Nowy pomysł minister pracy na pomoc ludziom w kryzysie to… zawieszenie stosunku pracy na trzy miesiące

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (145) 06.05.2020
Nowy pomysł minister pracy na pomoc ludziom w kryzysie to… zawieszenie stosunku pracy na trzy miesiące

Maciej Bąk

Minister pracy, rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg podzieliła się dziś rano ze społeczeństwem nowym pomysłem na kryzys. Jest nim… zawieszenie stosunku pracy. Chodzi o to, by pracodawca mógł „czasowo” zwolnić swojego pracownika, który mógłby w ten sposób dostawać specjalny trzymiesięczny dodatek solidarnościowy.

Zawieszenie stosunku pracy – kolejny pomysł na walkę z kryzysem

Nowy pomysł resortu pracy został na razie jedynie zajawiony przez minister Marlenę Maląg podczas wywiadu w radiowej Jedynce. Oto jak według niej miałaby wyglądać nowa konstrukcja zawieszenia stosunku pracy:

Taka osoba mogłaby otrzymywać taki zasiłek solidarnościowy, jednak w perspektywie miałaby powrót do swojego miejsca pracy.

Jak rozumiem, określenie „zasiłek solidarnościowy” to to samo co „dodatek solidarnościowy”, o którym pisaliśmy kilka dni temu jako o propozycji wyborczej prezydenta Andrzeja Dudy. Połączył on ją z propozycją podniesienia zasiłku dla bezrobotnych (co było hipokryzją bo dzień wcześniej PiS odrzucił złożony w tej sprawie projekt posłów Koalicji Obywatelskiej). Według prezydenta dodatek miałby wynosić 1200 złotych miesięcznie. Nie sprecyzował czy brutto czy netto.

Zawieszenie stosunku pracy – czy to dobre rozwiązanie?

Trudno wejść teraz w ocenianie pomysłu minister Maląg, który jest dopiero w fazie przygotowań. Brzmi on dla pracownika dość groźnie, bo oznacza właściwie zwolnienie z pracy. Pytanie czy przepisy wprowadzą bezwzględny nakaz dla pracodawcy przywrócenia takiej osoby do obowiązków już po upływie tych trzech miesięcy. Jest to kluczowe, bo jeśli zostanie nawet minimalnie uchylona furtka, to wielu pracodawców wykorzysta ją jako pretekst do pozbycia się ludzi bez konsekwencji.

Marlena Maląg powiedziała dziś w radiowej Jedynce, że w Polsce w kwietniu przybyło około 58 tysięcy bezrobotnych. To wciąż nie jest zatrważająca liczba, ale pamiętajmy że wiele firm już rozpoczęło zwolnienia grupowe. Termin wypowiedzenia wielu umów minie zapewne w maju, więc być może za miesiąc dowiemy się że bezrobocie wzrasta dramatycznie. Szansą na złagodzenie tendencji jest to, że dość szybko wprowadzane jest w życie uwolnienie gospodarki od obostrzeń. Pytanie czy nie za szybko. Jeśli znów stracimy kontrolę nad epidemią, kolejnego lockdownu naprawdę możemy gospodarczo nie przetrwać.