1. Bezprawnik -
  2. Na wesoło -
  3. Określenie czytania tygodnika "Nie" jako "zajebiste wydarzenie" tak wzburzyło jednego z internautów, że aż złożył skargę

Określenie czytania tygodnika "Nie" jako "zajebiste wydarzenie" tak wzburzyło jednego z internautów, że aż złożył skargę

Tygodnik "Nie" jest bez wątpienia jednym z najbardziej kontrowersyjnych tygodników na rynku. Nie tylko ze względu na charakter treści, ale chyba przede wszystkim - sposób ich przedstawienia i osobę redaktora naczelnego, czyli Jerzego Urbana. Osobliwa otoczka tygodnika stała się nawet powodem skargi do KER. Jeden z widzów poczuł się urażony reklamą "Nie" i stanowczo protestuje przeciw nazywaniu czytania go "zajebistym wydarzeniem".

Tygodnik "Nie", jego "zajebiste wydanie" i karykatury duchownych w tle

Można Tygodnik "NIE" lubić lub nie, jednak niezależnie od poglądów dotyczących treści proponowanej przez wydawców, większą uwagę przyciąga raczej sama otoczka tygodnika, żarty i reakcje redakcji na bieżącą sytuację polityczną w kraju. Podobnie jest w przypadku reklam "Nie"; trudno mieć do nich obojętny stosunek, jeśli ktoś już na nie natrafi. Zdaniem niektórych ironia i satyra przekraczają granice dobrego smaku, a niekiedy nawet - znieważają grupy społeczne lub konkretne osoby.

Jak widać, ten brak obojętności przekłada się też na to, że do KER wpływają skargi. Co tym razem nie spodobało się jednemu z odbiorców? Powodem niezadowolenia była reklama internetowa z Waldemarem Kuchannym (zastępcą redaktora naczelnego), który - we właściwy sobie sposób - zachwalał majówkowe wydanie "Nie". Kuchanny twierdził, że nowe wydanie "będzie dwa razy droższe od niego, dwa razy fajniejsze i dwa razy grubsze". Określił je też mianem "zajebistego wydarzenia".

Jak twierdzi skarżący,

Zawsze w przypadku skargi do KER podmiot, którego dotyczy skarga, ma możliwość przedstawienia swojego stanowiska. Bardzo często odmawiają jednak komentarza (co niespecjalnie powinno dziwić biorąc pod uwagę "zasadność" tych skarg w większości przypadków. Jak przystało na Tygodnik "Nie", redakcja postanowiła jednak odpowiedzieć - i to również w charakterystyczny dla nich sposób.

Jak widać, Jerzego Urbana (bo można przypuszczać, że to on wystosował tę odpowiedź) sprawa specjalnie nie obeszła, nie obyło się też bez buńczucznych twierdzeń o gotowości do bycia napiętnowanym przez Radę Etyki. Jeśli ktoś spodziewał się po "NIE" czegoś innego - cóż, chyba faktycznie niespecjalnie kojarzy profil tej redakcji i charakterystyczne osobowości jej członków.

KER odrzuciła skargę.

Skargi do KER na tygodnik "Nie" miały już miejsce w przeszłości

Nie jest to pierwszy przypadek, w którym reklama "Nie" wydała się komuś na tyle oburzająca, że postanowił złożyć skargę do KER. Innym przypadkiem była skarga na reklamę okładki tygodnika, na której zamieszczono zdjęcie dzika, odstrzał zwierząt porównano do Holocaustu. KER orzekła wtedy, że reklama znieważa pamięć ofiar.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi