1. Bezprawnik -
  2. Technologie -
  3. Producent przyznaje, że popsuł zdalnie sprzęt, a Media Expert i tak odrzuca reklamację. Klient walczy o 388 zł

Producent przyznaje, że popsuł zdalnie sprzęt, a Media Expert i tak odrzuca reklamację. Klient walczy o 388 zł

Czytelnik z Szczecina opisał nam sprawę, która świetnie pokazuje, jak duża sieć handlowa potrafi zignorować dowody jednoznacznie potwierdzające wadliwość sprzętu. Producent przyznał na piśmie, że oprogramowanie ma błąd, którego nie potrafi naprawić. Sklep odrzucił reklamację, opierając się na ekspertyzie serwisu specjalizującego się w... pralkach i lodówkach. Sprawa trafiła do miejskiego rzecznika konsumentów.

Zakup za 339 zł i feralna aktualizacja oprogramowania

Pan Łukasz kupił 14 grudnia 2025 r. w sieci Media Expert odtwarzacz multimedialny 4K STRONG LEAP-S3 PRO. Cena urządzenia to 339 zł, łącznie z kablem HDMI rachunek opiewał na 388,99 zł. Po oficjalnej aktualizacji systemu Android TV sprzęt zaczął wykazywać szereg poważnych usterek: zawieszanie się systemu, krytyczne błędy audio (pisk w głośnikach), wadliwe przetwarzanie obrazu HDR oraz problemy z komunikacją Bluetooth między pilotem a urządzeniem.

Co istotne, urządzenie pracuje na firmware oznaczonym jako "20251225-dirty". W terminologii Android Open Source Project dopisek „-dirty" oznacza kompilację wykonaną z niezatwierdzonych lub lokalnie zmodyfikowanych źródeł. Mówiąc wprost: do klienta końcowego trafiło oprogramowanie deweloperskie, które nigdy nie powinno opuścić laboratorium producenta.

Producent przyznaje wadę, sklep ją neguje

Konsument wystąpił bezpośrednio do działu wsparcia producenta marki Strong (firma Ampere GmbH z Niemiec). W oficjalnej odpowiedzi z 15 kwietnia 2026 r. serwis producenta przyznał, że problem ze sterowaniem głosowym i Asystentem Google jest realny, a obecnie nie istnieje stabilna poprawka. Jako „rozwiązanie tymczasowe" zaproponowano... wyjmowanie baterii z pilota przy każdym użyciu funkcji głosowej.

Mimo posiadania tej korespondencji konsument napotkał ścianę. Sklep oparł odmowę uznania reklamacji na ekspertyzie serwisu, który stwierdził, że „usterki nie stwierdzono". To klasyczny scenariusz, a przy okazji warto wiedzieć, że można reklamować towar po gwarancji na podstawie niezgodności towaru z umową — odpowiedzialność sprzedawcy trwa pełne dwa lata i jest niezależna od tego, co stwierdzi serwis producenta. Natomiast tutaj sytuacja jest o tyle absurdalna, że Czytelnik zakupu dokonał tak naprawdę ledwie kilkanaście tygodni temu.

„Autoryzowany serwis" Media Expert specjalizuje się w lodówkach

Najbardziej zaskakujący element sprawy jest inny. Media Expert w oficjalnym statusie reklamacji informował konsumenta, że „reklamowany produkt znajduje się w autoryzowanym serwisie". Pan Łukasz sprawdził, do jakiej firmy faktycznie trafił jego dekoder. Okazało się, że to BIRNO Sp. z o.o. z Łodzi - podmiot, który w swoich materiałach reklamowych specjalizuje się w naprawie sprzętu AGD: pralek, lodówek, ekspresów do kawy. Firma ta nie figuruje na liście autoryzowanych serwisów IT marki Strong.

Mówiąc wprost: Media Expert wysłał elektronikę użytkową z systemem Android TV do serwisu pralek, a następnie powołał się na jego ekspertyzę przy odrzucaniu reklamacji. Sytuacja nie jest pierwszą medialną wpadką tej sieci w obszarze reklamacji konsumenckich — na łamach Bezprawnika opisywaliśmy już sprawę, w której okazało się, że Media Expert i x-kom podpuszczają do skorzystania z gwarancji zamiast korzystniejszej dla konsumenta rękojmi. Wcześniej opisywaliśmy też przypadek, w którym jedynym powodem odmowy okazał się brak naklejki monitora i sklep żądał od klienta etykiety, której producent w ogóle nie umieścił na obudowie.

