1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Uzbekistan kazał obywatelom płacić bezgotówkowo. Wyszło gorzej niż źle

Uzbekistan kazał obywatelom płacić bezgotówkowo. Wyszło gorzej niż źle

Od początku kwietnia w Uzbekistanie obowiązują drastyczne ograniczenia obrotu gotówkowego. Mieszkańcy tego kraju narzekają na chaos i komplikowanie im życia przez władze za pomocą źle przygotowanej reformy.

Uzbeckie restrykcje przebijają nawet pomysły z Brukseli

Ograniczanie obywatelom możliwości płacenia gotówką jest na świecie w modzie. W Polsce obowiązują takowe w stosunku do przedsiębiorców. Unia Europejska planuje rozszerzenie ich także na konsumentów. Tymczasem nieco bardziej egzotyczny Uzbekistan stwierdził: „Potrzymajcie mi wszyscy piwo" i wprowadził restrykcje, które nawet najbardziej radykalnym urzędnikom dowolnej europejskiej skarbówki się nie śniły.

Od początku kwietnia w Uzbekistanie nie można płacić gotówką, gdy wartość zakupionych towarów albo usług przekracza kwotę 25 mln sumów. To nieco ponad 7,5 tys. zł. Dla porównania: obowiązujący w Polsce śmiesznie niski limit transakcji gotówkowych dla przedsiębiorców wynosi 15 tys. zł.

To jednak nie koniec fantazji uzbeckiego prawodawcy. Za gotówkę nie wolno także kupić określonych towarów. Moglibyśmy się spodziewać drogich rzeczy takich jak mieszkania czy samochody. Oczywiście znajdują się one na liście. Jest ona przy tym dużo dłuższa.

Lista zakupów objętych ograniczeniem

Papierowym pieniądzem Uzbecy nie zapłacą za usługi komunalne i publiczne. Rachunki za nośniki energii i wodę trzeba regulować bezgotówkowo. Ten sam wymóg dotyczy paliwa, a także używek: papierosów i alkoholu.

Po co to wszystko? Odpowiedź jest dokładnie taka sama jak w przypadku każdego państwa wprowadzającego zbliżone restrykcje. Chodzi o walkę z szarą strefą poprzez zwiększenie kontroli nad przepływem pieniędzy w państwie. Przy okazji przejście na model bezgotówkowy zdaniem uzbeckich władz stanowi krok w stronę budowy prawdziwie nowoczesnej gospodarki.

Nikogo chyba nie zdziwi stwierdzenie, że nie wszystko – najdelikatniej rzecz ujmując – poszło zgodnie z planem. Uzbekistan nie jest w końcu państwem, które do tej pory przodowało w płatnościach bezgotówkowych.

Rynek bezgotówkowy w Uzbekistanie nie nadąża za reformą

Owszem, w 2025 r. korzystanie z cyfrowych płatności deklarowało ok. 72 proc. Uzbeków, co oznacza błyskawiczny skok z poziomu ok. 39 proc. w 2021 r. Mamy tutaj jednak na myśli bardziej karty płatnicze niż jakiś lokalny odpowiednik płatności BLIK-iem w sklepie z rozbudowanym sektorem e-commerce.

Równocześnie duży odsetek populacji wciąż na co dzień robi zakupy na lokalnych bazarach i w sklepikach, gdzie korzysta się z gotówki, a z cyfrowymi rozwiązaniami nie jest po prostu oswojona. Ograniczenia w płatnościach gotówkowych znacząco utrudniają im codzienne życie. Dotyczy to w szczególności wspomnianych wyżej zakupów paliwa.

Nie byłoby to może aż takim problemem, gdyby sama reforma została dobrze przygotowana. Tak się jednak nie stało. Ograniczenia weszły w życie zbyt szybko, by obywatele mogli się do nich przygotować i przyzwyczaić. Zabrakło także rozsądnego okresu przejściowego.

Złodziejskie prowizje i awaryjne terminale

Równocześnie nie zapewniono adekwatnego dostępu do infrastruktury. Innymi słowy: brakuje bankomatów i wpłatomatów. Do tego terminale płatnicze na uzbeckich stacjach benzynowych okazały się awaryjne. Nakłada się na to niestabilne połączenie z internetem poza stolicą kraju. W rezultacie zakup paliwa na stacjach potrafi się ciągnąć nawet godzinami.

To nie koniec złych wieści. Władze Uzbekistanu przeoczyły ważny szczegół w postaci specyfiki tamtejszego sektora płatniczego. Bankowość nie jest tam przesadnie rozwinięta. Płatności bezgotówkowe opierają się w dużej mierze na koncepcji doładowywania kart płatniczych w specjalnych punktach. Od każdej takiej transakcji pobierana jest prowizja mogąca sięgać nawet 3 proc.

Jeżeli więc chce się wpłacić dużą kwotę, by móc zapłacić rachunki, dokonać jakiejś większej transakcji albo po prostu zatankować samochód, to trzeba się liczyć z utratą części środków na rzecz operatora. Uzbeckie prawo nie reguluje bowiem w ogóle kwestii prowizji.

Polski i unijny model wprowadzania reform jest dużo bardziej przemyślany

Mieszkańcy Uzbekistanu narzekają na chaos, utrudnianie im życia przez władzę oraz właśnie łupienie ich przez operatorów płatności. Czy taka sytuacja może się powtórzyć w Europie albo w Polsce? Na szczęście nie. Specyfika rynku uzbeckiego i na przykład polskiego jest zupełnie inna.

Także podejście legislatorów do wprowadzania tego typu ograniczeń transakcji gotówkowych jest dużo bardziej przemyślane. W naszej części świata normą jest stosunkowo długie i wnikliwe przygotowywanie reform. Nie da się także ukryć, że praktycznie wszystkie elementy naszych systemów płatności są dużo lepiej rozwinięte od tych uzbeckich.

Nie należy więc przekładać przykrych doświadczeń Uzbeków na przygotowywany nowy limit dla płatności gotówkowych na poziomie unijnym. Byłby to tani populizm i daleko posunięta manipulacja. Co nie znaczy, że europejskie restrykcje są czymś szczególnie pożytecznym. Nie są.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi