1. Home -
  2. Państwo -
  3. Rząd znowu wziął się za walkę z patostreamami, tym razem za pomocą prawa karnego

Rząd znowu wziął się za walkę z patostreamami, tym razem za pomocą prawa karnego

Walka z patostreamami znowu jest na liście rzeczy do zrobienia rządzących. Tym razem chcą wykorzystać potęgę prawa karnego i wprowadzić przepis, który wprost zakazywałby organizowania takich widowisk z wykorzystaniem przemocy. Tylko czy uda się go skonstruować w taki sposób, by rzeczywiście przyniósł pożądany rezultat? To przecież wcale nie jest proste.

Inicjatywa Ministerstwa Sprawiedliwości cieszy, bo w końcu ktoś wziął się za faktyczne rozwiązywanie problemu

Nasz rząd walczy z patostreamami już od kilku lat i właściwie niewiele z tego nie wynika. Patologiczne widowiska wcale nie zniknęły z sieci. Nie wydaje się też, żeby było ich jakoś specjalnie mniej. Owszem, udało się postawić paru patoyoutuberów przed sądem za przestępstwa, których mieli się dopuścić w trakcie nagrywania swoich show. Systemowa walka z patostreamami to wciąż jednak pieśń przyszłości. Wypadałoby się pospieszyć, bo czas leci a wybory parlamentarne już niedługo.

Na szczęście dobre wiadomości w tej sprawie ma wiceminister Michał Wójcik. Wraz z Marcinem Warchołem, innym wiceministrem w tym resorcie, pracują nad nowelizacją kodeksu karnego. Jak się łatwo domyślić, przyniesie ona przepis, który ma pozwolić na skuteczne zwalczanie szczególnie drastyczne przejawy tej patologii.

Wójcik przywoływał przy tym w programie "Gość Wydarzeń" przypadek patostreamerów z Dąbrowy Górniczej. Mowa o rodzicach, którzy w trakcie transmisji na TikToku poniżali swojego siedmioletniego syna i stosowali wobec niego przemoc ku uciesze internetowej gawiedzi. Chłopiec o mało się nie udusił. Uratowała go interwencja policji. Sprawcom już teraz grozi 8 lat więzienia. To dość istotne, bo wiceminister zapowiedział, że nowy przepis będzie zawierał surową sankcję.

W tym kontekście nie powinien dziwić szczególny nacisk położony na przemoc wobec ludzi i zwierząt stosowaną w trakcie patostreamów. Tego typu zachowania z całą pewnością należy zwalczać z całą surowością. Pytanie jednak, czy walka z patostreamami obejmie także innego rodzaju obsceniczne zachowania, z których ten proceder jest znany?

Jakby nie patrzeć, patostreamy to także odurzanie się wszelkiej maści używkami, epatowanie wulgarnością, a w niektórych przypadkach nawet nawoływanie do nienawiści i inne ekstremistyczne poglądy polityczne. Jeżeli jednak skupiamy się wyłącznie na przemocy, to czy przypadkiem nie dublujemy w ten sposób już istniejących przepisów? Owszem, zawsze można pomyśleć o jakiegoś rodzaju przesłance zaostrzonej odpowiedzialności karnej dla patostreamerów. To właściwie rozwiązałoby problem: popełniasz przestępstwo w trakcie patostreamu, to automatycznie ryzykujesz wyższy wymiar kary.

Walka z patostreamami powinna być jak najbardziej surowa, ale prowadzona z głową

Podejście do całego spektrum działalności patostreamerów i to tylko jeden z problemów, przed którymi stoją teraz legislatorzy z Ministerstwa Sprawiedliwości.  Kolejnym jest precyzyjne określenie zakresu odpowiedzialności karnej. W tym momencie warto przywołać fragment wypowiedzi wiceministra Wójcika.

Wychodzi na to, że walka z patostreamami za pomocą prawa karnego dotknęłaby twórców patostreamów. To mimo wszystko dość rozsądne podejście do tematu. Z punktu widzenia platform streamingowych możliwość weryfikacji treści zamieszczanych materiałów wideo nie jest wcale oczywistością. W szczególności dotyczy to platform takich jak YouTube czy TikTok. Mowa o tysiącach nowych filmików wrzucanych każdego dnia w każdym z tych dwóch serwisów.

Nie oznacza to jednak, że jakiegoś rodzaju obowiązków weryfikacyjnych nie należałoby wprowadzić. Można by się oprzeć na już funkcjonujących mechanizmach z zakresu ochrony praw własności intelektualnej, które zmuszają platformy streamingowe do blokowania treści, co do których właściciel praw zgłosił jakieś roszczenia.

Co ciekawe, walka z patostreamami poprzez wprowadzenie nowego przepisu karnego może uderzyć także w źródło finansowania tego typu widowisk. Nie jest w końcu tajemnicą, że regulaminy serwisów pośredniczących w organizacji zbiórek najczęściej wprost zakazują treści o charakterze bezprawnym. Jeśli patostream z definicji byłby czymś sprzecznym z prawem, to portale w rodzaju Zrzutki czy Patronite'a z pewnością wolałyby dmuchać na zimne.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi