Sąd Najwyższy rozstrzygnął problem zabierania prawa jazdy za jazdę po alkoholu na rowerze

Gorące tematy Moto dołącz do dyskusji (87) 15.02.2018
Sąd Najwyższy rozstrzygnął problem zabierania prawa jazdy za jazdę po alkoholu na rowerze

Justyna Bieniek

Sąd Najwyższy zajął się dzisiaj bardzo ważną kwestią. Kwestią starą, chciałby się powiedzieć jak świat. Bo ile razy nie słyszeliśmy pytania, czy można jeździć pod wpływem alkoholu na rowerze i co za to grozi? Dziś Sąd Najwyższy jednoznacznie rozwiał wątpliwości – na pewno nie utrata prawo jazdy. 

Czy za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu można stracić prawo jazdy?

To pytanie weszło już chyba do kanonu zadawanych na wszelkiej maści forach internetowych. Ten skądinąd niewinny i bezpieczny środek transportu, stał się utrapieniem niejednego użytkownika „po procentach” i kazusem, od którego studenci rozpoczynali naukę prawa wykroczeń. Dzisiejszy wyrok powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Jazda na rowerze pod wpływem alkoholu, nie powoduje utraty prawa jazdy.

Rowerzysta i jazda po alkoholu

Co ciekawe nie jest to pierwszy raz, gdy Sąd Najwyższy zajmował się tą kwestią. Prawdziwa rewolucja w tej materii dokonała się już w 2015 roku, kiedy to SN orzekł, że treść obecnie obowiązującego przepisu art. 87 par. 4 k.w. wskazuje jednoznacznie, że w przypadku ukarania za wykroczenie polegające na prowadzeniu w stanie nietrzeźwości pojazdu innego niż mechaniczny, zakaz prowadzenia pojazdów, jaki może być orzeczony, nie dotyczy pojazdów mechanicznych (sygn. akt V kk 313/15). To właśnie na ten wyrok powołał się składający kasację w imieniu rowerzysty Rzecznik Praw Obywatelskich.

Podnosząc zarzuty kasacyjne, RPO wskazał, że zgodnie z samym art. 87 par. 4 Kodeksu Wykroczeń, nie może być mowy o orzeczeniu takiego zakazu. Jego treścią wyraźnie wskazuje, że w takim przypadku można orzec  wyłącznie zakaz dotyczący tylko innych pojazdów.

Sąd Najwyższy przychylił się do argumentacji Rzecznika i uznał kasację za zasadną w całości. Podkreślił, że skazując rowerzystę za wykroczenie polegające na kierowaniu rowerem w stanie nietrzeźwości i orzekając wobec obwinionego środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, Sąd Rejonowy dopuścił się rażącej obrazy art. 87 § 4 k.w.

Co ciekawe to już drugi wyroku, w ciągu kilku tygodni dotyczący jazdy po alkoholu oraz rozstrzygający co grozi za prowadzenie po alkoholu, chociaż to pewnie przypadek, w żaden sposób niezwiązany z polską skłonnością do prowadzenia pod wpływem procentowych trunków.

87 odpowiedzi na “Sąd Najwyższy rozstrzygnął problem zabierania prawa jazdy za jazdę po alkoholu na rowerze”

  1. dwie sprawy:
    – była już kiedyś próba zrównania jazdy rowerem do chodzenia – wówczas jazda po spożyciu alkoholu nie była by penalizowana. Stety/niestety przepadło.
    – policji spadałby statystki – gdyby jazda rowerem po pijaku byłaby dozwolona.

    • Po to swego czasu zmieniono kwalifikację czynu jakim jest prowadzenie pojazdu mechanicznego pod wpływem alkoholu.Abstrahując zupełnie od tego czy rowerzystów należy traktować tak samo przypominam (bo wielu już zapomniało) lub informuję tych co nie wiedzą,że jazda na bani nie zawsze była przestępstwem.Jeszcze bodajże 20 lat temu nie mieliśmy tylu „przestępców”.Zmiana kwalifikacji czynu z wykroczenia na przestępstwo spowodowała:
      – poprawę statystyk wykrywalności przestępstw policji
      – poprawę statystyk skazań prawomocnym wyrokiem prokuratur
      – zapchanie sądów kretyńskimi sprawami (bo każdy musi mieć swój własny proces)
      – wbrew zapewnieniom o tym,że to „dla poprawy bezpieczeństwa na drogach” liczba wypadków nie spadła
      – wbrew zapewnieniom,że brak tolerancji zapewni wyeliminowanie pijanych kierowców są tacy łapani nieustannie

      A poza tym niezmiennie najwięcej wypadków powodują trzeźwi uczestnicy ruchu w dobrych warunkach atmosferycznych.

      • masz 100% racji. Jak to jest że w Polsce wypije 1-2 piwa do obiadu i jestem przestępca, a np w Angli mogę spokojnie wrócić do domu. Uważam że jak się jest chorym, albo zmęczonym to jest to większe zagrożenie niż po 1 piwie.

  2. Mój kolega miał zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych za jazdę samochodem po pijaku. Pojaikmś czasie jechał rowerem pod wpływem- musiał odsiedzieć swoje. Czy to zgodne z prawem?

  3. Jak zaczęli zabierać prawko za jazdę pod wpływem na rowerze, to zacząłem jeździć po piwku samochodem jak musiałem niespodziewanie gdzieś podjechać. Kara ta sama, a dużo mniejsza szansa, że zatrzymają. Tak poprawił bezpieczeństwo ten przepis.

  4. To głupie głupstwa!
    Pijany kierowca wcale nie jest gorszy od jakiejś Dziuni z tipsami aż do szyby z papierochem w zębach i telefonem przy fryzurze.
    Trzeba odpowiadać za wszystkie swoje czyny w równym stopniu a nie tylko za te popełnione pod wpływem czegoś co kopie. Jakaż to jest wyższość oszołoma i niedbalucha, który co chwilę sam się gdzieś łamie, obija lub wpada w inne tarapaty nad kimś co jeździ po piwie ale do celu dojeżdża cały nie powodując krzywd innych? Tak tylko wyrzadzanie szkód innym ludziom może być karane.
    Karanie pijanych to socjalistyczny obłęd!

  5. „niezwiązany z polską skłonnością do prowadzenia pod wpływem procentowych trunków” popatrz w statystyki dyletantko

  6. w2004 r zabrano mi prawo jazdy na rowerze czy moge wnieść wnidsek o kasację wyroku na nowych prawach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *