Kierowcy którzy po kolejnych mandatach zbliżają się do utraty prawa jazdy, wprowadzają w życie rozmaite „sposoby” na odcięcie dopływu kolejnych punktów karnych. Oceniamy ich skuteczność i legalność.

Wielu miłośników szybkiej jazdy narzeka nie tyle na kwotę mandatu, którą trzeba zapłacić, a na gromadzące się bezlitośnie punkty, których limit wynosi obecnie 24. Te są automatycznie usuwane w rok po ich otrzymaniu. W praktyce oznacza to, że lekkomyślni kierowcy mogą pozwolić sobie średnio na 2 punkty miesięcznie. Jednak kiedy jednorazowo można dostać ich nawet 10, łatwo dojść do górnej granicy.

Najpowszechniejszym procederem jest przekazywanie punktów na inną osobę. Zdarzają się przypadki, kiedy np. w małżeństwie jedna osoba „etatowo” prowadzi pojazd, natomiast druga ma prawo jazdy bez korzystania z niego. To właśnie ona służy za „strefę buforową” i do pewnej granicy zbiera karę za wykroczenia. Oczywiście, nie ma prawnej możliwości do oddania komuś swoich punktów – otrzymuje je osoba, która prowadziła pojazd niezgodnie z przepisami. Jednak w przypadku zdjęć z fotoradarów, można poświadczyć, że kierowcą był kto inny i wówczas konto tej osoby zostanie odpowiednio obciążone. W tego typu oszustwie pomaga fakt, że fotografie dostarczane z mandatami są na tyle niewyraźne, że ciężko jest jednoznacznie określić tożsamość sprawcy. Zwłaszcza, że policja nie dysponuje bazą podobizn kierowców.

Bardzo często można także spotkać się w internecie z handlem punktami. Niekiedy ogłoszeniodawcy jasno mówią, że chętnie przyjmą na siebie karę za szybką jazdę, zazwyczaj w cenie około 100 zł za punkt. Czasem jednak anonse bywają bardziej enigmatyczne. Ukarani kierowcy mogą pisać, że poszukują osoby, której mogli pożyczyć za sprawą wspólnych znajomych samochód. Zdarza się, że dla uwiarygodnienia sprawcy dodają też, niczym w ogłoszeniach matrymonialnych, że są np. brunetem przed 30-tką w okularach. Wszystko dla zabezpieczenia się w razie porównywania podobizny ze zdjęcia (choć tego typu sytuacje raczej się nie zdarzają).

Co może grozić za tego typu proceder? Przede wszystkim kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat za poświadczenie nieprawdy. Dodatkowo, jeśli osoba podająca się za kierowcę uzyskała korzyści majątkowe, może spędzić w więzieniu do 8 lat. Istnieje jednak sposób aby legalnie pozbyć się punktów karnych. Wystarczy udać się do WORDu na organizowane szkolenia. Obejmują 6 godzin lekcyjnych, w trakcie których za cenę 300 zł kasowanych jest 6 najstarszych punktów karnych.

Jeśli jednak zdarzyło się Wam, że dostaliście mandat, a rzeczywiście macie podstawy do tego, aby nie wiedzieć kto kierował pojazdem w momencie zdarzenia, możecie próbować bronić się od odpowiedzialności w postaci punktów. Odpowiednie zaświadczenia i wnioski pomogą konstruować nasi prawnicy dostępni pod adresem mailowym kontakt@bezprawnik.pl .

Zdjęcia pochodzą z freeimages.com