Dystans społeczny ponad wszystko? No to wpuśćmy pieszych na ścieżki rowerowe

Codzienne Państwo Społeczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (105) 19.11.2020
Dystans społeczny ponad wszystko? No to wpuśćmy pieszych na ścieżki rowerowe

Jerzy Wilczek

Ryzyko zakażenia się koronawirusem na ulicy jest wciąż spore. Tak uważają rządy większości krajów Europy, w tym Polski. Czemu więc nie wpuścić pieszych na miejsca dla rowerów? Przynajmniej w czasie, w którym na rowerach już mało kto jeździ.

Wprowadzając obowiązek zakrywania twarzy, rząd tłumaczył, że możemy zarazić się koronawirusem nawet na ulicy. A zakrywanie nosa i ust może temu zapobiec.

Większość ekspertów sugeruje, że na ulicy nie ma aż tylu zakażeń jak w zamkniętych pomieszczeniach – ale jednocześnie nie mają zwykle wątpliwości – faktycznie, chodzenie w maseczkach to dobry pomysł.

Niemal każdy ekspert dodaje jednak coś jeszcze. Filary walki z koronawirusem są trzy. Oczywiście maseczki i dezynfekcja. Ale do tego zachowanie dystansu społecznego.

Piesi na ścieżki rowerowe. Nasz pomysł na jesień i zimę

Polacy generalnie obowiązku noszenia maseczek przestrzegają. A kary za ich brak łagodne nie są. Gorzej jest z pozostałymi filarami. Mało kto się np. dezynfekuje ręce w sklepach, a z ostatniego badania UCE Research wynika, że prawie 90 proc. z nas nie używa rękawiczek w punktach handlowych.

Z zachowaniem dystansu też jest problem. Podczas „pierwszej fali” ludzie w dużych miastach faktycznie próbowali się omijać, ale teraz jest to coraz rzadsze. Może uważamy, że maseczki chronią nas już wystarczająco? A może… po prostu nie mamy za bardzo miejsca? W wielkich miastach ludzi jest dużo, a chodniki są dość wąskie. Nieraz więc zachowanie dystansu jest niemal niemożliwe – zwłaszcza w godzinach szczytu.

Mamy więc prosty pomysł na czas pandemii – piesi na ścieżki rowerowe!

Od razu zaznaczamy, że to pomysł sezonowy. Wiosną i latem nasze ścieżki rowerowe zapełniają się bicyklami. I dobrze, w końcu to świetny, zdrowy i ekologiczny środek transportu.

Jednak mamy połowę listopada, w polskich realiach jeździ się na rowerze w tym czasie już dosyć trudno. Jednocześnie ścieżki rowerowe działają przez cały rok.

A tych jest coraz więcej w polskich miastach. W stolicy to już ponad 635 kilometrów!

Więc w ramach walki z pandemią moglibyśmy wpuścić tam pieszych. Naszemu pomysłowi sprzyja fakt, że ścieżki rowerowe są zwykle w pobliżu chodników. Nawet często zostały one wydzielone z chodników.

Udostępniając pieszym ścieżki, łatwiej zachować będzie dystans społeczny. A wielkomiejskie chodniki by się nieco „odkorkowały”.

Jasne, nie wszystkim się ten pomysł spodoba. Nawet jesienią czy zimą ze ścieżek korzystają niektórzy rowerzyści oraz kurierzy, dowożący posiłki z dostawą. Koniec końców jednak pomysł „piesi na ścieżki rowerowe” wydaje nam się na czas epidemii całkiem sensownym rozwiązaniem.

105 odpowiedzi na “Dystans społeczny ponad wszystko? No to wpuśćmy pieszych na ścieżki rowerowe”

  1. Jeżdżę rowerem cały rok, nawet w zimie, szczególnie teraz w czasie epidemii stał się moim głównym środkiem transportu. A piesi na ścieżce rowerowej to dla mnie nie nowina. Mam dzwonek i gromki głos który potrafi w potocznej polszczyźnie przypomnieć, że ścieżka rowerowa to nie piknik dla młodych mam z dziećmi ani miejsce na zastawianie pułapek ze smyczy z psem na jednym końcu. Dawać ich :)

  2. Piesi notorycznie chodzą po ścieżkach rowerowych, zakaz jest powszechnie ignorowany, podobnie jak zakaz jazdy rowerem po chodniku – i bardzo dobrze, bo to zwyczajnie głupie przepisy.

  3. Mamy łagodne zimy, nie ma już czegoś takiego jak sezon rowerowy. Sezon rowerowy trwa już cały rok.

    Zachęcam aby autor nie korzystał z samochodu czy zbiorkomu, tylko wsiadł na rower i zobaczył jaki jest ruch na ścieżkach rowerowych.

    • Sam jeżdżę po całej Warszawie rowerem, i żeby był jakoś duży to nie jest (mam niedaleko licznik przejazdów rowerowych (dziennie), który pod koniec dnia nakręca się do 800, kiedy latem ta liczba spokojnie podchodzi do 4000 i wyżej). A do Holandii oj jak daleko.
      Z innej strony, spokojnie może być większy, bo 10 stopni to wcale nie taka zła pogoda na rower – zmarzlochom polecam rękawiczki/czapeczki i jazda.

  4. Nocą na ulicach jest mniej samochodów, proponuję zatem- PIESI NA ULICĘ. Potrzeba nam więcej takich kretyńskich pomysłów jak piesi na drogi rowerowe. Jeździłeś może genialny autorze tego pomysłu kiedyś rowerem po mieście, ale nie na wycieczkę do starbucksa, tylko w celu przemieszczenia się. Jeszcze raz gratuluję znakomitej koncepcji.

  5. Problem, którego nie ma. Chcesz ominąć kogoś na drodze dwuścieżkowej, to patrzysz czy nie jedzie rower i schodzisz na bok. Naprawdę potrzebujemy przepisów regulujących zdrowy rozsądek?

    • >Naprawdę potrzebujemy przepisów regulujących zdrowy rozsądek?

      od 9 miesięcy najwyraźniej potrzebujemy. Wcześniej też, ale nie było tego tak widać.

  6. Myślałem, że to rządzącym po raz kolejny odjechało, a nie, to autorowi artykułu. Zresztą, nie po raz pierwszy na Bezprawniku to się dzieje, poprzednia bzdura o tym, że przymusowe szczepienia to jedyna sensowna opcja już była nie do akceptacji. Kiedyś to był portal do oceny merytorycznej i analizy prawnej różnych zdarzeń i zjawisk, teraz się przekształcił, mówiąc grzecznie, w miejsce do wyrażania bardzo subiektywnych i kontrowersyjnych opinii. Odpisuję się i żegnam.

  7. >piesi na ścieżki rowerowe!

    na jakie ścieżki, skoro w miastach jest ich raptem kilka?

    > polskich realiach jeździ się na rowerze w tym czasie już dosyć trudno
    A to niby dlaczego? Aaa, już wiem, przez ten tłum pieszych? A nie, jednak nie.

    >całkiem sensownym rozwiązaniem.
    jak na możliwości naszego rządu to prawie rewelacja!

  8. To zły pomysł. Niewiele pomoże, gdyż ścieżki już teraz są tylko tam, gdzie jest na to dość miejsca. Na bardzo wąskich chodnikach nie ma ścieżki – ewentualnie jest czasem wyznaczony pas na skraju drogi – i co, piesi mają chodzić tamtędy, jezdnią? Wprowadzenie ewentualnie takiego przepisu spowoduje, że całą jesień i zimę piesi i rowerzyści będą wkurzać się na siebie na wzajem, bo niektórzy będą o tym wiedzieć, a inni nie, niektórzy będą respektować, inni nie, a zanim wszyscy się przyzwyczają, będzie już wiosna.
    Już teraz, bez żadnego przepisu, zarówno piesi jak i rowerzyści wykorzystują, odpowiednio, ścieżkę rowerową lub chodnik, do mijania się w razie potrzeby, uważając (lub nie, zwłaszcza w przypadku pieszych), czy droga wolna.

    Wydaje mi się, z całym szacunkiem, że to trolowy artykuł, nikt chyba nie rozważa serio takiego pomysłu.

  9. Jest najglupszym pomysłem jaki widziałem. Obecnie piesi traktują ścieżkę rowerową jako równiejszy chodnik. Powinni traktować tak samo jak ulicę a nawet ostrożniej – kierowcy krzywdy raczej nie zrobią, rowerzystę mogą zabić.
    Powinno być jasno i jednoznacznie: wejście na ścieżkę tylko w wyznaczonych miejscach po uprzednim rozejrzeniu się, w szkołach przedmiot obowiązkowy „ogólne zasady ruchu” od klasy pierwszej szkoły podstawowej.

  10. To bardzo dobry pomysł. Będzie się to wiązało z odśnieżaniem dróg dla rowerów (bo nie daj Boże pieszy wypier… się i zepsuje nogę, albo rękę) i skończy się ich sezonowe wykorzystywanie jako miejsce magazynowania śniegu zgarniętego z jezdni i chodników. Nie oszukujmy się, pieszych nie ma zimą wielu, poza tym obsrają zbroję na myśl, że ktoś nie wyhamuje i raczej na DDR włazić nie będą, a jak już nawet ktoś się zgubi i wejdzie, to zawsze można go pozdrowić Airzoundem, lub śpiewając gromko:
    „Ludzie zejdźcie z drogi, rowerzysta jedzie
    Won z DDR bo, rower ten każdy tutaj dobrze zna” :D
    Bardzo dobry pomysł.

  11. Tak może pisać kto bawi się w rowerowanie. Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak ścieżka rowerowa. Zgodnie z przepisami to droga rowerowa. To zupełnie jaby pisać o dróżkach samochodowych i autostradtkach. Po drugie, na drodze rowerowej dopuszczalna prędkość jazdy w terenie zabudowanym to 50 km na godzinę w dzień i 60 km/h w nocy. Nie ma żadnego problemu z jazdą 35-37 km/h (u mnie na liczniku jest max 59 km/h) a redaktor chce wpuścić tam nieoświetlonych pieszych w matowych szarych ubraniach, dzieci, niewidomych i niepełnosprawnych. Jadąc wąską i nieoświetloną drogą na której trzeba uwarzać na gałęzie nawet nie mam czasu na użycie użycie dzwonka. Zresztą i tak cały czas trzymam palce na dźwigni obu chamulców. Przypomnę, że właśnie dlatego na drogach rowerowych nie mogą jeździć dzieci do 10 roku życia, które według przepisów są pieszymi nawet jak jadą na rowerze. Więc, pozdrawiam wszystkich i nie zdziwcie się jak nagle na tej ścieżce wpadnie na was rowerzysta bo to właśnie dla niego jest ten pas ruchu.

  12. Tak przy okazjii jak już będziecie w pobliżu ścieżek rowerowych to zwracajcie uwagę pieszym irowerzystom jadącym na czerwonym świetle, pod prąd oraz rowerzystom przejeżdającym przez przejścia dla pieszych. Jakoś coraz więcej jest idiotów na drogach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *