1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Zdrada męża lub żony nie da ci więcej z majątku. Sąd Najwyższy mówi to wprost

Zdrada męża lub żony nie da ci więcej z majątku. Sąd Najwyższy mówi to wprost

Wielu rozwodzących się małżonków wciąż wierzy w mit rodem z amerykańskich filmów: udowodnij zdradę, a sąd „puści go w skarpetkach". Tymczasem polskie prawo działa zupełnie inaczej – orzeczenie o winie nie ma żadnego znaczenia przy podziale majątku.

Joanna Świba30.04.2026 14:12
Prawo

Zdradzający mąż wcale nie traci pieniędzy

Też naoglądaliście się amerykańskich filmów, w których żona za wszelką cenę dowodzi w sądzie, że mąż ją zdradzał, żeby „puścić go w skarpetkach"? Jeżeli tak, to możliwe, że wciąż żyjecie w błędzie, który często jest powielany na sądowych wokandach.

W potocznym myśleniu bardzo łatwo połączyć winę za rozpad małżeństwa z majątkową sankcją. Brzmi to intuicyjnie: skoro ktoś zdradzał, zawinił, doprowadził do rozpadu związku, to powinien finansowo odczuć konsekwencje. Tyle że prawo nie działa tu w tak prosty sposób – zwłaszcza że amerykańskie filmy wychowały nas na tego typu historiach.

Taka fabuła nie ma jednak nic wspólnego z polską rzeczywistością. Być może nawet obciążenie zdradzającego małżonka kosztami byłoby pożądane z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej. Jednak żadna konstrukcja prawna na to nie zezwala. Orzeczenie o winie w sprawie rozwodowej dotyczy rozkładu pożycia małżeńskiego, natomiast podział majątku wspólnego po rozwodzie dotyczy wspólności majątkowej i reguł jej rozliczenia. Owszem, pewne zachowania mogą mieć znaczenie w obu tych sferach, ale nie ma automatyzmu. Sąd nie dzieli majątku według moralnego oburzenia, tylko według przesłanek z art. 43 k.r.o.

To właśnie dlatego wiele osób, które przez rozwód chcą „udowodnić winę za wszelką cenę", powinno dwa razy zastanowić się nad strategią procesową. Jeżeli celem jest wyłącznie nadzieja, że wyłączna wina małżonka da później lepszy wynik przy podziale majątku, to bardzo często jest to kalkulacja oparta na błędnym założeniu.

Czasem naprawdę nie warto przedłużać rozwodu

Sprawy rozwodowe z orzekaniem o winie potrafią ciągnąć się długo, eskalować konflikt i generować ogromny koszt emocjonalny. Bywają sytuacje, w których walka o wyłączną winę ma sens — choćby ze względu na alimenty przy orzekaniu o winie między małżonkami. Ale jeżeli ktoś prowadzi wielomiesięczny albo wieloletni bój wyłącznie po to, by później zabrać więcej z majątku zdradzającemu mężowi albo żonie, to może się okazać, że ta wojna od początku była oparta na błędnym micie.

To nie znaczy, że temat winy jest zawsze bez znaczenia. To znaczy tylko tyle, że wina rozwodowa i nierówne udziały w majątku to nie jest to samo. Nierówne udziały wymagają osobnego wykazania ważnych powodów i różnego stopnia przyczynienia się do powstania majątku wspólnego. A to już znacznie trudniejsza sprawa niż samo moralne przekonanie, że „on zdradził, więc powinien dostać mniej". Zupełnie inaczej rozkładają się też konsekwencje przy rozwodzie z winy obu stron, gdzie żadna ze stron nie ma uprzywilejowanej pozycji.

Nierówne udziały w majątku wspólnym są możliwe tylko w szczególnych przypadkach

Nierówny podział majątku po rozwodzie nie jest standardem, lecz wyjątkiem, który trzeba wyraźnie uzasadnić. Sam fakt, że jeden z małżonków zachowywał się nagannie, nie przesądza jeszcze o tym, że dostanie mniejszą część majątku. Sąd musi dojść do wniosku, że istnieją ważne powody, a jednocześnie że małżonkowie w różnym stopniu przyczyniali się do powstania majątku wspólnego.

W praktyce chodzi o sytuacje naprawdę poważne — na przykład uporczywe uchylanie się od pracy mimo realnych możliwości, trwonienie wspólnych pieniędzy, działanie na szkodę rodziny albo całkowity brak zaangażowania w budowanie wspólnego dorobku. To właśnie dlatego nierówne udziały nie są narzędziem do „ukarania" zdradzającego małżonka, lecz rozwiązaniem zarezerwowanym dla przypadków, w których zachwiana została sama ekonomiczna równowaga małżeństwa.

Stanowisko Sądu Najwyższego z 24 marca 2026 roku

Jak podkreślił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 marca 2026 roku (I CSK 535/25):

Ważne powody w rozumieniu przepisu art. 43 § 2 k.r.o. to okoliczności, które, oceniane z punktu widzenia zasad współżycia społecznego, sprzeciwiają się przyznaniu jednemu z małżonków korzyści z tej części majątku wspólnego, do której powstania się nie przyczynił. Ocena ważnych powodów uwzględnia nie tylko aspekt majątkowy, ale również etyczny, co wyraża się w postulacie dokonywania ich analizy przy uwzględnieniu zasad współżycia społecznego. Nie chodzi tu o winę w rozkładzie pożycia, ale o winę odnoszoną do nieprzyczyniania się do powstania majątku wspólnego lub przyczyniania się w mniejszym stopniu, niż to wynika z możliwości małżonka. Ważnym powodem jest w szczególności naganne postępowanie małżonka, przeciwko któremu jest skierowane żądanie ustalenia nierównych udziałów, polegające na tym, że w sposób rażący lub uporczywy nie przyczyniał się on do powstania majątku wspólnego lub trwonił wspólne środki na zaspokajanie własnych potrzeb, w tym alkohol, uszczuplając w ten sposób zasoby ze szkodą dla interesów rodziny.

Co realnie może uzasadnić nierówny podział

Oznacza to, że „wina" uzasadniająca nierówny podział majątku to coś zupełnie innego niż „wina" dotycząca rozkładu pożycia. W skrajnych sytuacjach zdradzający małżonek faktycznie może otrzymać mniej, ale wyłącznie wtedy, gdy do zdrady doszły inne, znacznie poważniejsze przewinienia o charakterze ekonomicznym. Co zatem może uzasadniać orzeczenie nierównych udziałów w majątku wspólnym? Przykładowo: utrata dużych kwot w wyniku uzależnień (np. hazardu) przez jednego z małżonków, uporczywe uchylanie się od podjęcia pracy przy jednoczesnym braku zaangażowania w obowiązki domowe, czy też niezaspokajanie potrzeb rodziny – każda sytuacja jest rozpatrywana indywidualnie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi