- Home -
- Praca -
- Orzeczenia lekarskie można kupić już za 100-120 zł w internecie, ale sanepid uważa, że to nie jego problem
Orzeczenia lekarskie można kupić już za 100-120 zł w internecie, ale sanepid uważa, że to nie jego problem
Osoby, które chcą pracować w gastronomii lub na innych stanowiskach, gdzie mają bezpośredni kontakt z żywnością, muszą wykonać odpowiednie badania i uzyskać orzeczenie lekarskie do celów sanitarno-epidemiologicznych. Tak jest przynajmniej w teorii, bo w praktyce można je mieć już za 100-120 zł. Wystarczy poszukać trochę w Internecie. Sanepid twierdzi natomiast, że takie praktyki i posługiwanie się przez pracowników fałszywymi zaświadczeniami to... nie jego problem.

Badania w sanepidzie i orzeczenie lekarskie
Sanepid wykonuje badania na podstawie dostarczonych mu przez daną osobę próbek kału. Koszt badania waha się zazwyczaj w przedziale 100-120 zł, a na jego wyniki trzeba czekać nawet tydzień. W niektórych przypadkach tworzą się nawet kolejki do badań, a wojewódzki sanepid w Warszawie wprowadził nawet specjalne zapisy. Ale jeśli ktoś nie chce czekać, to całą sprawę może załatwić znacznie szybciej. Jak donosi Gazeta Wyborcza, wystarczy kupić wyniki badań na nosicielstwo lub wręcz gotowe orzeczenie lekarskie do celów sanitarno-epidemiologicznych. A ceny są atrakcyjne i niewiele różnią się od tych podawanych przez sam sanepid. W jednym z ogłoszeń sprzedający oferuje orzeczenie lekarskie (z wysyłką) już za 120 zł. W Internecie nie brakuje również innych podrabianych dokumentów na sprzedaż. Zainteresowani mogą na przykład nabyć zaświadczenia o badaniach BHP. Niektórzy sprzedawcy oferują też możliwość odbioru osobistego wyników badań czy orzeczenia. Wszystko zależy od sprzedawcy i od miasta.
Sanepid twierdzi, że to nie jego problem
Dziennikarze GW postanowili więc zapytać w sanepidzie, co sądzą o takim procederze. Państwowa Inspekcja Sanitarna nie wydała się jednak zbyt mocno zainteresowana sprawą. Sanepid w Katowicach w odpowiedzi na pytanie stwierdził, że nie jest organem właściwym do podjęcia takich działań i przerzucił odpowiedzialność na organy ścigania. Bardziej dosadnie skomentował całą sprawę Jan Bodnar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Jak stwierdził, "to nie jest nasza sprawa". Zapytany o to, jak w takim razie inspekcja osądza (już podczas kontroli) czy dane orzeczenie jest fałszywe czy nie, i czy istnieje jakaś baza z wynikami kału, odpowiedział tylko, że takiej bazy nie ma. Jego zdaniem - nie ma sensu jej tworzenia.
28.03.2026 20:09, Marcin Szermański
28.03.2026 19:19, Rafał Chabasiński
28.03.2026 18:14, Rafał Chabasiński
28.03.2026 17:03, Rafał Chabasiński
28.03.2026 16:02, Marcin Szermański
28.03.2026 15:10, Miłosz Magrzyk
28.03.2026 14:29, Rafał Chabasiński
28.03.2026 13:24, Piotr Janus
28.03.2026 12:22, Piotr Janus
28.03.2026 10:36, Rafał Chabasiński
28.03.2026 9:24, Marcin Szermański
28.03.2026 8:26, Rafał Chabasiński
28.03.2026 8:16, Mariusz Lewandowski

„Proszę zatrzymać zepsuty produkt". Sklep tylko udaje, że jest miły i tak naprawdę wpuszcza cię w pułapkę
28.03.2026 7:20, Piotr Janus

Właściciele mieszkań w blokach masowo kupują panele na farmach. Rachunki za prąd spadają im o kilkadziesiąt procent
28.03.2026 6:42, Aleksandra Smusz
28.03.2026 4:30, Aleksandra Smusz
27.03.2026 21:47, Aleksandra Smusz
27.03.2026 19:12, Marcin Szermański
27.03.2026 18:00, Rafał Chabasiński
27.03.2026 16:31, Mateusz Krakowski
27.03.2026 15:24, Rafał Chabasiński
27.03.2026 14:16, Miłosz Magrzyk
27.03.2026 13:29, Marcin Szermański
27.03.2026 12:42, Aleksandra Smusz
27.03.2026 12:03, Mateusz Krakowski
27.03.2026 11:09, Edyta Wara-Wąsowska



