Wada istotna i prawo do odstąpienia od umowy

Konsument zażądał odstąpienia od umowy i zwrotu pełnej kwoty zakupu. Podstawą jest tu instytucja niezgodności towaru z umową z ustawy o prawach konsumenta. Towar uznaje się za zgodny z umową, jeżeli posiada cechy typowe dla produktu danego rodzaju — w przypadku odtwarzacza multimedialnego oczywiste jest, że stabilne oprogramowanie i działający pilot to cechy podstawowe, nie luksusowe.

Wada w tym przypadku spełnia kryterium istotności: urządzenie nie nadaje się do normalnego użytku zgodnego z przeznaczeniem, a producent oficjalnie nie ma terminu na jej usunięcie. To otwiera konsumentowi drogę do żądania odstąpienia od umowy bez konieczności wcześniejszego domagania się naprawy lub wymiany. Zasady są tu jasne - konsument może wybrać między reklamacją a odstąpieniem, o czym pisaliśmy w artykule pokazującym, jak koszty nieuwzględnionej reklamacji niejednokrotnie wracają rykoszetem do samego sprzedawcy.

Wada seryjna potwierdzona w opiniach użytkowników

Pan Łukasz zwraca uwagę, że problem ma charakter masowy - fora technologiczne i opinie użytkowników wskazują, że identyczne objawy występują u kolejnych nabywców modelu Leap-S3 Pro po aktualizacji do Androida 14. Sam model został zresztą po cichu wycofany z aktualnej oferty sklepu. To istotny argument: wada seryjna oprogramowania, której producent nie potrafi usunąć, w praktyce uniemożliwia spełnienie żądania naprawy w rozsądnym czasie.

Sprawa trafiła do rzecznika konsumentów

Konsument 27 kwietnia 2026 r. odmówił odbioru sprzętu z serwisu z adnotacją „Oświadczenie o odmowie odbioru i potrzymaniu reklamacji" oraz złożył formalny wniosek o interwencję u Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Szczecinie. Żąda natychmiastowego zwrotu 388,99 zł.

To krok zalecany w każdej sytuacji, gdy sprzedawca odrzuca reklamację mimo posiadania przez konsumenta solidnych dowodów. Rzecznik konsumentów działa bezpłatnie, może wystąpić do przedsiębiorcy o wyjaśnienia, a w skrajnych przypadkach nawet wytoczyć powództwo na rzecz konsumenta. Sklep ma obowiązek udzielić rzecznikowi odpowiedzi i ustosunkować się do jego uwag — milczenie wobec rzecznika może być zagrożone karą grzywny.

Co z tej sprawy wynika dla konsumentów?

Historia pana Łukasza pokazuje kilka mechanizmów, które warto zapamiętać, składając reklamację w sieci handlowej.

Po pierwsze — opinia serwisu wskazanego przez sklep nie jest wyrocznią. Jeśli posiadamy korespondencję z producentem, w której ten sam przyznaje istnienie wady, dowód ten ma w sporze co najmniej tak samo silną wagę.

Po drugie — warto sprawdzać, do jakiego konkretnie podmiotu sklep wysyła nasz sprzęt. Pojęcie „autoryzowanego serwisu" w komunikacji marketingowej sklepu nie zawsze pokrywa się z rzeczywistym statusem autoryzacji u producenta. To informacja, którą można szybko zweryfikować na oficjalnej stronie marki.

Po trzecie — odmowa przyjęcia urządzenia po negatywnie rozpatrzonej reklamacji to świadomy ruch procesowy. Pisemne oświadczenie z uzasadnieniem stanowi dowód podtrzymania reklamacji i otwiera drogę do dalszych kroków: interwencji rzecznika, mediacji przy Inspekcji Handlowej, a w ostateczności postępowania sądowego.

W chwili publikacji artykułu sprawa pozostaje w toku — Miejski Rzecznik Konsumentów w Szczecinie nie zajął jeszcze stanowiska, a sklep nie odniósł się do żądania zwrotu pieniędzy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi