Chińska aplikacja pozwoli zlokalizować dłużnika zalegającego z płatnościami w promieniu 450 metrów

Technologie Zagranica dołącz do dyskusji (81) 24.01.2019
Chińska aplikacja pozwoli zlokalizować dłużnika zalegającego z płatnościami w promieniu 450 metrów

Rafał Chabasiński

Niesumienny dłużnik stanowi dla wierzyciela spory problem. Zwłaszcza, kiedy nie tyle nie może spłacić dług, co ewidentnie nie chce. Co jednak, jeśli do procesu odzyskiwania pożyczonych pieniędzy zaprzęgnąć media społecznościowe i państwowy aparat? Odpowiedź na to pytanie stanowi chińska aplikacja na dłużników. 

Aplikacja na dłużników pozwoli zlokalizować każdego ociągającego się z zapłatą osobnika znajdującego się w promieniu 450 metrów

Jak podaje portal dailymail.co.uk, powołując się przy tym na państwowe China Daily, urzędnicy z prowincji Hebei stworzyli specjalną aplikację, która ma pomóc w ściganiu niesfornych dłużników. Program można opisać jako „mapę leniwych dłużników”. Jej podstawową funkcją jest pokazywanie na specjalnej mapie wszystkich dłużników znajdujących się w promieniu 500 jardów, czyli ok. 457 metrów. Każdy taki osobnik ma być opatrzony informacjami, które mają ułatwić użytkownikom alarmowanie. W jakich sytuacjach mają oni zgłaszać dłużnika? W założeniu wówczas, gdy sprawia on wrażenie, że jest w stanie zwrócić pożyczone pieniądze. Nie ma przy tym pewności, jakie dane osobowe dłużnika będą przez aplikację ujawniane. Aplikacja ma być dostępna

Chiny zwalczają pożyczki jednocześnie rozbudowując swój system oceny obywateli

Dailymail zwraca uwagę na istotne różnice pomiędzy szeroko rozumianym zachodem a Chinami, jeśli chodzi o traktowanie długów. W naszej kulturze pożyczanie pieniędzy nie jest niczym nadzwyczajnym, zachodni konsumpcjonizm bardzo sprzyja również życiu na kredyt. Co więcej, w ostatnich czasach nawet wpadnięcie w spiralę zadłużenia ewidentnie na własną winę nie stanowi powodu do wstydu. Tymczasem Chińczycy preferują oszczędzanie ponad wydawanie. Tkwienie w długach po uszy stanowi u nich temat tabu. Nałożyć na to również można dużo bardziej kolektywne podejście w kulturach azjatyckich, często wręcz trudne do zrozumienia z perspektywy naszego zachodniego indywidualizmu.

Warto przy tym zauważyć, że aplikacja na dłużników nie pojawiła się w próżni. W ostatnim czasie Chiny wdrożyły reformę swojego systemu tzw. kredytu społecznego. Jednym z jej celów jest nie tylko zwiększenie dostępności pożyczek dla obywateli, oczywiście odpowiednio ocenianych przez tamtejszy specjalny system, ale również wyeliminowanie w dużej mierze tzw. pożyczek społecznościowych. Chodzi przede wszystkim o pożyczki pomiędzy poszczególnymi osobami fizycznymi za pośrednictwem chociażby internetu. Jest to zresztą elementem rozbudowy systemu oceniania obywateli, który ma wejść w życie w 2020 r. W końcu udzielenie, lub nie, pożyczki to kolejny punkt nacisku pozostający w dyspozycji państwa.

Chińskie państwo przechodzi ewolucję, której na zachodzie nie rozumiemy – dokąd zaprowadzi ona społeczeństwo?

Prawdopodobnie aplikacja na dłużników stanowi swoisty test rozwiązań, które – jeśli się sprawdzą – mogą zostać zaadaptowane przez resztę Chin. Wskazuje na to chociażby fakt, że została stworzona na zlecenie, lokalnych co prawda, chińskich władz. To z kolei oznacza, że chińskie władze w przyszłości najpewniej rozbudowują swój system oceny obywateli. Oprócz szeroko rozumianego przestrzegania prawa, w tym także lojalności wobec rządzących, sprawdzałby on także to, czy obywatel jest „godny zaufania”. W tym wypadku: czy nie miga się od spłacania swoich długów.

Założeniem systemu wbrew pozorom nie jest tylko chęć inwigilacji społeczeństwa przez władzę. Podczas gdy my na zachodzie widzimy próbę zbudowanie orwellowskiej dystopii, chińskie władze budują narzędzia do kompleksowej oceny zachowań obywateli przy pomocy współczesnej technologii. Każda władza za pożądane zachowania wynagradza a za te w jej ocenie niewłaściwe każe. W demokratycznym państwie prawa ten mechanizm również występuje. Bez gromadzenia ogromu informacji o obywatelach oraz właściwego zaplecza technologicznego nie jest możliwe jednak realizowanie tego założenia wręcz w czasie rzeczywistym. Sama koncepcja traktowania w ten sposób obywateli nie jest obca wśród państw regionu. Mowa oczywiście o systemie kastowym z Korei Północnej. Posunięcia chińskich władz stanowią jednak nieomalże następny etap w ewolucji aparatu państwowego. Pytanie brzmi: czy przysłuży się to chińskiemu społeczeństwu?