1. Bezprawnik -
  2. Gospodarka -
  3. Klasa średnia cały czas się kurczy. Połowa jej przedstawicieli nie ma grosza na koncie

Klasa średnia cały czas się kurczy. Połowa jej przedstawicieli nie ma grosza na koncie

O klasie średniej mówi się bardzo dużo i także na naszym portalu jest to bardzo nośny temat. Mam jednak swoją teorię dotyczącą tego pojęcia. Według mnie staje się ono coraz bardziej wypaczone i nieprzystające do dzisiejszej rzeczywistości. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że wiele osób rzekomo zaliczanych do klasy średniej liczy każdy grosz podczas zakupów.

Klasa średnia jako fundament zdrowej gospodarki — wczoraj i dziś

Ciągle słyszymy o tym, że klasa średnia to fundament nowoczesnych gospodarek, a co za tym idzie — zdrowego społeczeństwa. I tak — może kiedyś tak było na szeroko pojętym Zachodzie (niestety nie w Polsce, z wiadomych względów geopolitycznych).

Osoby, które należały do klasy średniej, miały przede wszystkim komfort związany ze względnym bezpieczeństwem ekonomicznym. Umożliwiał on nie tylko odkładanie części zarobionych pieniędzy, ale także brak problemów związanych z codzienną konsumpcją.

Ludzie ci mogli sobie także pozwolić na zakup mieszkania czy domu, oczywiście wspomagając się czasem kredytem hipotecznym, lecz nie był to dla nich aż taki problem, jak niestety dla osób zaliczanych obecnie do klasy średniej.

Wypaczone pojęcie klasy średniej

Kto dzisiaj należy do „elitarnego” klubu klasy średniej? Według danych OECD są to osoby, które zarabiają od 75% do 200% mediany dochodu. Widzimy zatem jak na dłoni, że ustalanie tak szerokiego przedziału nie ma większego sensu, gdyż wpadają do niego osoby relatywnie dobrze sytuowane, jak i te, które ledwo potrafią związać koniec z końcem.

Jednak zarobki to nie wszystko. Osoby należące do klasy średniej z zasady powinny także posiadać zakumulowany kapitał lub mieć szerokie możliwości jego akumulacji.

Tak wypaczone ujęcie klasy średniej sprawia, że to pojęcie straciło jakiekolwiek umocowanie w realiach gospodarczo-społecznych i stało się tylko sloganem, którego wypowiadanie coraz częściej nie ma większego sensu. Co więcej, nawet gdy zarabiasz 20 tys. zł, możesz nie być w klasie średniej — w polskich realiach styl życia i wydatki potrafią unieważnić nawet bardzo wysokie zarobki.

Polska na tle UE — pozory i rzeczywistość

Jak kwestia klasy średniej wygląda u nas? Z danych GUS-u wynika, że nierówności dochodowe (mierzone współczynnikiem Giniego) są niższe niż średnia UE, a udział klasy średniej w ostatnich latach nawet wzrósł. To oznacza, że jako kraj powinniśmy bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. Jednak to tylko część prawdy.

Z najnowszego raportu World Inequality Report 2026 wynika, że 10% najbogatszych posiada ok. 62% majątku w Polsce, a połowa społeczeństwa ma więcej długów niż aktywów. Dodatkowo koszty życia (mieszkania, zdrowie, edukacja) rosną szybciej niż dochody.

Nie jesteśmy więc krajem, w którym klasa średnia mogłaby mieć perspektywy dalszego poszerzania się. Wręcz przeciwnie — od pandemii COVID-19 obserwujemy stopniowe włączanie do klasy średniej pracowników, których sytuacja finansowa w żaden sposób nie predestynuje ich do wygodnego życia na poziomie. Często jest dokładnie odwrotnie — wiele osób, które według danych mogą czuć się klasą średnią, na co dzień liczy każdy grosz i funkcjonuje na granicy finansowego bezpieczeństwa. Nie bez przyczyny wskazuje się, że obecnie mamy klasę średnią w Polsce, w której prawie połowa jej przedstawicieli nie ma żadnych oszczędności.

Złudzenie przynależności — czujemy się klasą średnią bardziej, niż nią jesteśmy

Tutaj warto wspomnieć o kolejnym, bardzo osobliwym zjawisku, z którym mamy do czynienia od niedawna. Osoby, których dochody siłą rzeczy wzrosły w ostatnich latach, często same deklarują, że czują się klasą średnią, mimo że nic na to nie wskazuje. Z reguły są to ludzie nadmiernie zadłużeni, niemający oszczędności, a co za tym idzie — pozbawieni stabilności finansowej.

Takie osoby oczywiście mają pieniądze i nie brakuje im do pierwszego, jednak z drugiej strony funkcjonują w ciągłym napięciu związanym ze stale rosnącymi kosztami życia.

Jak inflacja i ceny mieszkań „zjadają” klasę średnią

W obecnych czasach ludzie, którzy teoretycznie czują się członkami klasy średniej, często w praktyce nie mogą być do niej zaliczani — i to nie tylko z powodu niskich zarobków, ale także rosnących cen mieszkań, edukacji czy opieki zdrowotnej. Same podwyżki czynszu potrafią dziś wywrócić domowy budżet, a do tego dochodzą rosnące koszty mediów i usług. Wysokie koszty życia, a jeszcze niedawno bardzo wysoka inflacja, niejako „zjadają” klasę średnią, czego na pierwszy rzut oka nie widzimy, ponieważ wiele osób zarabia dużo więcej niż np. 10 lat temu. Trudno się dziwić, że klasa średnia biednieje — i to nawet wtedy, gdy formalnie mieści się w statystycznych przedziałach dochodów.

Co najważniejsze — tego typu zjawisko nie dotyczy tylko Polski. Nie bez przyczyny młodzi ludzie na Zachodzie mają pretensje do systemu i pokolenia ich rodziców, którym w ich mniemaniu żyło się lepiej i mogli sobie pozwolić na więcej, bez wspomagania się kredytami i życia od pierwszego do pierwszego.

Niestety, w obecnych globalnych uwarunkowaniach ekonomicznych raczej nie możemy z tym nic zrobić, a trend ten będzie się tylko pogłębiał.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi