Niemcy chcą kupić Sputnik V by przyspieszyć swoje szczepienia. Tymczasem Słowacja na interesach z Rosją wyszła kiepsko

Zagranica Zdrowie dołącz do dyskusji (14) 09.04.2021
Niemcy chcą kupić Sputnik V by przyspieszyć swoje szczepienia. Tymczasem Słowacja na interesach z Rosją wyszła kiepsko

Rafał Chabasiński

W Europie irytacja z powodu niskich dostaw szczepionek jest dość powszechna. Nic dziwnego, że niektóre kraje postanawiają zdobyć szczepionki na własną rękę. Na przykład Niemcy chcą kupić Sputnik V i zacząć nim szczepić swoich obywateli. Słowacja na interesach z Rosjanami wyszła z kolei bardzo kiepsko.

Niemcy chcą kupić Sputnik V bezpośrednio od Rosji, skoro Komisja Europejska nie planuje zakupu tej szczepionki

Szczepienia w Unii Europejskiej idą powoli. Wielka Brytania chwali się, że już niedługo osiągnie odporność populacyjną a Izrael powoli wraca do normalności. Tymczasem w krajach Wspólnoty trwa ciągła walka z producentami o każdą partię szczepionek.

O wątpliwej uczciwości firm farmaceutycznych i zbytniej ufności unijnych negocjatorów można by pisać długo. Przypomnijmy chociażby 29 milionów dawek szczepionki AstraZeneca ukrytych we Włoszech i czekających na możliwość eksportu do Wielkiej Brytanii. Nie ulega jednak wątpliwości, że szukanie szczepionek na własną rękę przez poszczególne państwa członkowskie ma rację bytu.

I tak na przykład Niemcy chcą kupić Sputnik V, szczepionkę produkcji rosyjskiej. Jak podaje agencja Reutersa, Berlin zamierza wynegocjować umowę dwustronną z Rosja na dostawę Sputnika V i zacząć nim szczepić swoich obywateli gdy tylko Europejska Agencja Leków dopuści szczepionkę do użytku na terenie Unii. Warto przy tym wspomnieć, że Komisja Europejska nie zamierza zabiegać o dostawy Sputnika V. Pod tym względem nie ma więc większego konfliktu interesów pomiędzy Berlinem a Brukselą.

W środę bawarski premier informował, że Niemcy chcą kupić Sputnik V w liczbie około 2,5 miliona dawek. Pod warunkiem oczywiście, że strona rosyjska dostarczy całą niezbędną dokumentację szczepionki. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do zakupu może dojść już w lipcu.

Słowacja na interesach z Rosjanami na razie wychodzi jak przysłowiowy Zabłocki na mydle

Co jednak, jeśli coś pójdzie nie tak? Rosyjska szczepionka na koronawirusa jest naprawdę dobra, jeśli wierzyć badaniom publikowanym w czasopiśmie „Lancet”. Problem w tym, że same rosyjskie władze nie do końca są godne zaufania. Także w kwestii samych szczepionek – jak przekonała się Słowacja.

Najpierw Sputnik V wysadził rząd premiera Igora Matowicza. Powodem było powszechne oburzenie spowodowane sekretnym zakupem dwóch milionów dawek rosyjskiej szczepionki. Podstawowym zarzutem był oczywiście fakt, że preparat w dalszym ciągu nie jest zatwierdzony przez Europejską Agencję Leków. Jakby tego było mało, pierwszy transport szczepionek premier Matowicz wraz ze swoim ministrem zdrowia witał na lotnisku w Koszycach, niczym premier Morawiecki samolot An-225 Mrija w kwietniu zeszłego roku.

To jednak nie koniec problemów Słowacji ze Sputnikiem V. Teraz Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich, organ odpowiedzialny za sprzedaż i promocję szczepionki, zażądał od naszych południowych sąsiadów zwrotu zakupionych dawek. Powód? Zgodnie z umową szczepionki mogły być badane jedynie w laboratoriach unijnych. Tymczasem dostarczony preparat przebadano w Centrum Biomedycyny Słowackiej Akademii Nauk, który nie posiada stosownej akredytacji.

Niemcy akurat nie muszą się chyba obawiać, że Rosjanie wcisną im innego Sputnika V niż tego, za który zapłacili

Co ciekawe, Słowacki Instytut Leków w czwartek rano opublikował oświadczenie, z którego wynika, że dostarczona szczepionka różni się od opisywanej w „Lancecie”. Stwierdzono w nim wręcz, że „te szczepionki łączy tylko nazwa”. Rosjanie mieli również dostarczyć zaledwie 20 proc. wymaganej dokumentacji. Zdaniem Słowaków, Rosjanie do różnych państw dostarczają tak naprawdę różne szczepionki.

Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich odpiera zarzuty twierdząc, że to próba zdyskredytowania Sputnika V przez stronę słowacką. Były premier Matowicz, obecnie minister finansów, skomentował całe zamieszanie w podobny sposób. Sugerował brudną kampanię przeciwko szczepionce, a nawet próby uniemożliwienia Słowakom przyjęcia tego konkretnego preparatu. Zerwanie umowy przez stronę rosyjską podsumował słowami skierowanymi do przeciwników Sputnika V: „Gratuluję wam idioci”.

Doświadczenia Słowacji mogą być cenną nauczką dla Niemców. Nie mniejszą, niż doświadczenia Komisji Europejskiej i państw członkowskich UE z innymi producentami szczepionek. Skoro Niemcy chcą kupić Sputnik V bezpośrednio od Rosji, to powinni upewnić się, że otrzymają dokładnie to za co zapłacili. Warto jednak zauważyć, że akurat Niemcy – z racji na swoje znaczenie gospodarcze i polityczne – raczej mogą liczyć na poważne traktowanie ze strony Moskwy.