1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Żabka Nano, BRW i Peek & Cloppenburg na celowniku UOKiK. Chodzi o fałszywe promocje

Żabka Nano, BRW i Peek & Cloppenburg na celowniku UOKiK. Chodzi o fałszywe promocje

Widok wielkiego, czerwonego napisu „promocja" kusi nas na każdym kroku, ale w praktyce nie zawsze oznacza realną oszczędność dla naszego portfela. Choć unijne przepisy miały definitywnie ukrócić żonglowanie sklepowymi cennikami, najnowsze kontrole pokazują, że handlowcy wciąż potrafią kreatywnie obchodzić prawo. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów właśnie stracił cierpliwość i wszczął postępowania przeciw znanym sieciom sklepów.

UOKiK bierze pod lupę rynkowych gigantów. W tym m.in. Żabkę Nano

Wprowadzenie głośnej dyrektywy Omnibus miało być absolutnym przełomem, który raz na zawsze ucywilizuje krajowy rynek i wyeliminuje fałszywe wyprzedaże. Zgodnie z tymi regułami każdy sprzedawca ma dziś bezwzględny obowiązek niezwykle czytelnego pokazywania najniższej kwoty, jaka obowiązywała w ciągu ostatnich trzydziestu dni przed startem konkretnej obniżki.

Okazuje się jednak, że teoria często mija się z praktyką. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął właśnie postępowania przeciwko trzem sieciom sklepów. Na celowniku znalazły się znane salony meblowe Black Red White, dynamicznie rozwijająca się sieć sklepów Żabka Polska (konkretnie w nowoczesnym, bezobsługowym formacie Żabka Nano) oraz popularny odzieżowy gigant – marka Peek & Cloppenburg.

Jak stanowczo przypomina w swoim oficjalnym komunikacie prezes UOKiK, Tomasz Chróstny:

Prawo do informacji to podstawowe prawo konsumenta. Klient musi wiedzieć, co kupuje i za ile, a gdy produkt jest przeceniony – obowiązkiem sklepu jest podanie najniższej ceny obowiązującej w okresie 30 dni przed obniżką.

Szef urzędu nie ukrywa swojego rozczarowania postawą firm, dodając wprost:

Analiza UOKiK wykazuje, że nie zawsze tak się dzieje. Nieprawidłowe oznaczanie obniżek lub jego brak utrudnia porównanie cen i powoduje, że konsument nie może ocenić, czy ma do czynienia z rzeczywistą promocją i czy zakup jest dla niego korzystny.

Meble i ubrania. Iluzja oszczędzania w sklepach dwóch sieci

W przypadku Black Red White Inspekcja Handlowa wzięła pod lupę aż 454 różne etykiety cenowe, a także informacje o najniższej cenie zamieszczane na plakatach, banerach i w ulotkach reklamowych. Wnioski z tej kontroli okazały się bezlitosne dla marki. Bardzo często kupujący tak naprawdę nie oszczędzał absolutnie niczego, ponieważ nowa, mocno promowana stawka była w rzeczywistości wyższa lub idealnie równa tej najniższej z ostatniego miesiąca.

W trakcie weryfikacji wykryto na przykład absurdalny przypadek, gdzie aktualna cena z rzekomym rabatem wynosiła 989 zł (przy przekreślonej kwocie rzędu 1439 zł), podczas gdy najniższa cena tego samego mebla w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki wynosiła zaledwie 899 zł. Trzeba zatem przyznać, że w takim wariancie komunikat o rzekomej oszczędności ma charakter wyłącznie manipulacyjny i wprost wprowadza w błąd – a taka fałszywa promocja to dokładnie ten typ praktyki, który dyrektywa Omnibus miała wyeliminować.

Podobne, rażące uchybienia odnotowano w sklepach odzieżowych Peek & Cloppenburg, gdzie inspektorzy skrupulatnie skontrolowali 240 wywieszek. To, co jednak warto zauważyć w tym konkretnym przypadku, to fakt, że na ubraniowych metkach po prostu całkowicie brakowało wymaganej prawem informacji o cenie historycznej. Władze sieci najwyraźniej zignorowały ten obowiązek, co całkowicie uniemożliwiało szybkie i jednoznaczne porównanie kosztów przez osobę stojącą przy wieszaku.

Drobny druk i zawiłe komunikaty w sklepach bezobsługowych Żabka Nano

Problemy z pełną przejrzystością nie omijają również nowoczesnych, wysoce zautomatyzowanych placówek Żabka Nano. W materiałach reklamowych sklep bezobsługowy tej sieci bardzo chętnie kusił potencjalnych nabywców wielką czcionką w czerwonym kółku, umieszczając obok przekreśloną, znacznie wyższą kwotę z małą, niepozorną gwiazdką.

Ten graficzny zabieg odsyłał klienta do ukrytego na dole drobnego druku o zawiłej konstrukcji; druk informował, że wykreślona suma „jest najniższą maksymalną z cen obowiązujących 30 dni przed promocją". Co więcej, w tych materiałach firma w ogóle nie podawała wymaganej kwoty, odsyłając nabywców do sprawdzania cen na malutkich cenówkach umieszczonych bezpośrednio w poszczególnych sklepach.

Wysokie kary finansowe. UOKiK ma już doświadczenie z sieciami

Za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów prezes urzędu może nałożyć gigantyczną karę finansową, sięgającą nawet 10 proc. rocznego obrotu danego przedsiębiorstwa. Że nie są to wyłącznie teoretyczne sankcje, pokazuje zresztą głośna sprawa, w której zapadło 115 mln zł kary dla Biedronki za nieprawidłowości przy podawaniu cen produktów. Trzy sieci, które trafiły właśnie na celownik, mogą się więc spodziewać podobnie dotkliwych konsekwencji finansowych, jeśli postępowania potwierdzą zarzuty urzędu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi