- Bezprawnik -
- Państwo -
- Więźniowie w Polsce dostaną jeszcze lepsze obiady. Pacjentom w szpitalach ślinka cieknie
Więźniowie w Polsce dostaną jeszcze lepsze obiady. Pacjentom w szpitalach ślinka cieknie
Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje nowe przepisy regulujące kwestie wyżywienia osadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych. Racje żywnościowe mają być odtąd bardziej zbilansowane i zdrowsze, co przekłada się na wzrost ich stawek.
Lepsze jedzenie w więzieniach i aresztach po dekadzie bez zmian
Resort planuje zmienić obowiązujące od 10 lat przepisy, bo z 2016 roku. Rozporządzenie ma objąć wszystkich osadzonych, a więc prawie 70 tys. osób przebywających w 64 więzieniach i aresztach śledczych. Co dokładnie ma się zmienić?
Jak pisała niedawno gazetaprawna.pl, w myśl nowych przepisów posiłki w więzieniach i aresztach mają być bardziej zbilansowane, bogatsze o większą ilość warzyw i owoców. Minimalna dzienna porcja produktów pochodzenia roślinnego ma wzrosnąć do przynajmniej 400 g. Przy okazji ma być też zwiększona rola lekarza podczas ustalania diety. Troska o zdrowie ma być priorytetem, a osobiste przekonania żywieniowe czy kwestie religijne mają zejść na dalszy plan. Weganie zapewne wyrażają już zaniepokojenie — w przeszłości spory o dietę w więzieniu kończyły się w sądzie i sporymi zadośćuczynieniami dla osadzonych.
Stawki rosną, ale państwo i tak ma deficyt
Rzecz jasna wszystko to pociągnie za sobą koszty utrzymania więźniów. Podstawowa dzienna stawka ma wzrosnąć z obecnych 4 do 5 złotych, ale w przypadku (jeśli zaistnieje taka potrzeba) bardziej specjalistycznych diet, ceny pójdą znacznie bardziej w górę. A przecież już teraz utrzymanie więźniów swoje kosztuje.
Czy w dobie rosnących wydatków państwa i rosnącego w zawrotnym tempie długu publicznego Polski, jest to najlepszy moment na taką inicjatywę?
Państwo polepsza jedzenie w więzieniach, a pogarsza w szpitalach
W czasie, kiedy Ministerstwo Sprawiedliwości próbuje polepszyć standardy żywieniowe w więzieniach i aresztach, państwo polskie ogranicza jedzenie w szpitalach. Wraz z końcem 2025 r. zakończył się pilotażowy program „Dobry posiłek w szpitalach”, a lekarze już na początku tego roku alarmowali, że przy niższych stawkach będzie trudno zadbać o dotychczasowe standardy wyżywienia, zwłaszcza przy rosnących cenach codziennych produktów.
Politycy wzięli sobie ten apel do serca, ale postanowili zwiększyć standardy nie w szpitalach, lecz w więzieniach. Innymi słowy: pracujesz i odkładasz na NFZ (a raczej państwo zabiera je bez twojego pytania) składki, a gdy nadejdzie potrzeba hospitalizacji, to bez prowiantu przynoszonego przez rodzinę trudno o syty żołądek.
Pacjent obywatelem drugiej kategorii
Nie mówię, żeby od razu torturować więźniów kiepskiej jakości jedzeniem. Nic z tych rzeczy, ale dlaczego zawsze polscy pacjenci muszą się czuć jak obywatele drugiej kategorii? Niech każdy z nas sobie policzy, ile mu zabrano składek zdrowotnych przez całe życie, a co dostaje w zamian — ból głowy murowany.
Jak na ironię, Ministerstwo Sprawiedliwości w swoich postulowanych zmianach planuje uwzględnić wytyczne dotyczące zbilansowanych diet opublikowanych przez... Ministerstwo Zdrowia. W zasadzie już teraz więźniowie mogą cieszyć się darmowymi siłowniami w więzieniach czy bezpłatnymi usługami stomatologa, a przecież „na wolności” wizyta u dentysty potrafi się zakończyć kredytem gotówkowym. Tymczasem jakość jedzenia szpitalnego — które dopiero zaczęło się poprawiać dzięki pilotażowi — znów zjedzie na szare tory.
