Ludzkość przekroczyła kolejne granice. Udało się nam, rękami Amerykanów, dotrzeć w okolice Plutona i sfotografować jeden z najodleglejszych zakątków Układu Słonecznego. Koszt operacji to blisko 700 milionów dolarów. Dużo?

Dużo to pojęcie względne. Z perspektywy przeciętnego obywatela – to prawdziwy majątek. Z perspektywy ziemskich aspiracji w zakresie kolonizacji kosmosu – drobne. Zresztą, wydają się to niewielkie kwoty z punktu widzenia nawet małych społeczeństw. Petros Tovmasyan z zarządu Klubu Jagiellońskiego dokonał nawet na Twitterze ciekawego porównania. Otóż koszt wysłania sondy na Plutona okazał się mniejszy niż dotychczasowy koszt… informatyzacji ZUSu.

Ocenę tego czy wizyta na Plutonie okazała się tak „promocyjna”, czy też może jednak jesteśmy mistrzami w marnotrawieniu publicznych pieniędzy pozostawiamy Waszej rozwadze. Postanowiliśmy jednak przyjrzeć się kilku innym, głośnym w ostatnich latach wydatkom z budżetu państwa, żeby w odpowiedniej skali porównać je z wycenianą na około 2,6 miliarda złotych wycieczką w odległe zakątki Układu Słonecznego.

Sporne i kwestionowane przez polityków m.in. PO i NowoczesnaPL subwencje dla partii politycznych w 2014 roku zabrały z budżetu państwa ok. 55 milionów złotych.

O poważnych wydatkach budżetowych, tradycyjnie już, należy mówić w kontekście zbrojeń. W 2015 roku Polska przeznaczy na wojsko około 40 miliardów złotych, czyli równowartość mniej więcej 16 misji na Plutona. A to budżet tylko jednego, średniej-wielkości Państwa. Ciekawe gdzie dziś bylibyśmy w kosmosie, gdyby nie te nasze przyziemne, tak bardzo XX-wieczne wojny i odstraszanie, prawda?

O ile jeszcze problematyka zbrojeń wydaje się zrozumiała, tak o wiele mniej atrakcyjnie w gronie wydatków budżetowych rysuje się obsługa długu publicznego, na którą rocznie przeznaczamy około 37 miliardów złotych – kolejnych 15 wypraw kosmicznych. T. Cukiernik w ciekawym artykule wylicza, że około 50 miliardów złotych zbędnych wydatków pożera biurokracja, m.in. poprzez przyznawanie urzędnikom pensji wyższych niż w sektorze prywatnym, wspieranych przy tym dodatkowymi przywilejami. Wskazuje przy tym, że w budżecie roi się od wycenianych na miliardy pomysłów typu „zwiększanie aktywności społecznej w funkcjonowaniu państwa w zakresie dialogu obywatelskiego”, o których nie do końca wiadomo, co one mogą w ogóle oznaczać.

Koszt budowy Stadionu Narodowego „zamknął się” w okolicy 2,2 miliarda złotych, czyli mniej więcej „jednego Plutona”, choć początkowe szacunki były znacznie niższe. Czy tak duży wydatek na arenę sportową miał sens? Tutaj odpowiedź zależeć będzie zapewne w dużej mierze od aktualnej formy Reprezentacji…

Pogłoski o nieudolnej informatyzacji ZUS są niestety prawdziwe, ale skoro sama tylko nowa strona ZUS o możliwościach na poziomie Bezprawnika kosztowała mniej więcej 18 milionów złotych, nie sposób się dziwić, że projekt przez lata pochłonął przez lata równowartość jednej misji na Plutona (a nieoficjalnie mówi się nawet o równowartości dwóch misji, choć dziennikarze śledczy wliczają tutaj m.in. nieudokumentowaną korupcję). „Jeden Pluton” to mniej więcej także roczne zarobki wszystkich pracowników ZUS.

Na edukację w 2015 roku wydamy 7,5 miliarda złotych, czyli prawie „trzy Plutony”. O ile te wydatki nie budzą większych wątpliwości, tak w różnych drobnych opłatach wspierających m.in. sport i kulturę, państwo przeznaczy kolejne 4 miliardy złotych. Zdaniem osób o liberalnych poglądach, te sektory powinny zarabiać na siebie same w ramach reguł rynkowych.

Na walkę z bezrobociem i inne programy aktywizacyjne w 2014 roku wydano prawie 20 miliardów złotych, choć zdaniem ekspertów Państwo w ogóle nie jest w stanie regulować bezrobocia tego typu działalnością, a zależy ono przede wszystkim od jakości prawa i kondycji gospodarczej regionu.

I żeby była jasność – zdaję sobie sprawę, że do tego sprowadza się idea Państwa, by w interesie społecznym obracać dużymi kwotami wspólnie uzbieranych pieniędzy. Nie mam wątpliwości co do tego, że należy nam się piękny obiekt sportowy, który zresztą dobrze nam służy. Jednocześnie jednak nie sposób nie zauważyć, że część z tych publicznych pieniędzy jest wydawana źle, a nawet bardzo źle – na dodatek na przestrzeni lat. Prym w tej materii niestety niezmiennie wiedzie system ubezpieczeń społecznych.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. Misja „Pluton” pokazuje nam jak niedroga w tej lawinie wydatków społecznych jest w gruncie rzeczy próba odkrywania i kolonizacji kosmosu. Wydaje się więc, że ludzkość cały czas poświęca tej kwestii zbyt mało uwagi i funduszy, bo nawet jeśli nie dziś, to losy ludzkości zależą od tej właśnie kwestii.