Polska piwną potęgą. Jesteśmy na trzecim miejscu w Europie i wyprzedzamy Czechów

Biznes Na wesoło dołącz do dyskusji (67) 08.08.2019
Polska piwną potęgą. Jesteśmy na trzecim miejscu w Europie i wyprzedzamy Czechów

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Piwne potęgi Europy? Instynktownie chciałoby się wymienić tu Niemcy i Czechy. Cóż, nie do końca tak jest. Okazuje się, że w produkcji piwa jesteśmy znacznie lepsi od naszych południowych sąsiadów. Mało tego – piwo z Polski należy do najpopularniejszych na kontynencie!

Niemcy, Wielka Brytania i Polska – w tych krajach produkuje się najwięcej piwa w Europie, wynika z danych Eurostatu na 2018 rok.

Na kolejnych miejscach są: Hiszpania, Holandia oraz Francja. Czechy, co chyba będzie sporym zaskoczeniem, są dopiero na siódmej pozycji.

Piwo z Polski jest naprawdę popularne, ale to Niemcy dominują

Wystarczy jednak spojrzeć na konkretne dane dotyczące pozycji, by się dowiedzieć, jak bardzo w branży piwnej dominuje nasz zachodni sąsiad. W zeszłym roku wyprodukowano tam aż 8,3 mld litrów, a to ponad 2o proc. całej produkcji złocistego trunku w Europie.

Na Wyspach tymczasem wyprodukowano „tylko” 4,2 mld litrów, a nad Wisłą – 4 mld. Co ciekawe, w Czechach wyprodukowano w tym czasie niecałe 2 mld.

Piwo z Polski jest więc naprawdę popularne, choć jednocześnie warto zauważyć, że produkcja nie rośnie u nas w bardzo imponujący sposób. W porównaniu z 2017 r. wzrosła ona zaledwie o 1,5 proc.

Co ciekawe, największy wzrost produkcji piwa zanotowano we… Włoszech, bo o ponad 20 proc. Nieźle jest też u naszych węgierskich bratanków – tam wytwarzanie piwa skoczyło o 11 proc. Z drugiej strony, w Wielkiej Brytanii produkcja piwa spadła aż o 20 proc. Pewnie przez brexit spadnie jeszcze bardziej, więc kto wie – może niedługo będziemy piwną potęgą numer dwa na kontynencie?

Piwo z Polski popularne, ale nieznane

Dane o produkcji trunku mogą oczywiście cieszyć. Szkoda tylko, że nasze piwo, choć popularne, to nie stało się rozpoznawalną marką. Bo cóż, nasze gorzelnie produkują przede wszystkim na zlecenie zagranicznych koncernów. W zagranicznych sklepach można co prawda czasem dostać Tyskie, Żywca czy Okocim – ale na pewno nie są to marki tak rozpoznawalne jak czeskie Pilsner Urquell czy Budweiser.

Może więc powinniśmy się uczyć od Czechów, jak promować swoje piwne marki za granicą? My z kolei też pewnie moglibyśmy nauczyć czegoś Czechów – na przykład jak mimo braku wielkiej rozpoznawalności stać się piwną potęgą w Europie.