Zakaz wjazdu do miasta – kierowcy sprytnie omijali korki z samochodową nawigacją, ale przelali czarę goryczy

Gorące tematy Moto Zagranica 19.01.2018
Zakaz wjazdu do miasta – kierowcy sprytnie omijali korki z samochodową nawigacją, ale przelali czarę goryczy

Udostępnij

Tomasz Laba

Wielu kierowców uznaje, że rozpowszechnienie się nawigacji samochodowych to błogosławieństwo. Jedynie od czasu do czasu słyszymy historie o kimś nieuważnym, kogo nawigacja wyprowadziła w pole. Okazuje się, że nawigacja może być przekleństwem dla niewielkich miasteczek. Do tego stopnia, że trzeba w nich zamykać ruch samochodowy.

Do takiego wniosku doszli włodarze niewielkiej miejscowości Leonia w stanie New Jersey. Błogosławieństwem tego miejsca jest to, że znajduje się tuż obok nowojorskiego Manhattanu. Wystarczy rzut beretem i przejazd przez most Waszyngtona, aby znaleźć się w tym prestiżowym dla wielu osób miejscu. To jednocześnie jest największym przekleństwem tego miasta, ponieważ setki tysięcy kierowców omijając ogromne nowojorskie korki, przejeżdża przez Leonię, zakłócając w ten sposób spokój miasteczka.

Opcja „omiń korki” zakłóca spokój sennego miasteczka. Dlatego władze wprowadzają zakaz wjazdu do miasta

Winnymi całego tego zamieszania okrzyknięto nawigacje drogowe Google Maps oraz Waze. To właśnie trasa przez Leonię jest pokazywana jako alternatywna droga, która umożliwia ominięcie korków przy wyjeździe z Nowego Jorku. Nie widząc zatem innego wyjścia, władze Leonii postanowiły zamknąć wjazd do miasta dla wszystkich osób, które nie są jego mieszkańcami. Zakaz obowiązuje w godzinach od 6 do 10 rano oraz od 14 do 21 od poniedziałku do piątku. Po mieście będą mogli się poruszać jedynie jego mieszkańcy oraz osoby, które udokumentują potrzebę wjazdu do niego. Złamanie zakazu ma grozić mandatem w wysokości 200 dolarów.

Wiele osób kwestionuje legalność takiego zakazu. Amerykanie są bardzo przywiązani do swoich wolnościowych tradycji, toteż jest to jeden z pierwszych argumentów przeciwko takiemu rozwiązaniu. Skądinąd słusznie podnosi się to, że kierowcy, którzy poruszają się przez miasto bezpiecznie, nie mogą dawać żadnych podstaw do tego, aby interesowały się nimi odpowiednie służby.

Trudno sobie również wyobrazić sposób, w jaki władze tego miasteczka będą egzekwowały ten zakaz w życie. Mieszkańcy sąsiednich miasteczek twierdzą, że najzwyczajniej w świecie to będzie prowadziło do dyskryminacji. Poza samym wprowadzeniem zakazu miejscy radni rozpoczęli współpracę z twórcami aplikacji służących do nawigacji, aby wprowadziły do nich odpowiednie algorytmy, które będą honorowały wprowadzone właśnie prawo.

Czy to nie przypomina karnych naklejek z napisem „Żoliborz dla żoliborzan„?