Jak (nie) dać się nabrać na nigeryjski przekręt?

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (36) 28.04.2016
Jak (nie) dać się nabrać na nigeryjski przekręt?

Marek Krześnicki

Jeśli korzystacie z e-maila to zapewniam, że choć raz natknęliście się na nigeryjski przekręt. Napisał ktoś kiedyś do Was z informacją, że możecie zarobić górę pieniędzy? Wystarczy, że pomożecie w upłynnieniu masy spadkowej po zmarłym nagle nigeryjskim księciu lub innej, bogatej personie. 

Oczywiście, nie za darmo, w końcu odpowiednie procedury kosztują, nawet całkiem niemało – ale przecież warto zainwestować nieco grosza, by zostać milionerem, i to dolarowym, czyż nie? Nie powinno jednak nikogo dziwić, że pisane łamaną polszczyzną rodem z Google Translatora maile nie znajdują wielkiego odzewu. Okazuje się jednak, że wizja szybkich i dużych pieniędzy niekiedy zabija resztki zdrowego rozsądku.

Nigeryjski przekręt działa nawet w 2016 roku

W programie „Interwencja” telewizji Polsat przedstawiono historię małżeństwa, które dało się nabrać na odmianę nigeryjskiego przekrętu (odcinek programu obejrzycie tutaj). Do pana Jerzego i pani Jadwigi zgłosił się listownie p. Jacob Pedro Rodriguez, hiszpański adwokat, który poinformował wyżej wymienionych, że zmarły krewny pozostawił im spadek w wysokości 11,7 mln dolarów. Od tego momentu dalsza korespondencja przyjęła formę mailową.

Iberyjski mecenas walczył dzielnie z kolejnymi instytucjami, od których uzyskiwał certyfikaty niezbędne do nabycia spadku. Oczywiście, certyfikatów nie dostaje się za darmo. Polskie małżeństwo, których nie zmyliła nawet waluta, w której podano wartość majątku rzekomego zmarłego (w końcu w Hiszpanii obowiązuje przecież euro), na przesyłane pocztą elektroniczną „certyfikaty” wydało blisko 400 000 zł. Słownie: czterysta tysięcy złotych polskich. Pan Jerzy, przedsiębiorca, zapożyczył się na ponad 100 000 zł, a zamiast ogromnego spadku ma komorników na głowie. I smutek na twarzy.

Jak nie dać się nabrać na nigeryjski przekręt? Tajemnica jest prosta – myśleć

Wydaje się więc zasadne, by przypomnieć kilka podstawowych zasad, dzięki którym nie zostaniemy oszukani w internecie (i nie tylko):

Po pierwsze: nie ufaj. Nowoczesne środki komunikacji dają olbrzymie pole manewru wszelkiej maści oszustom żerującym na ludzkiej niewiedzy i naiwności. Jeśli nie wiesz, czy kontrahent jest godny zaufania (np. czy naprawdę jest hiszpańskim adwokatem), to poszukaj o nim informacji. Jeśli nie potrafisz tego zrobić, poproś kogoś bardziej doświadczonego o pomoc.

Po drugie: sprawdzaj. Jeśli płacisz pieniądze za coś (np. za certyfikaty w formacie jpg albo kosmiczne garnki), czego wartości nie jesteś pewien, zwróć się do specjalisty, najlepiej przed zakupem. Nikt nie zna się na wszystkim

Po trzecie: nie wierz w szybkie pieniądze albo coś za darmo. Darmowych obiadów nie ma: zawsze ktoś za nie płaci. Życie to nie bajka Disneya, gdzie od bogactwa i sławy każdego dzieli jeden krok. Jeśli dostajesz elektroniczną ofertę od nieznajomej osoby, dzięki której miałbyś szybko się wzbogacić, po prostu ją zignoruj. Szczególną ostrożność warto też zachować przy różnego rodzaju aukcjach internetowych, gdzie cena jest podejrzanie niska.

36 odpowiedzi na “Jak (nie) dać się nabrać na nigeryjski przekręt?”

  1. 400 tysięcy? Nawet mi ich nie żal. Mi to by było w ogóle wstyd przed kamerę wyjść i powiedzieć, że jestem tak głupi i naiwny.

  2. jak ktoś ma tylko białe to co ??
    Ja właśnie transferuję 40k dla Nigeryjskiego Kosmonauty, który jest uwięziony w stacji kosmicznej MIR od blisko 30 lat. (sic!)
    40k to nie dużo bo jego kuzyn napisał w mailu, że do stanę od niego 25 milionów baksów ( jego gaża za udział w programie kosmicznym)
    Zapytacie się skąd wziął się na orbicie – jeszcze z czasów ZSRR a po rozpadzie o niem zapomnieli
    Muszę mu pomóc, przecież nie może być na orbicie do śmierci a poza tym tylko ona ma możliwość wypłacenia pieniędzy z konta bankowego.
    Hura już nie długo będę $$ przebogaty
    Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do pomagania afrykańskim Miliarderom w potrzebie.

  3. Była taka historia, uwielbiam ją.
    Zaczęła się w dość standardowy sposób, nigeryjski przekręt. Po kilku mailach jakiś Anglik wkręcił oszusta, że wprawdzie nie ma kasę na inwestycje, ale pracuje w jakimś ośrodku badań nad pismem (czy coś w ten deseń) i za każdą odręcznie przepisaną stronę Harry Pottera płacą 100 funtów. Wymienili jeszcze kilka maili, zaś całość korespondencji zakończyła się nadesłaniem Anglikowi 293 stron odręcznie przepisanego Harry Pottera :))))

    Mogłem coś pokręcić, nie mam teraz czasu tego znowu czytać, ale jakby co tutaj całość korespondencji wraz z 293 skanami ;) http://www.419eater.com/html/joyce_ozioma.htm

  4. Czekajcie czy te INTERWENCJE i inne ROZMOWY W TOKU to nie szopka robiona na poczet telewizji i oglądalności?
    Zdrowa logika podpowiada mi: Dałem sie wydupać ide na Policję itd.
    Oni malo że dali sie wydupać w zaciszu domowym to jeszcze idą z tym do TV w celu zniszczenia sobie życia wśród rodziny,bliskich,znajomych,sąsiadów, pracy i gdzie tam jeszcze się pokazują innym ludziom.
    Przecież zdrowy rozsądek mi podpowiada że to samobójstwo społeczne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *