Piesi będą mieli pierwszeństwo przed samochodami już wchodząc na przejście. Sejm przegłosował całą litanię zmian uderzających w kierowców

Moto Społeczeństwo dołącz do dyskusji (520) 21.01.2021
Piesi będą mieli pierwszeństwo przed samochodami już wchodząc na przejście. Sejm przegłosował całą litanię zmian uderzających w kierowców

Patryk Wieczyński

Sejm przegłosował dziś nowelizację prawa o ruchu drogowym, która ma dać pierwszeństwo pieszych przed samochodami na przejściu. Jest to rewolucyjna zmiana, która wzbudzała wiele emocji i od dawna była kwestią dyskusji. Oprócz tego w nowelizacji znalazło się wiele innych zmian dotyczących używania telefonów komórkowych na przejściach czy tzw. „jazdy na zderzaku”.

Pierwszeństwo pieszych przed samochodami na przejściu to diametralna zmiana, która wymusi na kierowcach bardziej uważne zachowanie

Najważniejszą zmianą jest poprawa art. 13, ust. 1, gdzie słowa „Pieszy znajdujący się na (…) przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem” zostały usunięte, a w zamian za to dodano ustęp 1a, gdzie mają znaleźć się słowa: „Pieszy znajdujący się na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem. Pieszy wchodzący na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyłączeniem tramwaju”.

Oznacza to, że od momentu wejścia w życie nowych przepisów kierowcy będą musieli zdecydowanie bardziej uważać, zbliżając się do przejścia dla pieszych. Już osoba wchodząca na przejście będzie miała pierwszeństwo, co sprawia, że prowadzący pojazdami będą zmuszeni zwalniać i uważniej obserwować przestrzeń wokół „pasów”.

Inną istotną zmianą, która dotyczy już tylko pieszych, a nie kierowców dotyczy tego, że nie będzie można korzystać z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń elektronicznych podczas wchodzenia na jezdnię lub torowisko, także w sytuacji, gdy będzie to miało miejsce na przejściu dla pieszych. Przy czym w nowelizacji jest zaznaczone, że karane jest używanie telefonu w sposób prowadzący do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni, torowisku lub przejściu dla pieszych.

Jeden limit prędkości w obszarze zabudowanym i zakaz jazdy na zderzak to kolejne zmiany, które wprowadził sejm

Nowelizacja znosi też różnicę między maksymalną prędkością z jaką samochody mogą poruszać się w terenie zabudowanym. Jak dotąd w nocy można było jeździć z wyższą prędkością niż w dzień, ponieważ ograniczenie wynosiło 60 km/h zamiast 50 km/h. Od momentu, gdy ustawa wejdzie w życie, przez całą dobę obowiązywać ma jedna i ta sama maksymalna prędkość, czyli 50 km/h.

Zniesiona ma być także tzw. „jazda na zderzak”. W nowelizacji zapisano, że kierujący pojazdem, podczas poruszania się po autostradzie, czy drodze ekspresowej muszą zachować minimalny odstęp. Ta odległość ma być określona w metrach jako liczba nie mniejsza niż połowa prędkości pojazdu (ustalona w km/h), którym kieruje dana osoba. Oznacza to, że jeżeli na autostradzie samochód jedzie z prędkością 140 kilometrów na godzinę, to kierowca jadący za nim będzie mógł znaleźć się nie bliżej niż 70 metrów. Limit ten nie obowiązuje tylko przy manewrze wyprzedzania.

Za zmianą w prawie o ruchu drogowym głosował praktycznie cały Sejm. Rzadko można spotkać taką zgodę przy projektach rządowych

Podczas głosowania za przyjęciem tej nowelizacji doszło do niespotykanej zbyt często zgody sejmowej. Aż 423 posłów poparło nowelizację prawa o ruchu drogowym, która wprowadza wiele istotnych zmiana w relacjach między pieszymi, a kierującymi pojazdami. Za zmianą głosowali wszyscy posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz zdecydowana większość Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Koalicji Polskiej. Jedyną partią, która była zdecydowanie przeciw to Konfederacja, gdzie „za” zagłosował tylko Konrad Berkowicz.

Uchwalona ustawa trafi teraz do Senatu, a następnie potrzebny będzie podpis Prezydenta. Wydaje się jednak, że nie powinno być z tym problemu zauważając, jak szerokie poparcie otrzymały te zmiany w Sejmie. Jeżeli projekt nie ulegnie zmianie w dalszych pracach, to zmiany mają wejść w życie od 1 czerwca 2021 roku.

520 odpowiedzi na “Piesi będą mieli pierwszeństwo przed samochodami już wchodząc na przejście. Sejm przegłosował całą litanię zmian uderzających w kierowców”

  1. a może by tak jakieś przyzwoite konsultacje społeczne.
    zasięgnąć opinii od ekspertów, stowarzyszeń motoryzacyjnych, inżynierów od infrastruktury drogowej, policji a ostatecznie fizyków od mechaniki i optyki.

    • Tak, rzeczywiście są potrzebne konsultacje. Kto to widział, aby wprowadzać przepis, który wymaga zwiększenie uwagi przy przejściach dla pieszych! Toż to jakieś barbarzyństwo!

      • Widać nigdy nie byłeś kierowcą. Jak będzie lód na drodze przed przejściem to samochód zatrzyma się 20 metrów za nim. A pieszy? Przecież ma pierwszeństwo! Więc będą włazić pod samochody niezależnie od sytuacji. A ubrany na czarno pieszy w czasie deszczu? Kierowca go zobaczy jak mu się odbije od szyby. I nie ma bata, NIE MA MOŻLIWOŚCI zobaczyć go wcześniej. A kamery na podczerwień w samochodach to jednak nadal rarytas.

    • W wolsce w sprawie przepisów ruchu drogowego konsultacje społeczne spowodowałyby zniesienie wszystkich przepisów.

      • Zakresu kto powie bo mogłoby się skończyć ograniczeniem prędkości do 10 km/h i przymusowym zatrzymaniu pojazdu jeżeli w zasięgu wzroku jest przy który nie trzyma kartki jest głową z napisanym na czerwono tekstem że nie zamierza przechodzić przez jezdnię.

    • Drogi Panie bądź droga Pani. Nie potrzeba tu żadnych ekspertów. Pieszy w starciu z rozpędzonym samochodem nie ma szans. Śmierć na miejscu bądź kalectwo. A co, jak trafi np. Na matkę z dzieckiem albo na niepełnosprawnego ruchowo? To prawo to koniecznosc.

      • Pieszy w starciu z rozpędzonym samochodem nie ma szans. Śmierć na miejscu bądź kalectwo.

        I właśnie dlatego to pieszy powinien szczególnie uważać wchodząc na przejście- ponieważ a) w wyniku kolizji z samochodem poniesie o wiele większą szkodę; b) pieszy jest w stanie się zatrzymać z miejsca, bez jakichkolwiek czynności i bez jakiejkolwiek drogi hamowania, w przeciwieństwie do kierowcy.

        Podobna zasada jak z wyznaczeniem kto ma pierwszeństwo na przejeździe kolejowym.

          • 40% kierowców to debile

            Proszę o statystyczne dane potwierdzające to stwierdzenie albo odszczekanie.

            Na zielonym tez mam uważać?

            Na skrzyżowaniach z sygnalizacją zwykłe zasady pierwszeństwa nie obowiązują – obowiązuje sygnalizacja.

          • Mam lepszy pomysł, panie Imperatorze. Wyjdz sobie Pan na przejście w Lublinie albo w Warszawie albo przy wyjeździe na autostradę. Jest taka niepisana zasasa, ze moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej istoty. Jak Panu nie odpowiada , można zamieszkać z dala od cywilizacji.

          • Danych nie ma? Proszę zatem odszczekać.

            Jest taka niepisana zasasa, ze moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej istoty. Jak Panu nie odpowiada , można zamieszkać z dala od cywilizacji.

            Bełkot nie mający nic do rzeczy.

          • Kolizja różnych uczestników ruchu drogowego, to konflikt interesów który zostaje rozstrzygnięty przez przepisy prawa. I to rozstrzygnięcie powinno być po prostu rozsądne i sprawiedliwe.

            Tymczasem przyznanie pieszym nieznajdującym się na przejściu pierwszeństwa przed samochodami nie jest ani sprawiedliwe, ani rozsądne, ani, co dla niektórych w tym temacie najważniejsze – nie jest bezpieczne, z przyczyn opisanych powyżej. Można też samochodom w imię lewackiego dogmatu „ochrony słabszej strony” przyznać pierwszeństwo przed pociągami, ale byłoby to po prostu szaleństwem.

            Widac ze nie masz pojecia o prawie ruchu drogowego. Idz ty lepiej szukac poparcia na FB czy innym gownoportalu.

          • Dane statystyczne są takie ze mamy najwięcej wypadków w UE a drogi już są bardzo dobrze więc już na nie zwalić nie można czas nauczyć się jeździć.

          • Widzisz wlasnie potrafię misiu. Umiejętnosc poruszania sie po drogach to też uniejętnosc przestrzegania przepisów ruchu drogowego a nie tylko gaz do dechy i klapki na oczy.

          • Na zielonym tez mam uważać?

            Zawsze. Uważać trzeba zawsze. Między innymi po to, żeby np. wykonać manewr, który umożliwi uniknięcie wypadku z winy kogoś innego.

          • Tak. Na zielonym też. Wszędzie, gdzie istnieje niezerowe ryzyko, należy uważać.

          • Nie wiem, jak uczono Cię na kursach prawa jazdy i gdzie jeździsz, ale jest tak, że światła w niemal 100% przypadków stoją na skrzyżowaniach i/lub na przejściach dla pieszych. W obu przypadkach musisz zachować szczególną ostrożność, więc tak, masz uważać. Przy ruchu wahadłowym, który dopełnia do 100% poza jednostkowymi przypadkami użycie świateł, generalnie też ją wypada zachować choćby dlatego, że jest bardzo często w tych sytuacjach znak ostrzegawczy i/lub roboty drogowe.
            A tak w ogóle, rację ma @Lothias Kane. Uważać trzeba zawsze. A tu po prostu bardziej.

          • Drogie Książki nie jeżdżę. Jestem niepelnosprawnym ruchowo pieszym. Owszem przyznaje, kiedy byłam młodsza miałam pewne głupie pomysły. Ale miałam tez sytuacje, wcale nierzadkie, ze trąbiono na mnie na zielonym.wlasnie. Albo kierowcy przyspieszali, widząc że pieszy przymierza się do wejścia. Ja naprawdę wszystko rozumiem, życie nie jest czarno-biale. Ale jedyne, czego bym chciała to, żeby kierowcy rozumieli, że posiadanie prawa jazdy to swojego rodzaju przywilej, którego nie wszyscy mogą dostąpić. Ps. Przesadziłam troche z tym.zielonym, rozglądam się

          • Widzisz prawne rozwiązanie mamy. Jeżeli przy i kierowca zachowają rozsądek i przepisy to do wosku nie dojdzie. Kierowcy którzy kanału przepisy byli wtedy i będą teraz. Prawo i tak będą się zatrzymywać przed przejściem bo część kierowcow dalej nie będzie ich puszczać. Tak samo jak teraz.

          • Pisze czc telefonu bo sram i mam chwilę czasu do zmarnowania. Nie licz że będę poprawiał jak mi telefon źle podpowie. Domysł się o co chodziło albo jak jesteś za głupia to olej wiadomość. Jesteś dla mnie nieistotna i nie zasługujesz na korektę moich wiadomości – pamiętaj że niedbale pisanie jest objawem braku szacunku.

        • A kierowca to nie? Coś panu powiem gdy zabroniono gminom i straży miejskiej stawiać fotoradary i ich liczba z dnia n dzień spadała chyba o 80% to gwałtownie wzrosła ilość wypadków drogowych. To doskonale pokazuje jak Wolscy kierowcy nie szanują przepisów ruchu drogowego. Mandaty powinno się u nas jak na Słowacji podnieść minimum kilkadziesiąt razy oraz poustawiać pełno fotoradarów a najlepiej odcinkowych pomiarów prędkości i trzepać po kieszeni ile się da jak nie stać na opłacenie mandatu to komornik konfiskuje samochód czy TV tak aż do czasu aż Wolacy nauczą się jeździć. Na Słowacji była taka sama dzicz jak u nas podniesiono znacząco mandaty, postawiono znacznie więcej fotoradarów i ludzie nauczyli się jeździć zgodnie z przepisami. Jakoś Wolacy nagle przypominają sobie o przepisach ruchu drogowego gdy tylko wyjadą gdzieś gdzie dyskusja z policją jest niedopuszczalna a mandat będą płacić przez pół roku w ratach.

          • Burkoslaw spojrzałem w statystyki policyjne i artykule.

            Artykuły albo nie podają żadnych danych i procentu typu bo wzrost o 46% wypadków albo dwukrotny wzrostu. A jak podają to okazuje się że w jednym roku gdy były fotoradary było 20 wypadków a w drugim po ich ograniczeniubylo 35 wypadków.

            Patrząc na dane policji w skali Polski od 2011 do 2019 liczba wypadkow regularnie spada z 40 tys do 30 tys przy ciągłym wzroście liczby samochodów.

            Więc nie zdjęcie fotoradarów zakończyło wyzysk i sztuczne ograniczenia w bezsensownych miejscach.

        • Artykuł 436 KC dość jasno mówi o odpowiedzialności po stronie prowadzącego pojazd mechaniczny wynikającej z zasady ryzyka związanej z faktem, że to rozpędzony pojazd powoduje zagrożenie dla innych, a nie inni dla pojazdu.

          Cieszę się, że mogłem pomóc.

          • Mówi. Czy słusznie, to już zupełnie inna sprawa. Zresztą nawet odpowiedzialność na zasadzie ryzyka jest wyłączona w przypadku winy poszkodowanego. Czyli np. pieszego, który wbiegł na przejście nie bacząc na nic.

        • Nie opowiadaj głupot o przejeździe kolejowym, bo to nie ma nic do rzeczy. W każdym cywilizowanym kraju, to kierowca ma obowiązek uważać, by nie przejechać pieszego i zachować ostrożność oraz zatrzymać się na widok pieszego przy przejściu.

          • Dobrze powiedziałeś – na przejściu. Co jeżeli pieszy najpierw nieruchomo stoi trzy metry obok przejścia i nagle do niego dobiegnie i zacznie przechodzić. Niestety jest masa przejść koło których się przechodzi zarówno żeby skorzystać z przejścia jak i żeby pójść dalej, wtedy masz sytuacje że musisz się zatrzymać przed przejściem bo człowiek idący chodnikiem albo pójdzie prosto albo nagle wejdzie. A to mało ekologiczne rozwiązanie.
            Ja np. zawsze jak dochodzę do takiego przejścia to się rozglądam i bardzo widocznie schodzę do krawędzi żeby było widać, że zaraz wejdę na takie przejście – ale jest masa osób, którzy chodzą tak jakby zdradzenie swoich zamiarów nie zwiększało ich bezpieczeństwa tylko urażało ich wiarę.
            W sytuacji gdzie widzę pieszego dochodzącego do przejścia już dziś zwalniam za wczasu żeby jak najszybciej on mógł przejść a ja z powrotem mógł wrócić do jak najszybszej bezpiecznej jazdy. Więc co do zasady to prawo mnie nie przeraża i wręcz powiem, że rozwiązuje pewną szarą strefę – teoretycznie dopóki nie postawiłeś nogi na przejściu nie masz pierwszeństwa więc kierowca musi tylko zachować szczególną ostrożność ale nie musi nawet zwalniać jeżeli nie jedzie za szybko – hamowanie zajmuje kilka sekund a zmiana decyzji na „teraz stawiam nogę na przejściu i zyskuje magiczne pierwszeństwo” niecałą sekundę – więc to stare prawo jest absurdalne.
            Ale pojawia się problem z pieszymi kamikadze którzy np. stoją na przejściu i rozmawiają przez komórkę przez 5 minut po to żeby po 5 minutach odwrócić się i pójść lub nagle wejść na przejście…

            Inne tematy nawet bez komentarza. Super przepis o połowie prędkości jako odległość – już widzę jak ktoś to zmierzy. Fakt jest taki, że mandat za wjechanie komuś w tyłek na autostradzie powinny zaczynać się od 10 000 zł to ludzie by zachowywali odstęp.

        • Prawda jest taka, że piesi nie zmienią swojego zachowania z dnia na dzień. A ta część która zmieni szybko spocznie na lokalnych cmentarzach. Szkoda, że znów brakuje precyzji. Czy jeżeli pieszy jest 2 metry od przejścia i idzie z taką prędkością, że spokojnie zdążysz przejechać i nagle przyśpieszy i wpadnie pod twój samochód to kto jest sprawcą? Starzy ludzie chodzący o laskach uwielbiają tak robić. Widząc samochód są praktycznie w stanie dobiec do przejścia do pieszych byle zdążyć przed tobą po czym nagle idą trzy razy wolniej przez przejście.

      • Zgodnie z tą „logiką” należałoby wprowadzić pierwszeństwo samochodów na przejazdach kolejowych, w końcu samochód nie ma szans w starciu z lokomotywą. Fizyka jest prosta – pierwszeństwo ma ten, komu trudniej się zatrzymać. Ale nie znęcając się. Dopóki za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych, omijanie pojazdów ustępujących pierwszeństwa czy wymuszanie pierwszeństwa na pieszych na drodze poprzecznej nie będzie groziła utrata prawa jazdy na 10 lat, to wprowadzenie pierwszeństwa pieszych na przejściach jedynie zwiększy liczbę wypadków, niezależnie od słuszności przepisu.

          • Leżącego się nie kopie, więc nie będę orał twoich idiotycznych „argumentów”.

          • Bardzo Pan łaskawy. Faktycznie, dyskusja z Państwem to jak dyskusja z dzieckiem. Ma być jak ja chcę i juz.

      • to już jest w kodeksie i żaden kierowca przeciw temu nie protestuje.

        „Art. 26. pkt. 7. W razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej, używającej specjalnego znaku, lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w celu umożliwienia jej przejścia.”

        i wbrew pozorom osoby te zachowują się o wiele rozsądniej na drodze niż w pełni sprawne.
        a przyznanie zbyt dużych uprawnień pieszym tylko ich rozzuchwala.

        Za to zwykli sprawni piesi uczą się przez doświadczenie tego, że kierowca by ratować ich marne życia, a także swoją skórę przed konsekwencjami hamuje awaryjnie lub ucieka na pobocze, na przeciwległy pas ruchu ryzykując swoje życie lub innych uczestników ruchu. A im więcej razy, to im się uda, tym bardziej nonszalanccy się stają.

          • a to błąd, na który czekałem,
            bo od dawna twierdzę, a nawet w pierwszym komentarzu wspomniałem,

            że jest jeszcze trzecia strona która może być winna a poniekąd i czwarta.

            Jest to mianowicie infrastruktura drogowa, która często jest zepsuta, byle jaka, nieprzemyślana, z innej epoki itd.

            Oraz Przepisy, które właśnie wcale nie zwiększają bezpieczeństwa, tylko antagonizują na siebie wszelkie grupy uczestników ruchu drogowego.

  2. 60 km/h w nocy.
    To moim zdaniem najmniej istotna zmiana. Obowiązujące przepisy nikomu nie przeszkadzały.

    Jazda na zderzak. Czyli jadąc taką Zakopianką, która jest niezmiernie niebezpieczna i każdego ranka i popołudnia, gdy jest tam duży ruch i bardzo duża prędkość na obowiązujących tam formalnie ograniczeniach dalej będzie można jechać na zderzak, bo przepis ten dotyczy tylko autostrad i dróg ekspresowych. To jest niedorzeczne.
    Chciałbym również, żeby zmieniono wreszcie taryfikator na znacznie radykalniejszy bo ten obowiązujący od 20 lat jest kpiną. Ludzie mają samochody (osobowe), do których niemal tankują paliwo za kwotę maksymalnej stawki 500 PLN. Nikogo to już nie odstrasza, także ze względu na znikomą możliwość zapłacenia mandatu. No ale o tej zmianie cisza.

    • >Ludzie mają samochody (osobowe), do których niemal tankują paliwo za kwotę maksymalnej stawki 500 PLN

      100 litrów?

      • osobowe Kamazy :)

        A na podwyżkę mandatów można się zgodzić, jeśli będzie to oznaczać ograniczenie ich zakresu tylko do sensownych przewinień.

  3. A ile było wypadków w nocy przy prędkości 60 km/h? Bo jeśli były przy 100 km/h, to ci sami kierowcy nadal będą jeździli 100 – niezależnie od ograniczenia.
    I co z wtargnięciem przed nadjeżdzający pojazd? Niby nie wolno, ale z drugiej strony to kierowca już miał ustąpić pierwszeństwa.
    Wszystko robi się tylko bardziej skomplikowane, a plusów żadnych nie widzę.

    • Bez przesady. Zmiany nie są ani jakieś specjalnie duże, ani skomplikowane. Inna sprawa, że Polacy zgodnie z przepisami jadą tylko w dwóch przypadkach: podczas egzaminu na prawo jazdy oraz gdy ktoś mignie, że niedaleko czai się policja.

      • jeszcze jeden przypadek: podczas jazdy za granicą, zwłaszcza w krajach gdzie mandaty ZACZYNAJĄ SIĘ od 100 EUR, płatne na miejscu…

      • Ale wtedy pieszy jednoczesnie ma pierwszenstwo oraz wtargnął. Jak dla mnie jest to sprzeczność i właśnie wtedy robi się skomplikowanie.
        A zakaz jazdy na zderzak? Jak ktoś wjechał z tyłu, to chyba zawsze i tak był sprawcą wypadku.
        Jak ktoś jest rozsądny to i tak zachowuje odstęp. A jak nie, to przepisem się nie przejmie, zwłaszcza że nie wyobrażam sobie być złapanym na gorącym uczynku za coś takiego. Więc kolejny martwy przepis. A to sprawia, że traci się szacunek do prawa i przepisów i chętniej łamie się inne przepisy.

        • Ale wtedy pieszy jednoczesnie ma pierwszenstwo oraz wtargnął. Jak dla mnie jest to sprzeczność i właśnie wtedy robi się skomplikowanie.

          Samochód ma ustąpić pierwszeństwa pieszemu, więc zwolnić lub zatrzymać się, aby pieszy mógł przejść przez jezdnię. W takiej sytuacji nie ma mowy o wtargnięciu pieszego na jezdnię.

          Eliminuje to sytuacje, gdzie pieszy nie może przejść przez jezdnię, bo żaden samochód nie chce zwolnić, narażając pieszego na wypadek lub karę wtargnięcia. W mojej okolicy samochody prujące ponad setkę (akurat jest prosty odcinek) to norma, więc trzeba czekać na „lukę”, która pozwoli przejść na drugą stronę, do przystanku autobusowego.

          A zakaz jazdy na zderzak? Jak ktoś wjechał z tyłu, to chyba zawsze i tak był sprawcą wypadku.

          W teorii ma to zmniejszyć liczbę wypadków, bo przy zachowaniu bezpiecznego dystansu ma się więcej czasu na wytracenie prędkości podczas hamowania, gdy nagle zajdzie taka potrzeba.

          Jak ktoś jest rozsądny to i tak zachowuje odstęp. A jak nie, to
          przepisem się nie przejmie, zwłaszcza że nie wyobrażam sobie być
          złapanym na gorącym uczynku za coś takiego.

          Na takiej zasadzie można powiedzieć, że przepisy zabraniające kradzieży czy morderstwa też są niepotrzebne, bo jak ktoś jest rozsądny to i tak tego nie robi. A jak nie, to przepisem się nie przejmie.

          • Ale przecież ludzie są skazywani za kradzieże.
            A jak sobie wyobrażasz kogoś złapanie za niezachowanie odstępu?

          • Nie wystarczy. Jak chcesz wskazać odległość? Szacunek na podstawie obrazu nie wystarczy.

          • Nawet nie chodzi o wykazanie odległości (bo szkoda zachodu na łapanie za sam brak odstępu) a o wykazanie, że przyczyną wypadku było zachowanie kierowcy jadącego z tyłu. Jeżeli sąd uzna iż do tego przyczyniło się niezachowanie bezpiecznej odległości, tym lepiej.

          • I co ci da kamera? Kamera nie ma homologacji nawet jak zapisuje informacje o prędkości więc dopóki nie było wypadku (a wtedy każdy wie, że nie zachował odstępu) to możesz pójść z tym na policję i nikt nie będzie poklatkowo oceniał odległości i prędkości – zwłaszcza, że mogłeś edytować nagranie tak żeby wyglądało, że jedziecie szybciej.

          • Samochód ma ustąpić pierwszeństwa pieszemu, więc zwolnić lub zatrzymać się, aby pieszy mógł przejść przez jezdnię. W takiej sytuacji nie ma mowy o wtargnięciu pieszego na jezdnię.

            Pieszy przyczajony za przeszkodą 1 metr od pasów. Dobiega do pasów (bo nikt chyba nie zakazał dobiegania do pasów) po czym zaczyna normalnie przechodzić i wchodzi prosto pod samochód, który nie miał szans się zatrzymać ani go zauważyć.

            Eliminuje to sytuacje, gdzie pieszy nie może przejść przez jezdnię, bo żaden samochód nie chce zwolnić, narażając pieszego na wypadek lub karę wtargnięcia. W mojej okolicy samochody prujące ponad setkę (akurat jest prosty odcinek) to norma, więc trzeba czekać na „lukę”, która pozwoli przejść na drugą stronę, do przystanku autobusowego.

            Właśnie nie wiem nigdy gdzie masz te sytuacje. Mi w praktyce nigdy nie zdarza się sytuacja gdy więcej niż dwa samochody nie ustąpią mi pierwszeństwa. Kiedyś jak powolni kierowcy radośnie ignorowali mnie na przejściu to zamarkowałem, że wchodzę i od razu nauczyli się hamować dzięki czemu mogłem przejść.

        • >Jak ktoś wjechał z tyłu, to chyba zawsze i tak był sprawcą wypadku.

          Nie zawsze. Wykonałaś zbyt gwałtowny manewr i nie miałaś jednego światła. Wina jest Twoja, przykład z zycia.

          • Mandat za to, że ktoś w CIEBIE przywalił bo hamowałeś? Chyba tylko jeżeli wykonałeś ten manewr hamowania bez potrzeby. Nie wierzę, że ktokolwiek kiedykolwiek dostał mandat (o ile w jego tył nie wjechał znajomy królika) za to, że np. zobaczył pieszego albo czerwone światło i mocno zahamował a ktoś z tyłu w niego przywalił.

            Jak masz to podeślij nagranie i jakieś informacje o tym wypadku, bo to jest mega ciekawe i burzy mój zbudowany na setkach tysięcy kilometrów światopogląd o tym jak się bezpiecznie jeździ żeby nie zostać sprawcą wypadku.

            Tak widziałem sprawy gdzie ktoś wyprzedził, zajechał drogę i zrobił brake check i w efekcie dostał w dupę i takie sprawy czasem kończyły się wyłączną winą wyprzedzającego. Ale nie wierzę, że ktoś uczciwie mający powód do zatrzymania się został ukarany za hamowanie zakończone wjazdem przez lamusa z tyłu w jego kufer.

          • Wszystko zależy na kogo trafisz, to był mój znajomy już kilka lat temu, nie mam nagrania. Ale inna znajoma miała taki przypadek – stała na światłach, a panienka przed nią pomyliła biegi i wrzuciła wsteczny – wjechała jej w maskę. Policji tłumaczyła, że to ta za nią nie wyhamowała i wjechała jej w tył. Monitoringu nie było – policja jej uwierzyła. Znajoma ma rozbity przód i mandat.

            >manewr hamowania bez potrzeby
            Istnieje w ogóle coś takiego? „Jechałem za szybko, źle się z tym czułem” – przecież to obowiązek dostosować prędkość do warunków, w tym swoich.

          • Z tym wstecznym to kiedyś prawie ktoś na mnie wjechał tak samo. Na szczęście miałem trochę miejsca z tyłu więc sam zacząłem tracić i uciekałem – taka sytuacja komu uwierzy Policja jeżeli nie masz świadków.
            Dlatego ja jeżdżę z kamerka odkąd moja znajoma miała sytuację gdzie gość wyjechał jej z podporządkowanej tak że nie zdążyła wychamować. A on zdążył ustawić się tak że przyswoiła mu w kufer. Najpierw niby wszystko dobrze a jak przyjechala policja to stwierdził że on jechał cały czas prosto przed nią a ona się zagapila i wjechała w niego. Słowo przeciwko słowu i policja dają mu wiarę.

            Dlatego jestem pewny że była masa blednych rozstrzygnięć – ale błędu wynikały z braku dowodów lub zlej interpretacji. Natomiadt nie wierzę że w sytuacji gdy obie strony przyznają że pierwszy kierowca hamował bo np. pieszy wszedł w niedozwolonym miejscu, a drugi się nie wyrobił i pierwszy miał akurat awarie świateł stopu, to że ten pierwszy został uznany winnym.

            Co do manewru hamowania bez potrzeby. Wiesz jak jedziesz 70 i zrobisz do 50 to masz powód więc to nie jest hamowanie bez potrzeby. Jak jedziesz 70 i nagle na środku prostej drogi hamujesz sobie do prawie zera choć nie ma powodu. Standardowa sytuacja jak cię ktoś wyprzedza zajeżdża ci drogę a potem daje po hamulcach ile fabryka dała to w przypadku stłuczki jak masz nagraną sytuację lub świadków to twoje szanse są całkiem spore, że osoba zajeżdajaca ci drogę będzie uznana winnym.

          • Ile to jest zbyt gwałtownie? Przecież samochód jadący za tobą ma być gotowy na wszystko. Jeżeli masz powód hamować to hamujesz wciskając pedał w podłogę i nie ma żadnego przepisu który zabrania ci hamować z pełną mocą.

    • To ile było wypadków to nie jest żaden argument. Prawa fizyki są nieubłagalne i przy 60 km/h pieszy nie ma szans na przeżycie, zwłaszcza w nocy gdzie widoczność jest ograniczona. A jeśli były wypadki przy 100 km/ to znaczy że ci kierowcy nie żyją, chyba że udało im się wyhamować choćby do tych 60 km/h.

      • Oczywiście, że to argument. Bo jeżeli w danych okolicznościach nie ma wypadków, to znaczy że nie są niebezpieczne, więc po co zakazywać?
        Poza tym nie wiem, jak można jako pieszy wpaść pod samochód w nocy, kiedy jest pusto, a samochody mają światła i widać, i słychać je juz z kilometra.

        • Wypadki zawsze będą, zawsze w samochodzie może pęknąć opona, albo może wyskoczyć loś lub dzik. To są mało prawdopodobne zdarzenia, ale na tyle istotne żeby nie przekraczać danej prędkości.
          Zależy kiedy ta noc. W zimie o 16 jest ciemno jak o 23, a o tej porze ludzie wracają z pracy. A możliwość używania świateł długich jest ograniczona, a i sam pieszy może mieć gdzieś przepisy ruchu ubierając się na ciemno bez odblasków.

          • Albo i rowerzysta, który o 22 jedzie sobie między jedną wsią a drugą i jakoś do głowy mu nie wchodzi to, że przecież mogą jechać samochody. Najlepiej jak jeszcze po pijaku.
            Niby zmiany przepisów o ruchu drogowym, ale dla rowerzystów nadal nie ma obowiązku noszenia kamizelki ochronnej. Światełko przecież jest malutkie i czasem niezauważalne, a przecież tylne może się po drodze rozładować i nawet tego nie zauważymy. Zwłaszcza że kamizelka to wydatek niecałe 10 zł a robi dużo.

          • brak norm oświetlenia roweru to faktycznie kpina. Obecnie od groma kupuje diodę za 3 złote, która chroni tylko przed mandatem. Inni dla odmiany oślepiają mocną mrugającą prosto w oczy.

          • I dlatego pieszy widząc jadący samochód powinien wziąć to pod uwagę zanim wejdzie na przejście. I to akurat jest powód dlaczego pierwszeństwo pieszych jest bez sensu (choć ja akurat jestem za). Bo nawet jak samochód jedzie 40 km/h to jeżeli pójdzie mu opona i nie będzie w stanie hamować i przywali z taką prędkością w pieszego to pieszy nie skończy dobrze. Albo mój ulubiony wypadek opisany w statystykach policyjnych – kierowca zmarł prowadząc i w chwili wypadku już nie żył.

      • Ograniczenia prędkości są martwe, jeżeli nie są egzekwowane. Zapraszam na dowolną ulicę z przynajmniej dwoma pasami ruchu w każdą stronę. Jest ograniczenie do 50? Ano jest. Ilu jeździ z prędkością do 50? Ano nieliczni. Są jakieś konsekwencje? Ano nie ma. W nocy praktycznie policji nie ma, bo ruch zarówno samochodowy, jak i pieszy jest znikomy. Zatem wyrównanie prędkości do 50 km/h przez całą dobę nie zmieni nic.

        • W Niemczech też na takich ulicach łamią przepisy? Egzekwowanie przepisów to największa bolączka i powinno na takich odcinkach stawiać odcinkowy pomiar prędkości.

          • Sam sobie odpowiedziałeś. Oczywiście pomijam to, co Niemcy sobie wprowadzają, bo mam to w dupie. Opieranie bezpieczeństwa na drogach wyłącznie na egzekwowaniu przestrzegania ograniczeń prędkości nie działa i nie przynosi żadnych rezultatów. Jeżeli już opierać się na rozwiązaniach zagranicznych, to Amerykanie stosują termin „reckless driving”. Można dostać mandat, jeżeli jedziesz z odpowiednią prędkością, ale na przykład wyskakujesz na czołówkę czy wymusisz pierwszeństwo. W aktualnych przepisach praktycznie niemożliwym jest dostanie mandatu za takie zachowanie, a sprawy w sądzie o spowodowanie zagrożenia na drodze są niezmiernie rzadkie.

          • Kolejny niemiecki teoretyk. W Niemczech jadę przepisowo 50 i okazuje się, że nawet policja mnie wyprzedza (jakoś 55-60).

          • Przekroczenia prędkości – tak jeżeli czują się bezpiecznie. Mniej wymuszeń bo jeżdżą lepszymi samochodami i im szkoda bezsensownych wypadków.

          • Nie można czuć się bezpiecznie przekraczając prędkość o 50 km/h, zwłaszcza na lokalnej drodze. Typowe polskie szybko i bezpiecznie. Nawet nowoczesny samochód nie wyhamuje do takiej prędkości, gdzie kierowca ma szanse na przeżycie. Testy Euro NCAP są robione przy zderzeniu z prędkością 64 km/h.

          • Nikt nie mówi o przekraczaniu prędkości o 50 km/h. Czasem po prostu widać że może jechać i wtedy czy Polak czy Niemiec pojadą naweto 10, 20, 30 za dużo.
            Praktycznie nie ma społecznego buntu na ładowanie kierowców którzy przekraczając o 50. Jest bunt o to że jedziesz 70 bo masz czysta ostra drogę i za to o dostajesz mandat. A potem jedziesz dalej i na najbliższym skrzyżowaniu Janusz wyjeżdża z podporządkowanej prawie doprowadzając do wypadku i każdy ma to w nosie.

          • Nie ma buntu,a być powinien, skoro przekroczenie prędkości to narażenie na śmierć. I za co miałby być ukarany ten kierowca co jedzie 70 km/h? Za to że jedzie zgodnie z przepisami?

          • Napisałem że nie ma buntu wobec karania jeżdżących 50 za dużo tj. nikt nie sugeruje tu żeby obniżyć lub znieść im karty.

            A za co karze się jadacego 70 który jedzie o 20 za dużo? Proste za przekroczenie prędkości.

          • > skoro przekroczenie prędkości to narażenie na śmierć

            eee, no trochę pojechałeś

        • To wrócić do możliwości stawiania fotoradarów przez gminy i straż miejską. Fotoradar co 300 m dla mnie nie problem dla reszty szanujących przepisy tez nie, a ze wolactwo zbankrutuje nie moja sprawa.

          • Fotoradary nie działają, ustawienie ich co 300 metrów jest nierealne, zejdź na ziemię. W jaki sposób fotoradar pomoże przy przejeżdżaniu na czerwonym, trzymaniu się na zderzaku czy wyprzedzaniu na przejściach?

          • To przynajmniej tak jak Francuzi, żeby z radarami się nie afiszować. Bo na radarach kierowcy są barankami bożymi, ale jak tylko przejeżdża się obok żółtego pudła to pokazują jazdę „szybko-bezpieczną”.

            Szczerze, zobowiązanie do posiadania rejestratora wideo nie byłoby moim zdaniem złym pomysłem. Wydatek stosunkowo niewielki (myślę, że nawet ci kupujący samochód za 2000 zł i tankujący za każdym razem na 200 zł + płacący OC nie będą aż tak narzekali na wydatek jednorazowy za 300 zł+karta pamięci), ale w wypadku drogowym to jest to co trzeba. + zmusi dwukrotnie się zastanowić, czy np. włączenie trybu szeryfa to na pewno dobry pomysł, nawet jak masz przekonania.

            Sądy będą miały przes*ane z ilościami skierowań spraw od drogówki albo od samych ucierpiałych, ale z innej strony państwo dostanie mandaty, a i trochę ludzi się znajdzie, którzy będą denuncjować skarżyć się na nienajlepszej klasy kierowców, delikatnie mówiąc.

          • Kierowcy na radarach nie są barankami bożymi. Często jadą za wolno np. masz 50 ograniczenie, to jadą 35 – 40. Dodatkowo to dalej nie przeszkadza w tym, że na kolejnym skrzyżowaniu kierowca wyjedzie na czołówkę – co jest największym ryzykiem. Bo nie prędkość tylko zła jazda zabija.

          • – przejazd na czerwonym – bez problemu, nawet w Polsce ją dziesiątki takich miejsc
            – trzymanie się zderzaka – nowoczesne systemy kamer potrafią i to,
            – tak samo wyprzedzanie na pasach – to tylko kwestia zakupu odpowiedniego sprzętu lub wykorzystania możliwości posiadanego (na przykład kamer monitoringu miejskiego)

          • Skrzyżowań są tysiące, dziesiątki miejsc nie mają znaczenia. Kamer wszędzie nie powiesisz. A na pasach wyprzedza też policja, zresztą podobnie – kamer nie da się zamontować wszędzie. Problem nie jest łatwy do rozwiązania i nie wystarczy dostawić fotoradarów czy nasrać kamerami i będzie zajebiście. Oczywiście trzeba zacząć od woli rozwiązania problemu, ale dopóki mandaty zasilają budżet i trafiają do jednego wora, dopóty nie ma żadnej motywacji, by zwiększać bezpieczeństwo. Podniesienie mandatów jest słusznym postulatem, ale nie ma znaczenia bez zwiększenia liczby nieoznakowanych radiowozów i drakońskich kar dla policjantów, którzy również łamią przepisy.

          • Nie dzialaja gdyz? Nie ma problemu by fotoradar tez lapal pojady przejezdzajace na czerwonym. Nie jeet to juz fotoradar ale podobny system i istnieje od dawna

          • Nie. Te fotoradary były nadużywane i stawiane w takich miejscach, żeby celowo nabijać mandaty. Z resztą są też miejsca o jakichś z dupy ograniczeniach prędkości, zupełnie niewspółmiernych do rzeczywistości.

          • I wlasnie w takich miejscach powinny stac by wylapac jak najwiecej rajdowcow amatorow.

          • Po co stawiać fotoradary tam gdzie ludzie jeżdżą za szybko i nie powodują wypadków? Jaki ma to związek z bezpieczeństwem?

          • @Burkoslaw:disqus o czym Ty piszesz? Droga dwupasmowa, oddzielona terenem zielonym, za miastem i ograniczenie do 40 km/h z radarem, bo trzeba się wykazać. Gdzie tu masz te rajdy? Zejdź na ziemię albo wstań na chwilę od komputera i popatrz na rzeczywistość.

          • > Fotoradar co 300 m dla mnie nie problem

            Jak jedziesz po bułki do Aldika to pewnie nie. Jak masz do przejechania 400 km dziennie po mieście to albo jedziesz szybko albo wywalą Cię z roboty.

          • Gdzie się da. Nieprzekraczanie prędkości widziałem tylko w tych krajach i na tych drogach gdzie bezpiecznie nie da się jechać szybciej niż znaki pozwalają. Widziałem przekraczających prędkość w niemczech, francji i holandii. I to gadanie jest puste.

          • Akurat to jest powód żeby wprowadzić twarde ograniczenia prędkości. Jeżeli trasa legalnie zajmuje 4 godziny, a nie legalnie można pokonać ją w 2,5 to jeżeli firmą się będzie to opłacać to będą tego wymagać. Zauważ, że te ifrmy mogłyby zwalniać pracowników za to, że nie pokonają tej trasy w 10 minut ale tego nie robią, zgadnij czemu.

            Akurat tu twarde ograniczenia rozwiązałyby problem bo jeżeli nikt nie da rady dojechać w mniej niż 4 godziny to firmy nie będą wymagać szybszego czasu bo wiedzą, że się nie da.

          • Trasa zajmuje „legalnie” 4 godziny. Aż Mietek spod szóstki będzie przez 15 minut sprawdzał paczkę, a Wandzia wjedzie w Wacka i zablokuje pół miasta. Ups.

            Nie da się niczego przewidzieć więc „twarde ograniczenia” są psu na budę.

          • Wciąż jeżeli twarde ograniczenie będą i nie da się przejechać szybciej niż w 4 godziny a z wypadkiem wstrzymującym ruch 5 to takie będą wymagania.
            Nikt nie oczekuje że do Francji z Polski zawieziesz paczkę w 10 minute bo się nie da. Gdyby kary za przekroczenie były takie że dwa kolejne kursy zarabiają na karę to firmy by się dostosowali. Oczywiście gdyby karty były nieuniknione.

            Zauważ że gdyby liczył się tylko czas to dostawczaki by wzmacniano a kurierów uczono że na skrzyżowaniach się nie zatrzymują tylko walą i jadą dalej. Tylko koszty by cię zabiły potem i na nic ci oszczędzone 25% czasu.

  4. Zmiany są idiotyczne, bo podchodzą do problemu od dupy strony. Po pierwsze – teraz praktycznie obowiązkowa będzie kamerka w samochodzie, bo momentu „wchodzenia” na przejście nie sprecyzowano. Po drugie – nawet policja nie ma problemu z wyprzedzaniem na przejściach dla pieszych, niedowiarków odsyłam na kanał Stop Cham na YT. Ignorowanie pojazdów zatrzymujących się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszym też jest nagminne. Przejeżdżanie na czerwonym, niezatrzymywanie się na strzałce, ignorowanie zielonego dla pieszych na drodze poprzecznej… Tego jest masa. Jeżeli ktoś wierzy, że ustawą da się to zmienić, to jest po prostu debilem. Już teraz jest zakaz wyprzedzania na przejściach. I co? I nic, bo konsekwencje są dokładnie żadne, a wykrywalność jest znikoma. Czasem media się zainteresują, jak kierowca rozsmaruje flaki pieszego na odcinku 100 metrów, bo zapie*dalał 140 na godzinę po mieście (szybko i bezpiecznie, ku*wa), trochę płaczu i nic się nie zmienia. Przepisów dotyczących „jazdy na zderzaku” nie będę specjalnie orał, niemniej są one równie idiotyczne. W cywilizowanych krajach stosuje się na przykład zasadę 3 sekund, przy czym nie wprowadza się tego przepisami, bo jest to niemożliwe do wyegzekwowania. Skąd wiesz, ile to 70 metrów? Wystarczy przy 140? A przy 100? We mgle? W deszczu?

    • Ty nie wiesz ile to jest 70 metrów, ale policjant sobie to już według widzimisie oceni. Statystyki mandatowe muszą się zgadzać.

      • Już nie chciałem wspominać, że 3 sekundy odstępu przy 140 na godzinę to 114 metrów, ale, jak wspomniałem – leżącego się nie kopie.

        • @Marcin tylko wyobraź sobie, że samochód jadący przed tobą nie zatrzyma się w 0,000001 sekundy. I 70 metrów to dystans na którym gdy on się zatrzyma ty musisz też się zatrzymać. Warto rozumieć co się dzieje na drodze bo inaczej można mieć wypadek i się pomylić tak jak ty. a

          • Na oko chłop w szpitalu umarł. Powtórzę pytanie – wiesz, ile to 70 metrów? Bo milicjant chętnie mandat wypisze. Życzę powodzenia w udowodnieniu, że jechałeś 100 metrów od poprzedzającego pojazdu, a nie 65 metrów, jak uzna funkcjonariusz. Kryterium odległości jest idiotyczne. Powtórzę – 3 sekundy za poprzedzającym pojazdem. A oszacować te 3 sekundy jest bardzo prosto. Bierzesz jakiś punkt, na przykład znak, po czym liczysz czas od kiedy minął go samochód z przodu do czasu, aż sam ten znak miniesz. Skąd 3 sekundy? Brak tej wiedzy pokazuje, że prawo jazdy jest w tym kraju bezwartościowe. Sekunda na zorientowanie się w sytuacji. Druga – hamulec do oporu w podłogę. Nie bój się, samochód od tego nie wybucha. Trzecia sekunda – zadziałanie wszystkich systemów w aucie. Uniwersalne i praktycznie zawsze działa. Jak jest słaba widoczność lub jest ślisko, to jedziesz 4 sekundy za pojazdem poprzedzającym. Proste, jasne i przejrzyste.

          • Marcin ja nie mówię że 70 to dobra liczba lub zła a tym bardziej że mierzalna w trakcie zwykłej jazdy samochodem. Po prostu odnoszę się do tego że 70 m przy 140 km/h to dystans na którym spokojnie w normalnych warunkach się wyrobisz jeżeli nie jesteś fatalnym kierowca. Pamiętaj że ten przepis nie oznacza że nie możesz jechać 114 m za samochodem. A to że jechałeś 114 m za samochodem i się zaprosiłeś i w niego b przywaliłes nie będzie czynnikiem łagodzącym.

    • jesli znalbys przepisy obowiazujace w polsce to bys nie pisal takich glupot. W polsce obowiazuje ustawa o ruchu drogowym ORAZ OBSZERNIEJSZA konwencja wiedenska o ruchu drogowym. W przypadku rozbieznosci jednego aktu prawnego z drugim obowiazuje KONWENCJA. Jesli juz chcesz sie powolywac na przepisy to najpierw musisz poznac konwencje wiedenska ktora jest dokumentem nadrzednym a dopiero pozniej jesli chcesz mozesz poczytac prawo o ruchu drogowym zeby doprecyzowac pewne terminologie. Wtedy nie mialbys takich luk w wiedzy i nie pisalbys glupot ze „moment wchodzenia nie jest sprecyzowany”. Otoz jest sprecyzowany bardzo dokladnie i znajduje sie w konwencji wiedenskiej.

  5. Wyjdzie identycznie jak przy rowerach – jak skręcam w prawo to ma pierwszeństwo, jak w lewo to nie ma. Teraz piesi będą oprócz rowerów wchodzić pod koła. Skończy się… zwiększoną ilością wypadków.

  6. Droższe mandaty i zabór prawka nie za +50km/h tylko za prędkość dozwoloną x2. W większości obszarów zabudowanych to niewiele zmieni, ale zmieni na osiedlach i przede wszystkim przy szkołach! Gdzie 80km/h po prostu zabija. A takich jadących pod limit zabrania prawka jest multum. Za to 2x30km/h już kilka istnień może uratować…

    • Wiele razy chodziłem przy szkole i nikt mnie nie zabił – bo najlepiej ratuje myślenie pieszego. I wtedy nawet 100 km/h cię nie zabije. I tu trochę wychodzi, że obowiązków powinni mieć więcej też piesi.

      Np. powinno być nielegalne stanie na przejściu i nic nie robienie. A ja często to obserwuje, że ktoś sobie stoi pół metra od przejścia i rozmawia przez telefon i w losowym momencie w trakcie 5 minut rozmowy nagle wchodzi.

      • Zamiast chodzić przy szkole trzeba było do tej szkoły chodzić.
        Nie interesuje mnie co robisz i gdzie. Interesuje mnie by dzieci, nieświadome ryzyka bliskiego spotkania z samochodem były chronione. Nie internetowy malkontent Twego pokroju.

        • Też byłem dzieckiem i byłem świadomy niebezpieczeństwa. Jeżeli problemem jest nieświadomość to warto uświadamiać. Zresztą znowu po to masz ograniczenie prędkości, które możesz postawić przy szkole. Zresztą kto jeździł tyle co ja ten miał już akcje typu grupa gówniarzy wypycha jednego pod koła samochodu. Ja sobie poradziłem uniknąłem i wychamowalem – ale wielu z was gorszych kierowców słyszałem że zabija wtedy dziecko i to często jadąc poniżej limitu. Niestety brak skupienia to największa waga kierowców. Co z tego że jeździsz 40 jak reagujesz wolniej niż mi zajmuje zauważenie problemu i wyhamowanie z 70 do 0?

          • Ale wiesz że świat nie kręci się wokół Ciebie, czy jeszcze nie słyszałeś że ile ludzi tyle przypadków?
            Jakie było natężenie ruchu za Twoich czasów?
            Ja jak chodziłem do szkoły to z kluczem do domu na szyi. I czy to znaczy że wszyscy powinni nadal tak nosić klucz?
            Oczywiście masz rację z ograniczeniem prędkości. Tylko do tego potrzebny jest mój pierwszy postulat – znacznie wyższe mandaty. Bo teraz ani nieuchronności kary nie ma, ani jej wymiar nie jest zapobiegawczy.
            Gratuluję jeżdżenia przy szkole 70 km/h. Strasznie Cię musieli krzywdzić niedowartościowany przypadku egoizmu :)

          • Ograniczanie prędkości ma ewentualny sens, jeśli istnieją drogi, gdzie można to nadrobić. Ale ogólne ograniczanie prędkości wszędzie nie może skończyć się dobrze – świat nie zwalnia, więc takie podejście będzie tylko powodować łamanie nierealnego prawa.

          • Prawda bezpieczeństwo zapewnimy sobie dopiero wtedy gdy uznany że drogi nie są bezpieczne i trzeba się na nich zachowywać odpowiednio. Zauważmy że jak ogranicza się gdzieś prędkość z 50 do 30 bo wypadki z pieszymi to piesi na 30 czują się bezpieczniej i odwalają jeszcze bardziej chore akcje i dalej są wypadki.

          • Pojechałbym i 110 gdybym mógł sobie zagwarantować że nie spowoduje wypadku. Dla mnie nie liczy się głupie trzymanie przepisów tylko moje i innych bezpieczeństwo. Jak mam ograniczenie do 50 a dam radę 90 to jadę. Jak mam ograniczenie do 90 i pierwszeństwo a lamus wyjeżdżał że stacji benzynowej (włączał się do ruchu) to choć mogłem w niego przywalić to zatrzymalem się bo widziałem już po stylu jego jazdy taki powolny niepewny że pewnie jest beznadziejnym kierowcą i byłem gotowy na taki manewr. Potrafiłem a jak go później wyprzedzałem to zobaczyłem że frajer ma z każdego boku samochód obity… taki mistrz kierownicy co jeździ 20 poniżej limitu ale wyłączyć się do ruchu prosto pod jadący 110 samochód brzmi bezpiecznie…

            Co do tego że świat nie kreci się wokół mnie. Prawda i wokół innych też nie dlatego każdy powinien korzystać z infrastruktury porządnie i rozsądnie.
            Ja np. nie rozumiem dlaczego ludzie mają problemy z przechodzeniem. W sensie jasne kiedyś lamusiara w BMW omijał mnie drugim pasem jak przechodziłem przez pasy. Ale nigdy nie zdarza mi się czekać więcej niż jeden dwa samochody żeby przejść i te 5 sekund czekania na rozsądnego kierowcę mnie nie zbawia.
            U mnie w mieście jest takie miejsce gdzie ogłosili że zrobią światła bo peso mieli wioski przechodząc. I była masa głosów że tam się nie da przejść i że to świetne jest. Z ciekawości zacząłem że sprawdzać ile czasu zajmuje mi przejście i przed postawieniem świateł średnio czekałem 3 sekundy na ustąpienie pierwszeństwa a jak czekałem czasem 10 s to było długo. Jak są światła to średnio czekam prawie 30 sekund na zielone. A efekt u innych (tych głupszych pieszych) przechodzą na czerwonym nie i jak tam były wypadki tak są dalej tylko i kierowcy częściej mają tak korki i ta lepsza grupa pieszych dłużej czeka.

  7. zaapeluje jeszcze o dwie proste rzeczy:

    1) aby każdy polityk który ma ochotę głosowac w tej sprawie, a przynajmniej członkowie komisji
    przejeździli 16h – dwie zmiany robocze z kierowcą autobusu podmiejskiego, takiego ,co ma trasę kilkunastu kilometrów, z jakiejś wioski pod Warszawą/Gdańskiem/Krakowem czy Poznaniem, ale taż kawał drogi w ruchu miejskim, w dzień i w nocy, w deszczu i w słońcu(w korkach, ale i zapierniczając na spóźnieniu). żeby mieć pojecie o infrastrukturze i behawioryzmie innych kierowców i pieszych.

    2) chciałbym aby jednak policja prowadziła statystyki dodatkowe w odniesieniu do pieszych potrąconych z ich i kierowców winy, w kontekście czy posiadali oni zdany państwowy egzamin na prawo jazdy i czy prowadzili kiedykolwiek pojazd mechaniczny, plus czy są kierowcami zawodowymi.

    gdyż stawiam hipotezę, że piesi nie będący nigdy w roli kierowcy zachowują się na drodze w sposób znacznie bardziej nieprzewidywalny i niebezpieczny, niż ci którzy są kierowcami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *