko się nie przenosi.

          • Daj temu się rozprzestrzenić, to będziesz miał 12000 trupów co kwartał.
            Dobrze wiedzieć jasnowidzu. ;-)

          • Na północy Włoch się wszczepili. Efekt widzieliśmy. To właśnie szczepionka z dodatkowym środkiem wywołującym nadreaktywność powodowała, że tak gwałtownie przebiegała choroba covid-19. Wiem, nie dziękuj, pomyśl tylko, jak będziesz się chciał zaszczepić.

    • Nie, czy Ty naprawdę nie rozumiesz, ze nie chronimy innych, ale cały niewydolny system ochrony zdrowia. Zapytam się wprost jesteś aż tak nierozgarnięty czy tylko udajesz takiego?
      Dziś mamy zajętych ponad 5 tys. szpitalnych łóżek i codziennie przybywa po 200- 4000 nowych pacjentów zajmujących kolejne. Mamy ponad połowę planowanych respiratorów już w użyciu.
      Ale nadal tego nie rozumiesz?

      Nie rozumiesz, ze zaczyna brakować i miejsc i lekarzy choćby dla chorych na inne choroby? No chyba, ze dla Ciebie jak dla jakiś polityków lekarz może pracować po 24h na dobę.

      • Dziś mamy zajętych ponad 5 tys. szpitalnych łóżek i codziennie przybywa po 200- 4000 nowych pacjentów zajmujących kolejne. Mamy ponad połowę planowanych respiratorów już w użyciu.
        Ale nadal tego nie rozumiesz?

        Czyli gdy było 300 to byłeś przeciw ograniczeniom?

        Nie rozumiesz, ze zaczyna brakować i miejsc i lekarzy choćby dla chorych na inne choroby?
        To jest kwestia systemu, bagatelizowania innych chorób i robienia sensacji z chorych na COVID.

        • Masz racje – to jest kwestia systemu. Równie dobrze można nie przyjmować chorych na COVID do szpitali. W końcu po co?
          Tak samo jak można zamknąć szpitale, bo po co ludzie maja się leczyć?

          • Podejrzewam, że gdyby nie było koronaparanoi to zmarłaby połowa mniej ludzi, wpisałoby się ich do statystyki zgonów na koniec roku i tyle. No ale Twój brak odpowiedzi na pytanie wyraźnie pokazuje, że nie chodzi wydolność systemu tylko o brak empatii dla umierających na inne choroby niż koronawirus.

          • No właśnie przez to co się dzieje wokół koronawirusa w Polsce zmarło do tej pory mniej ludzi (ogólnie, całościowo biorąc wszystkie możliwe powody śmierci, czyli także wypadki itd.) niż w latach zeszłych, więc… jak na razie nie masz racji.

          • Wydaje mi się, że dość jasno napisałem. Wczytaj się uważnie w całe jedno zdanie, przed słowem „więc”. Gdybyś miał wątpliwości to odnosiłem się do tego zdania
            Podejrzewam, że gdyby nie było koronaparanoi to zmarłaby połowa mniej ludzi,

          • Nie wiem co ma piernik do wiatraka, zmarło mniej ludzi z wielu powodów, część zachorowała na koronawirusa więc przypisano im śmierć z powodu wirusa, część nie zmarła w wypadkach samochodowych bo się mniej jeździło, część nie zmarła w efekcie operacji bo cała masa operacji była przekładana.

          • Chodziło mi o zmarłych na koronawirusa tylko i wyłącznie, a nie o to, że ogółem zmarło mniej osób.

          • Cóż jakby to powiedzieć, zarzucanie mi braku empatii dla innych chorych to po prostu wierutna bzdura.
            A jak to czyni człowiek który celowo naraża innych, w tym chorych przewlekle na zakażenie wirusem i śmierć to trudno to jakoś nazwać.

            Jeśli faktycznie chcesz ratować ciężko chorych to noś maseczkę. Ale Ty tego nie chcesz, dla ciebie lepiej jak umrą.
            ps. jestem w grupie wysokiego ryzyka śmieci z powodu chorób współistniejących i mam na to stosowne medyczne kwity. A Ty?

          • „zarzucanie mi braku empatii dla innych chorych to po prostu wierutna bzdura.”
            Każdy komu się zarzuca brak empatii, zapewne tak powie, także oryginalny nie jesteś ;-)

            A jak to czyni człowiek który celowo naraża innych, w tym chorych przewlekle na zakażenie wirusem i śmierć to trudno to jakoś nazwać.
            Celowo? :-D Tak, chodzę po mieście i kaszlę na ludzi :-D :-D

            Jeśli faktycznie chcesz ratować ciężko chorych to noś maseczkę. Ale Ty tego nie chcesz, dla ciebie lepiej jak umrą.
            Ty nie nosiłeś maseczki rok temu, mając w … wszystkich którzy przez Ciebie zmarli, a ja mam nosić?

            jestem w grupie wysokiego ryzyka śmieci z powodu chorób współistniejących i mam na to stosowne medyczne kwity.
            No i?

          • No i jak widzę nudny jesteś. Znam te argumenty, one są w sieci od dawna.

            No i rok temu będąc na tym samym szpitalnym oddziale co w tym roku nie tylko nie musiałem na wejściu mieś zrobionego testu PCR, ale też żona mogła przyjść, Co więcej mogłem wyjść na kawę czy do sklepiku.
            W dodatku to taki oddział co to trumny transportowe nie robił specjalnego wrażenia wiec pewnie tych zapełń płuc te tam bywało sporo.
            Teraz wszystko się tam zmieniło, maseczka obowiązkowa poza sale szpitalną, zero odwiedzin, wyjść poza oddział.
            Rozumiem, ze nie rozumiesz czym się rożni zeszły rok a ten. Ja o tyle rozumiem, ze zakładam, że lekarza wiedza co czynią stosując takie restrykcje. Więc stosowanie na ślepo wyświechtanych argumentów mnie po prostu śmieszy drogi kolego.
            I jak nie założysz maseczki przestrzeni publicznej to znaczy ze nie zależy Tobie na chorych przewlekle. Ale to oczywistość, bo antymaseczkowcy to egoiści.

          • Rozumiem, ze nie rozumiesz czym się rożni zeszły rok a ten.
            Rozumiem doskonale, cały świat opanowała konoraparanoja.

            Ja o tyle rozumiem, ze zakładam, że lekarza wiedza co czynią stosując takie restrykcje.
            Znowu ten sam błąd. Zakładasz, że nie lekarze wiedzą, tylko, że wiedzą lekarze, z którymi poglądami się zgadzasz. Nie manipuluj w ten sposób, bo jeszcze ktoś to przeczyta i zostanie z przekonaniem, że każdy ekspert myśli tak jak Ty.

            I jak nie założysz maseczki przestrzeni publicznej to znaczy ze nie zależy Tobie na chorych przewlekle.
            Ty, jak się domyślam, nie zakładałeś maseczki rok temu, więc jak dla mnie nie zależało Ci w ten sposób na zdrowiu chorych przewlekle.

          • „Zakładasz, że nie lekarze wiedzą, tylko, że wiedzą lekarze, z którymi poglądami się zgadzasz. ”
            No i znów – coś sobie przypisujesz co powinienem uważać. Czy myślisz, ze jakbyś przyszedł na oddział szpitalny w innej niż covid chorobie to mógłbyś sobie wymyślać choćby ze nie chodzisz w masce? Bez znaczenia jest czy ja sie z tym zgadzam, czy nie. Taka jest obiektywna sytuacja, której nie potrafisz zaakceptować.

            „Ty, jak się domyślam, nie zakładałeś maseczki rok temu, więc jak dla mnie nie zależało Ci w ten sposób na zdrowiu chorych przewlekle.”

            I znów kompletnie nie rozumiesz co pisze. Jakieś banialuki drogi kolego. Przeczytaj raz jeszcze mój wpis. Uważnie. A potem jeszcze raz. I wtedy może pojmiesz czym się rożni rok poprzedni od obecnego i jak się zmieniła sytuacja.
            Ja wiem, to musi być trudne, ale w skrócie dla Ciebie napiszę – różnica jest taka, ze na tym samym oddziale szpitalnym, gdzie leżą ciężko chorzy ludzie rok temu nie było maseczek, w tym roku są.
            Natomiast niezwykła podłość w ustach anytmaseczkowca powoduje ze to był mój ostatni wpis pod Twoimi insynuacjami. Bądź zdrów.
            Trafiasz do osób z którymi honorowy człowiek nie rozmawia.

          • Taka jest obiektywna sytuacja, której nie potrafisz zaakceptować.
            Jak widać, każdy ma swoją „obiektywną rzeczywistość”, Ty i wykładowcy Harvardu. Wolę zaufać tym drugim ;-)

            Przeczytaj raz jeszcze mój wpis. Uważnie. A potem jeszcze raz. I wtedy może pojmiesz czym się rożni rok poprzedni od obecnego i jak się zmieniła sytuacja.
            Przeczytaj raz jeszcze mój wpis. Uważnie. A potem jeszcze raz. I wtedy może pojmiesz że życie ludzi, którzy zmarli rok temu, jest tam samo dla mnie ważne jak życie ludzi, którzy zmarli w tym roku. Szkoda, że dla Ciebie nie.

            Trafiasz do osób z którymi honorowy człowiek nie rozmawia.
            Nie Ty pierwszy i nie ostatni, który zamyka się w swoim azylu, bez chęci dostępu do innych punktów widzenia, przekonany o swojej nieomylności :-)

          • Przestańmy jakąkolwiek dyskusję. Podejrzewam, że cały czas karmiliśmy trolla.
            Zbanować się nie da, jak chcesz, panie Stellar, to gadaj swoje bzdury komukolwiek chcesz. Ale z Tobą nie chcę mieć więcej do czynienia, bo nawet nie jest tak, że do Ciebie nie docierają argumenty. Po prostu czepiasz się o byle co. Tak się rozmowy nie prowadzi, najwyżej na poziomie 13-latka. Ale tu rozmawiamy o normalnych rzeczach, o normalnej tematyce, używając słusznych argumentów i słuchając się nawzajem. Twoje zachowanie jest niestety naganne.
            Więc jako pierwsza osoba trafiasz do mojej czarnej listy, gratuluję. Bullshiterów na forum nam nie trzeba.

          • Da się zbanować, trzeba po prostu zgłaszać do bezpiecznika. Już jednego takiego czasowo kiedyś tu zawieszono, choć obawiam się że może się nie kwalifikować.

          • Po prostu czepiasz się o byle co.
            :-D Wiadomo, czepianie się kogoś, że beż żadnych badań, mówi co myśli większość jakiejś dużej grupy jest poziomem 13 latka :-D :-D Oby więcej takich 13 latków w tym kraju :-)

            Więc jako pierwsza osoba trafiasz do mojej czarnej listy, gratuluję.
            :-D :-D No to jestem załamany, idę skoczyć z mostu :-D

  2. Argument sam w sobie faktycznie głupi.Ale skoro nauczyciele nie mogą pracować,bo mogą się zakazić,to,jak rozumiem, sprzedawców,kurierów i w ogóle pracowników usług też odsyłamy do domów? Czy ich życie i zdrowie jest mniej warte?

    • Z tym że pamiętaj, że nauczyciel nie może zasłonić się przegródką od dzieci, nie może przywitać się, wręczyć paczkę i już się pożegnać, a inni pracownicy usług też w większości mają możliwość zastosowania większej ilości zabezpieczeń.
      I nauczyciel to taki zawód, który da się prowadzić zdalnie (choć wiele lepsze, jak zajęcia są stacjonarne, to wiadomo, szczególnie dla młodszych; dla studentów większej różnicy już nie ma, chyba że laboratoria). Kasjera nie wyślesz pracować zdalnie. Ani kuriera. Ani sprzątaczkę.

      • a inni pracownicy usług też w większości mają możliwość zastosowania większej ilości zabezpieczeń.
        :-D Widać, że nie masz doświadczenia w pracy jako nauczyciel :-D

        I nauczyciel to taki zawód, który da się prowadzić zdalnie
        Wiadomo, sprzedawać mąki nie da się przez internet, a allegro robi to jakoś magicznie :-D

        • Nie mam, mówię otwarcie.
          Ale mowa jest o „innych pracownikach usług”, nie nauczycielach. Zauważ też wyraz „w większości”. Może jest parę zawodów, gdzie możesz zastosować trochę więcej zabezpieczeń, niż przeciętnie (sprzątaczki się liczą, bo środki do mycia podłogi też ładnie zabijają drobnoustroje).
          A co do nauczycieli miałem, tak samo jak Ty, styczność przez 11/12 lat i mam z nauczycielami akademickimi. Więc wiem o czym mówię.
          —-
          Jeśli chcesz w pełni zdalną sprzedaż czegokolwiek, to zapomnij o wpadce do Biedry, Lidla, Żabki, Auchanu czy monopolowego (sprzedawca w KFC/Makdonaldzie też sprzedawca). I zapomnij o istnieniu zawodu „kasjer”. Handel zatrudnia 2 mln osób, z czego mrówek w takich sieciówkach spokojnie setki tysięcy. Pewna ilość uzupełni się większą ilością kurierów, ale nadal nie dociągniesz do tych setek tysięcy.

          • Ale mowa jest o „innych pracownikach usług”, nie nauczycielach.
            Mowa jest o porównaniu pracy nauczyciela do innych zawodów.

            A co do nauczycieli miałem, tak samo jak Ty, styczność przez 11/12 lat i mam z nauczycielami akademickimi. Więc wiem o czym mówię.
            Ja mam styczność do dziś, więc dużo lepiej wiem co mówię.

            Jeśli chcesz w pełni zdalną sprzedaż czegokolwiek, to zapomnij o wpadce do Biedry
            Oczywiście, że tak, no ale przecież priorytetem jest ratowanie ludzi.

          • Przypomnę treść swojego zdania:
            a inni pracownicy usług też w większości mają możliwość zastosowania większej ilości zabezpieczeń.
            I twoją odpowiedź: Widać, że nie masz doświadczenia w pracy jako nauczyciel.
            Nie mam, ale jeśli już to przytoczyłeś złą część zdania. Jeśli postawiłem kontrast pomiędzy nauczycielami a: kurierami, kasjerami i innymi pracownikami usług, to ewidentnie mówiąc o „innych pracownikach usług” nie mówię o nauczycielach. Może jesteś nauczycielem, ale z czytaniem ze zrozumieniem masz kłopoty.

            Jednak dalej, nauczyciel, ucząc stacjonarnie, jest szczególnie narażony ze względu na biegające dzieciaki i generalnie większą styczność z tłumami. Co robić z tym?
            I czy właśnie nie można osoby od szkoły średniej wzwyż przenieść online, albo przynajmniej częściowo online.
            —-
            Co do drugiego nie wiem, może i masz. Ja natomiast Ci gwarantuję, że też mam. Musiałem mieć. Patrzę od strony byłego ucznia/obecnego studenta. To też inny, jednak nadal dobry punkt widzenia, po prostu patrzysz od innej strony.
            —-
            Nie wiem, czy to akurat było ironiczne, ale założę, że nie.
            Ratowanie ludzi to zarówno ratunek zdrowia, jak i ratunek ekonomiczny. Dlatego rządy dochowują pewnego bilansu pomiędzy zakażeniami a zdrowiem ekonomicznym kraju, które może być nadwerężone restrykcjami. Dlatego wprowadzenie kolejnych obostrzeń nie daje się łatwo.

          • Może jesteś nauczycielem, ale z czytaniem ze zrozumieniem masz kłopoty.
            Albo Ty z artykułowaniem jasno swoich myśli, mimo kontaktu z nauczycielami akademickimi.

            Jednak dalej, nauczyciel, ucząc stacjonarnie, jest szczególnie narażony ze względu na biegające dzieciaki i generalnie większą styczność z tłumami.
            No to trzeba zachować dystans, co jest jak najbardziej możliwe.

            Ja natomiast Ci gwarantuję, że też mam. Musiałem mieć. Patrzę od strony byłego ucznia/obecnego studenta.
            A ja patrzę oczami osoby, która ma 3 nauczycieli różnych szczebli w rodzinie. Wiem dokładnie co tam się dzieje.

            Ratowanie ludzi to zarówno ratunek zdrowia, jak i ratunek ekonomiczny.
            Czyli jednak, jest coś ważniejszego od życia innych.

          • Co jest dla Ciebie niezrozumiałe w moim wywodzie? Konkrety. Dla mnie może język polski to nie pierwszy język, ale ze sformułowaniem myśli kłopotu nie mam.
            —-
            Co do drugiego i trzeciego zdania to nie wiem, jacy nauczyciele są w Twojej rodzinie, ja natomiast mogę powiedzieć, że ani opiekunowie w przedszkolu, ani zdecydowana większość nauczycieli klas 1-3 by się z takim stwierdzeniem nie zgodziła (i klas starszych zresztą też nie). Zwłaszcza jak w szkole obowiązują dyżury korytarzowe. Jeśli macie takich cichych dzieciaków, którzy grzecznie siedzą na ławeczce, to tylko gratulować. Ale takie klasy to bym policzył na palcach.
            —-
            Co do czwartego zdania – jak widzisz w działaniu praktycznie jakiegokolwiek kraju/stanu/landu/prowincji itd. Gdyby było zdrowie ponad wszystko, to byśmy nadal siedzieli w lockdownie. I Chińczycy jak zamknęli całą prowincję Hubei, zamknęli, bo pomyśleli, że jak to się rozsieje po Chinach na 1,5 mlrd ludzi, to za Chiny ludowe (nomen omen) nie wyzbędą się tego. To też był rachunek ekonomiczny.
            Dodam, że „zarówno…, jak i” nie sugeruje wyższości któregoś czynnika nad innym.

          • ja natomiast mogę powiedzieć, że ani opiekunowie w przedszkolu, ani zdecydowana większość nauczycieli klas 1-3 by się z takim stwierdzeniem nie zgodziła (i klas starszych zresztą też nie).
            Czyli rozmawiam z jasnowidzem wiedzącym co myśli zdecydowana większość nauczycieli :D Nie mam więcej pytań :-D :-D

          • Jeszcze jak. A także umiem przewidywać przyszłość na podstawie kart tarota.
            Mam brata w klasie 1, kuzyna i kuzynkę w przedszkolu. Sam siebie pamiętam ze szkoły podstawowej. Proszę, nie bajdurz więcej, siebie tylko dyskredytujesz.

          • Widzisz, naukowcy aby poznać jak myśli jakaś grupa robią badania pogłębione na reprezentatywnej próbie. Ty nie musisz, Ty jasnowidzu wiesz lepiej bez badań :-D

          • To z tarotem był sarkazm, jakbyś nie załapał.
            Ja Ci ile razy przytaczałem badania, wspomnisz? Wczoraj choćby.

          • No to trzeba zachować dystans, co jest jak najbardziej możliwe.

            To gratuluję, zrób to w czasie dyżuru, zwłaszcza w szkole przepełnionej przez likwidację gimnazjów. Powodzenia. Aha, od razu zaznaczam, mam nauczyciela w rodzinie, więc coś wiem nie tylko od strony uczniowskiej ;)

          • No to trzeba zachować dystans, co jest jak najbardziej możliwe.

            I twierdzisz, że masz do dziś styczność z nauczycielami? To jest tak niedorzeczne, że aż nie chce się pisać dalej.

          • Tak jak nie każdy nauczyciel umie uczyć, tak nie każdy potrafi nie dać dzieciakom wejść sobie na głowę.

        • Kupujesz wyłącznie mąkę i oczywiście zakładasz, że wszyscy mają komputery i konta w banku, a także potrafią zamówić dowolną rzecz przez internet? Nie?

          • Co ma piernik do wiatraka?
            —-
            Poza tym maseczki aż tak drogie już nie są, w lepszym razie nawet po 40 gr/szt (przy zakupie 50 szt. na przykład) znajdziesz (przed pandemią było 2,20 za dziesiątek). Jedna maseczka na jeden dzień to 12 zł miesięcznie. Trzy maseczki dziennie to 36 zł miesięcznie. W praktyce możesz nawet jednorazową maseczkę zmoczyć w izopropanolu i będzie OK, tak z parę razy możesz zrobić bez większych kłopotów. Izopropanol idzie znaleźć po 10 zł za litr i schnie bardzo szybko, a zabija dobrze, a do takich celów możesz nawet przelać do piersiówki i po prostu nasączyć.
            Więc to wbrew pozorom tak drogie nie jest. Może będą ci, którzy są na minimum egzystencji, ale tu trzeba więcej rozwiązywać.

          • Poza tym maseczki aż tak drogie już nie są
            Dla bogatego to nawet nowe audi nie jest drogie.

          • „Skąd założenie, że wszystkich stać na maseczki i ich obsługę?” – Ciebie nie stać? TO weź się do roboty.

          • Kto powiedział, że nie potrafimy? Skąd żeś to wziął?
            Natomiast przez internet często nie jest tak tanio jak się wydaje ze względu na często doliczane koszty wysyłki. I tak, 40 gr/szt. to był sklep internetowy, jakbyś chciał wiedzieć. To raz.
            Dwa. Na forum nie wypowiadają się menele ani sknery (choć jak Ci szkoda wydatku rzędu 30 zł miesięcznie to zaczynam wątpić).

          • Kto powiedział, że nie potrafimy? Skąd żeś to wziął?
            Przeczytaj wszystkie komentarze w wątku do którego dołączasz, a potem się odzywaj.

          • No przeczytałem.
            Ja powiedziałem o trosce o setkach tysięcy kasjerów i sprzedawców, której to straty nie zrównoważy większe zatrudnienie wśród kurierów. Duża rzesza bezrobotnych o, nie ukrywajmy, niewysokich kwalifikacjach to negatywne zjawisko w gospodarce.
            —-
            Pomyśl o osobach wykluczonych z internetu w ogóle (część Bieszczad). Pomyśl o ludziach, którzy nie mają nawet podstawowej znajomości działania komputera (głównie seniorzy).
            Ja potrafię, jak Ci wskazałem postem zaczynającym się od „Co ma piernik do wiatraka?” Ale inni: mogą nie posiadać komputera/odpowiedniej komórki, i to w 2020 r., tak (biblioteki w większości wyłączyły dostęp do komputerów); mogą nie mieć zasięgu operatora; nie mieć dostępnego internetu (dotyczy kilku miejscowości, głównie na Bieszczadach, ale jednak); mogą nie potrafić sprzęt obsługiwać. Moja prababcia (jeszcze żywa) nie umie i komórkę ma Nokię 3310. Co z tymi ludźmi?

    • Ale kasjerka nie ociera się o każdego kupującego, a na przerwie nauczyciel ma co chwilę kontakt z innym dzieckiem. Tak samo na początku i na końcu lekcji. Teraz rozumiesz różnicę?

      • Dokładnie. Zwłaszcza przedszkolanki i w klasach 1-3. Dodatkowo pracownicy sklepów mają zapewnione przesłony z pleksi przez pracodawcę. Nauczyciel żadnego wsparcia od pracodawcy (państwa) nie dostanie.

    • Bez problemu – odsyłamy i niech pracują zdalnie. Jak dla mnie lepiej będzie jak Biedronka będzie tylko zdalna a kurierzy też zdalnie dostarcza towar., Skoro wg Ciebie tka można, to jestem za

      A i koniecznie np. w fabryce tez niech pracują zdalnie. No bo czemu nie?

  3. Cóż, kolejny przykład jaki sobie rząd wybraliśmy. I nie, to nie jest nowum, rok temu wielu powtarzało za politykami z PIS o nauczycielach co im się pracować nie chce, wielu łamało strajk a trzecia osoba w państwie mówiła o pracy dla idei (wielu by chciało tak jak on pracować dla idei co później wyszło przez przypadek).

    Co ważne – ten sposób myślenia został w ostatnim czasie trzykrotnie poparty przez społeczeństwo.

  4. Krótko:
    Proszę mi udowodnić, że życie nauczycielki samotnie wychowującej dziecko i mającej chorą matkę jest warte więcej niż życie i zdrowie sprzedawczyni w sklepie samotnie wychowującej dziecko mającej chorą matkę i dlaczego jej ból (nauczycielki) jest lepszy niż sprzedawczyni.
    Po drugie proszę o ścisłe matematyczne wyliczenia mówiące o tym, że nauczycielka w szkole ma większe prawdopodobieństwo od wspomnianej sprzedawczyni, zachorować lub umrzeć.
    Tylko ścisłe liczby, jeśli ktoś ich nie ma, to nawet niech się nie fatyguje, bzdury typu: „wydaje mi się”, „sądzę”, „chyba” i tak dalej proszę sobie w buty wsadzić.

    • Pierwszy akapit jest bez sensu o tyle, że każdy jest sobie równy i to jest nawet w Konstytucji. Nie stoi pytanie, że ktoś lepszy, a ktoś gorszy. Tylko że kogoś da się obronić bardziej, a kogoś mniej. Ktoś może stosować większą ilość środków ochronnych, a ktoś z racji pełnionego zawodu nie ma jak zachować dystansu, a jedyny na to sposób to edukacja na odległość. Tutaj stoi problem z jakością kształcenia i to jest zasadny powód do tego, by nauczyciele zostali w szkole.
      Natomiast sprzedawca w Żabce nie ma jak przejść na odległość, w sensie w ogóle; jedyne co można robić to albo automatyzować sklepy, albo stosować jak najwięcej środków bezpieczeństwa (co się tam często robi). Mogłaby się wydawać zasadna dopłata za pracę w ciężkich warunkach (szczególne niebezpieczeństwo zakażenia), ale z tego co nam wiadomo pieniędzy na to nie ma.
      Co do matematycznych wyliczeń:
      https:*//www*.ncbi*.nlm*.nih*.gov/pmc/articles/PMC7493749/. Rozprzestrzenienie się koronawirusa przedstawione jest na mapach cieplnych. To jedyne, co znalazłem sensownego, żeby porównywało sklep z klasą i niestety zakłada zakażenie nauczyciela (na to przynajmniej wygląda), a nie ucznia. Choć myślę, że w przypadku ucznia niewiele się zmienia (tu akurat tylko myślę, i wiem, że tego nie chciałeś, ale nic lepszego Google Scholar mi nie znalazł), gdyż czy nauczyciel sieje 45 minut, czy uczeń – nie ma na moje większej różnicy. Prac z uczniem zakażającym nauczycieli dotąd nie widziałem. Może znajdziesz Ty. Mam nadzieję, że jako że lepiej ode mnie masz z matematyką, to dasz ocenę (obiektywną, mam nadzieję) przedstawionemu modelowi.
      Przynajmniej ten model dość jasno pokazuje, że nawet po podniesieniu o rząd wielkości skali kolorów i tak mapa cieplna klasy ma więcej ciepłych kolorów niż mapa cieplna sklepu.
      Inny model dla szkół masz tu: https:*//scholarcommons*.usf*.edu/cgi/viewcontent*.cgi?article=1368&context=numeracy. Ale już bez porównania ze sklepem.

      • Powiem Ci coś, bo po Twojej odpowiedzi, mam pewność, że nie rozumiesz – każdy z nas jest częścią społeczności. Plan posłania dzieci do szkół to nie jest nierozsądne widzi mi się kogoś tylko szeroko zakrojona strategia budowania populacyjnej odporności.
        Działanie dla dobra ogółu gdyby ktoś nie zrozumiał. Nie na odwrót.
        Powiem Ci coś jeszcze gorszego, żebyś oswoił się z tą myślą, w zasadzie mam dla Ciebie wiadomość bardzo dobrą i złą, zacznę od tej złej – z bardzo dużym prawdopodobieństwem zachorujesz, to gorsza wiadomość, eksperci niemieccy mówili, że dotknie to około 80% populacji o ile się nie mylę.
        Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie dane wskazują iż przejdziesz zakażenie bardzo łagodnie, być może nawet zupełnie nieświadomy tego, że jesteś zarażony.
        To nie posłanie dzieci i nauczycieli świadczy o braku rozsądku i próbie szafowania czyimś życiem, to nie zrobienie tego świadczy o kompletnej ignorancji i skrajnym egoizmie.
        Zaś próba upolitycznienia tego świadczy o absolutnej politycznej aberracji.
        Linki się nie otwierają, żaden

        • Bo niestety komentarze, gdzie wsadzasz linka, ulegają automatycznej moderacji i usunięciu. Pousuwaj gwiazdeczki z adresów, to będziesz miał dostęp. Nawet próbowałem przez przycisk „Link”, żeby nie było. Nie udawało mi się.
          Co do Twojego stwierdzenia o populacyjnej odporności:
          https://www*.who*.int/news-room/commentaries/detail/immunity-passports-in-the-context-of-covid-19. WHO twierdzi, że:

          „Some governments have suggested that the detection of antibodies to the SARS-CoV-2, the virus that causes COVID-19, could serve as the basis for an “immunity passport” or “risk-free certificate” that would enable individuals to travel or to return to work assuming that they are protected against re-infection. There is currently no evidence that people who have recovered from COVID-19 and have antibodies are protected from a second infection.”

          Mam rozumieć, że logika Twoja jest taka, że skoro raz się zakaziłeś, to nie zakazisz się ponownie. Generalnie prawdą jest, że dotąd bardzo mało ludzi zakażonych na COVID-19 raz chorowało ponownie, ale nie jest prawdą, że przeciwciała działają bardzo długo. O tym w umiarkowanym tonie opowiedziano tu:
          https*://www*.theatlantic*.com/health/archive/2020/09/can-i-get-covid19-again/615940/ (uwaga, możliwy paywall)
          Gdyby było tak łatwo, to by ktoś na to wpadł dawno i to by zadziałało, ale wygląda na to, że ochrona trwa może kilka miesięcy. Tego może nie wystarczyć.

          Co do złej i dobrej wiadomości – z dobrą wiadomością zgoda, ze złą wiadomością – prognoza pesymistyczna (szczególnie jak 80% ma dotyczyć świata), ale być może okaże się prawdziwa. Niewykluczone, szczególnie jak ludzie nie zawsze przestrzegają ściśle zaleceń sanepidu, albo jak będą jednak przepełnione te szpitale. I zgoda z upolitycznieniem. Wirus nie bawi się w politykę. Przynajmniej nic o tym nie wiemy. I nawet Hiszpanie na chwilę zawiesili jakiekolwiek rywalizacje polityczne (yuppee!). Ale nie trwało to chyba zbyt długo.
          ——
          POUSUWAJ TE GWIAZDECZKI

          • Dzięki, wszystko dokładnie przestudiuję.
            Jeśli czasowa odporność jest albo całkowicie incydentalna w populacji, albo szacowana na 1/5 z poród tych którzy się już zarazili, tym bardziej nie mamy wyjścia. Musimy pójść na czołowe zderzenie, chroniąc ewentualnie najbardziej zagrożonych.
            Tylko jak to zrobić? Ogłosić zamknięcie dla osób powyżej 65 roku życia? Kto miałby sprawdzać w sklepie itp., czy dana osoba jest powyżej tego wieku, to niewykonalne, ale takie ograniczenie jest wysoce wskazane i nie trzeba czekać na żadne wytyczne w tej kwestii.
            Jeszcze raz podkreślam, że ci co widzą w posyłaniu dzieci i nauczycieli do normalnej aktywności w tych niepewnych czasach wysyłaniem ich na śmierć, źle widzą.
            Intencja jest wręcz całkowicie przeciwna i jet to działanie dla dobra ogółu, absolutnie nie na jego szkodę.
            Tak naprawdę być może ochronisz w istocie (jako dziecko) swojego dziadka czy babcię, nie czarnymi strojami, nikomu niepotrzebnymi manifestacjami i mającą gorzki posmak polityczny zapalczywością.
            Osoby które próbują na tym (podjudzaniu) zbić kapitał polityczny powinny się zapaść pod ziemie, brak w ogóle słów na tak nikczemne zachowanie.
            W kontekście tego co napisałem kilka newsów niżej, doprawiając sporą dawką ironii, która została całkowicie nie zrozumiała, bardzo ubolewam, że pośród takich osób jest min., niegdysiejsza gwiazda polskiej polityki, Donald Tusk, a dziś niestety, z przykrością zgadzam się ze słowami jednego z polityków PiSu, człowiek któremu pozostały tylko nienawistne i złośliwe komentarze.
            Całkowicie to nie licuje z jego formatem i potencjałem, nie chciałbym oglądać upadku Donalda Tuska z polityka rangi totalnej gwiazdy w gwiazdę typu plującego jadem „czerwonego karła”.

          • Byłbym zapomniał.
            Jeszcze dwa plusy dla Ciebie w mojej zalogowanej inkarnacji.
            Jesteś jedną z bardzo nielicznych tu osób, którzy spory polot starają się łączyć z dbałością o poparcie swoich wywodów konkretnymi liczbami.

  5. Jest pandemia, co to jest taki problem zalozyc maseczke??? Rozumiem starsze osoby co juz i tak im sie ciezko oddycha ale najwiecej maja z tym problem osoby w wieku srednim.. naprawde??? Prosze, czy ktos moze wytlumaczyc? Bo jestem za glupia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *