Za Holokaust odpowiadają mistyczni Naziści, a kim byli Naziści? Czasami, czytając zachodnie media, ktoś mógłby pomyśleć, że byli to właśnie Polacy. Bardzo nas te „skróty myślowe” irytują, ale pisanie o „polskich obozach zagłady” w niemieckim podręczniku, to już zdecydowana przesada. 

Skąd się wzięły „polskie obozy”? Trudno powiedzieć czy jest to celowa próba narzucenia takiej narracji historycznej, czy po prostu niefortunny skrót myślowy. Prawdą jest bowiem, że Niemcy mordowali wiele ludzi właśnie w obozach, które pobudowali na ziemiach należących do Polski – ówczesnej i obecnej.

Oczywiście wiele osób zwraca uwagę na niekonsekwencję tego typu przeinaczeń. Ktoś mówi, że nie ma nic złego w tym, że napisze się o „polskich obozach”, bo przecież to oczywista pomyłka wynikająca z ww. wskazanego argumentu. Ale ktoś inny wypomina, że nie wyobraża sobie stwierdzenia o „japońskich bombach atomowych”,  tylko dlatego, że zostały zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki.

Jarosław Kaczyński chce odszkodowań za II Wojnę Światową

Reduta Dobrego Imienia zwalcza „polskie obozy”

„Geschichte und Geschehen Oberstufe Klasse 11” to podręcznik do nauki historii w Niemczech, w którym niefortunne sformułowanie o polskich obozach zostało użyte. Reduta Dobrego Imienia zdecydowała się walczyć z taką narracją, która w tym wypadku nie była wyłącznie niekompetencją dziennikarzy, ale mogła wręcz zostać uznana za próbę fałszowania historii.

Fałszowanie historii to nie jest coś, co ogłasza się na okładce Faktu i z dnia na dzień zmienia pogląd społeczeństw na daną sprawę. To proces rozłożony na lata.

I takimi drobnymi kroczkami można oswajać pewne poglądy. Wydawnictwo Ernst Klett odpowiedzialne za wydanie niekompetentnego podręcznika, wycofa cały niesprzedany nakład ze sprzedaży, a następnie przeznaczy go na makulaturę. Uczniowie, którzy już zaopatrzyli się w książkę, otrzymają specjalnie wydrukowaną nową wersję feralnej strony, zaś aktualizacja prostuje fakt, iż obozy zagłady były niemieckie, a nie polskie.

Wydawnictwo przygotowało też specjalną, interaktywną lekcję, do pobrania ze strony internetowej, w której posypuje głowę popiołem i uczy niemieckich uczniów o trudnej historii ich narodu.

– Podjęliśmy interwencję po tym jak Polak, ojciec nastoletniego chłopca przygotowującego się do matury zaalarmował społeczeństwo na Twitterze. Wezwaliśmy wydawnictwo do natychmiastowego wstrzymania dystrybucji podręcznika, wprowadzenia korekty/erraty do aktualnego wydania podręcznika oraz złożenia wniosku u stosownych władz oświatowych kraju związkowego Bawarii o zatwierdzenie wprowadzonej zmiany oraz przeprowadzenie akcji wymiany podręcznika – mówi Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia.

Facebook pozwany przez narodowców. Dobrze, ponieważ serwis jest ewidentnie stronniczy. I – co ważne – polski sąd przyjął pozew