Francuzi wściekli, po tym jak Castorama etapami ucieka im do Polski

Praca Zagranica 07.12.2017
Francuzi wściekli, po tym jak Castorama etapami ucieka im do Polski

Udostępnij

Tomasz Laba

Napięte stosunki pomiędzy Polską a Francją przybierają na sile. Poza szpileczkami, które wbijają sobie przywódcy obu państw przy wielu okazjach, zacięta rywalizacja toczy się również na polu biznesowym. Polacy właśnie podebrali Francuzom Castoramę i Brico Depot co spowodowało ogromne protesty. Niewykluczone, że głos zabierze prezydent Macron.

Brytyjska spółka Kingfisher, która zarządza takimi markami jak Castorama oraz Brico Depot, podjęła decyzję o przeniesieniu działów księgowości oraz controllingu do Polski. Oba te działy mają zacząć działać pod auspicjami polskiego oddziału brytyjskiego przedsiębiorcy w Krakowie już pod koniec 2018 roku. Decyzję ogłoszono miesiąc temu, a od tego czasu francuskie związki zawodowe próbują odwieść władze spółki od tego pomysłu. Przyszłość francuskiego oddziału jest niepewna, a zagrożonych jest ponad 700 miejsc pracy.

Oczywiście decyzja Brytyjczyków nie ma nic wspólnego z obecnymi napiętymi stosunkami na linii Polska – Francja. No, chyba że wychodzący z Unii Europejskiej wyspiarze chcieli dać prztyczka w nos swoim odwiecznym rywalom zza kanału La Manche na odchodne. Chodzi oczywiście o pieniądze, co bardzo nie podoba się lokalnym związkom zawodowym. Nie od dziś wiadomo, że Polska jest takimi trochę Indiami Europy, a naszą główną zaletą dla wszelkich inwestorów wciąż są niskie koszty pracy. No i wszelkiego rodzaju obietnice zwolnień podatkowych. Większym prestiżem jest montowanie telewizorów niż opracowywanie nowych technologii.

Castorama i Brico Depot zostaną przeniesione do Polski

Związkowcy postanowili napisać list otwarty do prezydenta Emmanuela Macrona, w którym proszą go o interwencję i podjęcie wszelkich możliwych działań, które spowodują zatrzymanie zatrudnienia nad Loarą.  W ich ocenie, przeniesienie działalności Castoramy do Polski jest spowodowane tylko i wyłącznie względami ekonomicznymi i chęcią oszczędzenia kilku euro. To ma być niedopuszczalne, ponieważ Kingfisher miał we Francji korzystać ze sporych ulg podatkowych, gdy rozpoczynał tam działalność. To Francuzi mieli sfinansować im oszczędności, bo jak wiadomo, każda ulga podatkowa musi być sfinansowana z pieniędzy pozostałych podatników. Przeniesienie Castoramy do Polski zostało przez nich nazwane szaleńczym pędem do dywidendy.

Jak na razie w pojedynku Francja – Polska jest 1:1. Oni dyskryminują polskie firmy we Francji, które u nich działają, a my w odwecie podkradamy im Castoramę.