Statystyka jest bezduszna
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), w 2024 roku stopa skrajnego ubóstwa w Polsce wynosiła 5,2% i była niższa niż w 2023 r., kiedy to wynosiła 6,6%. Z kolei zasięg ubóstwa relatywnego wzrósł do 13,3% (+1,1 pkt proc.), a ubóstwa ustawowego spadł o 1,5 pkt proc. do 2,6%. Tyle dane liczbowe, za którymi stoją przecież ludzkie dramaty.
Gdy wielu z nas zastanawia się nad wyborem nowego smartfona czy innego sprzętu elektronicznego, inni zastanawiają się jak i na czym mogą jeszcze zaoszczędzić, aby starczyło "od pierwszego do pierwszego". Według GUS granica skrajnego ubóstwa to 972 zł dla samotnej osoby, co daje przeciętnie około 32,40 zł na dzień. Za tę kwotę trzeba kupić jedzenie i inne produkty pierwszej potrzeby, opłacić rachunki, a - zwłaszcza w przypadku osób starszych - wykupić leki. Jak to wszystko pogodzić?
Niestety bardzo trudna sytuacja zmusza niektórych do czynów zabronionych w polskim prawie. W 2002 roku głośno było o 67-letniej legniczance, która została uznana winną kradzieży i zjedzenia batonika o wartości 69 groszy. Sprawa znalazła swój finał w... sądzie. Podejrzana broniła się, twierdząc, że jest cukrzykiem i nie może jeść słodyczy, ale ostatecznie sąd uznał jej winę. Schorowana starsza pani musiała zapłacić mandat i pokryć koszty sądowe. Uruchomiono całą machinę państwową, aby stwierdzić, kto ukradł i zjadł batonika wartego 69 groszy, a następnie porzucił jego puste opakowanie na półce sklepowej. Seniorka nie przyznała się do winy, ale zszokowana wyrokiem, stwierdziła, że "nie ma siły i zdrowia się odwoływać".
Całkiem niedawno miała miejsce podobna sytuacja, ale na szczęście tym razem zachowano zdrowy rozsądek i - na to przynajmniej wygląda - sprawa skończy się nie w sądzie, a będzie miała szczęśliwy finał.
Policjanci z sercem
Minionej nocy na profilu "Oczami Strażaka" na Facebooku przeczytałem historię rozgrywającą się w jednym z oświęcimskich marketów. Miejscowi ochroniarze schwytali 65-letnią kobietę, która próbowała wyjść z artykułami spożywczymi o wartości kilkudziesięciu złotych. Niemal od razu na miejsce wezwano policję.
Gdy wyjaśniano cały przebieg zdarzenia, policjanci od razu wiedzieli, że nie jest to ani kradzież z chciwości, ani tym bardziej kradzież zuchwała. To coś, czego nie przewidział - ani niestety czemu nie zapobiegł - ustawodawca. Schorowana starsza pani żyje w biedzie i zwyczajnie zabrakło jej pieniędzy, a towary ze sklepu zabrała ze względu na głód. Zalana łzami wyjaśniła mundurowym, że jej emerytura ledwo starcza na lekarstwa, rachunki i najtańsze jedzenie. Jej codzienne życie to walka o przetrwanie, a w tym miesiącu pieniądze skończyły się jednak wcześniej niż zwykle.
Trzeba oddać, że reakcja przybyłych na miejsce policjantów jest naprawdę godna pochwały. Zważywszy na bardzo trudną sytuację i materialną, i zdrowotną (za kilka dni seniorkę czeka hospitalizacja) i fakt, że kobieta nigdy nie miała wcześniej problemów z prawem, policja ograniczyła się tylko do pouczenia. I zrobiła coś jeszcze: zapłaciła za cały ukradziony towar i wręczyła go seniorce. Ten gest chwyta za serce.
Wygląda na to, że mieszkanka Oświęcimia nie będzie już musiała obawiać się jutra. Na profilu Oczami Strażaka mnóstwo internautów zaoferowało bezinteresowną pomoc seniorce, niektórzy wspominają też o zrzutce internetowej. Jak dodaje serwis wprost.pl, także funkcjonariusze oświęcimskiej policji deklarują dalszą pomoc i skontaktowali się już z miejscowym Centrum Usług Społecznych (dawny MOPS).
To tylko jeden przypadek, który (mam nadzieję) zakończy się happy endem. Jeśli jednak wierzyć danym z GUS-u, to aż 1,94 mln Polaków żyje w skrajnym ubóstwie.