Jak podają statystyki, pali co czwarty Polak, 31% wszystkich mężczyzn i 18% kobiet. 80% z nich chciałoby rzucić palenie, ale nie potrafi. 

Moja przygoda z papierosami zaczęła się pod koniec studiów. Wbrew pozorom wcale nie dlatego, że chciałem poczuć się modny (na to już za późno, dziś trzeba by było startować w podstawówce). Po prostu studia plus pierwsza praca w kancelarii stworzyły potrzebę dla takiej swoistej chwili relaksu – dla oderwania myśli, w nagrodę.

Palenie e-papierosów w miejscach publicznych zabronione od 20 maja

Na tę chwilę nie rozważam rzucenia palenia, ale okazuje się, że aż 80% Polaków ma taką potrzebę, tylko sobie nie radzi. W raporcie Ministerstwa Zdrowia możemy znaleźć odstraszające statystyki, ale to nie pomaga:

Co 6 sekund ktoś na świecie umiera z powodu chorób odtytoniowych – rocznie to 6 mln osób. Eksperci z WHO przewidują, że liczba ta wzrośnie do 8 mln już w 2030 roku.

Podczas spalania tytoniu, do organizmu palacza dostaje się ponad 4 000 substancji chemicznych, z których co najmniej 40 ma działanie rakotwórcze.

Palenie papierosów podwyższa ryzyko zachorowań na nowotwory szkodliwe o 30 – 40% i powoduje aż 90% zachorowań na raka płuc

Nie pomagają też zmiany w prawie, które na obwolutach papierosów prezentują paskudne choroby ani rygorystyczne nowelizacje, pod wpływem których coraz częściej w ogóle strach o paleniu w internecie rozmawiać. Każdy palacz znalazł na to swój sposób, w gronie znajomych można sobie nawet opowiadać anegdoty o sposobie wyjmowania paczki tak, by nie oglądać tych bezeceństw.

Dzień bez papierosa 2017 – kolejny pusty gest

Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem czemu władza stosuje tak infantylne metody wali z palaczami. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, sami decydujemy o swoim życiu. Zamiast straszyć obrazkami na miarę turpistycznego dramatu, być może bardziej sensowne byłoby przeprowadzanie kampanii edukacyjnych, a przede wszystkim środków pomagających zwalczyć nałóg – być może wspierając wspomagając „zdrowsze” zdaniem wielu ekspertów formy „palenia” (vapowania, zwał jak zwał) – epapierosy czy IQOS-y, gdzie tytoniu się nie spala, a podgrzewa.

E-papierosy tylko w palarni i dodatkowo zakaz ich reklamowania

Wprawdzie jest to bezpośrednio zainteresowany, a więc na wiarygodność danych trzeba patrzeć z ograniczonym zaufaniem, ale tytoniowy koncern Philip Morris w swoich badaniach udowadnia, że produkty tytoniowe o obniżonej szkodliwości zawierają aż 90% – 95% mniej szkodliwych substancji powstających w wyniku palenia tytoniu. Że w przypadku urządzeń do podgrzewania tytoniu, czyli IQOS-ów ponad 70% osób, które zdecydowały się zastąpić papierosy takimi urządzeniami nie powraca już do palenia papierosów, tylko używa – jak to ładnie ujął nasz ustawodawca – nowatorskich wyrobów tytoniowych.

 

Również e-papierosy zdają się mieć dobry wpływ na palaczy, tzn. pomagają ograniczyć palenie i wchłanianie szkodliwych substancji. Z raportu przygotowanego przez eSmoking Foundation pod kierownictwem prof. dr. n. med. Andrzeja Sobczaka, płyną równie optymistyczne wnioski: ilość związków inhalowanych przez użytkownika e-papierosa jest znikoma w stosunku do tego co inhaluje palacz tytoniu. Co więcej:

78% użytkowników papierosów elektronicznych ograniczyło dzięki elektronicznemu inhalatorowi nikotyny liczbę wypalanych papierosów tradycyjnych; 62% z nich udało się zredukować liczbę wypalanych tradycyjnych papierosów całkowicie lub co najmniej o połowę

Zacząłem pisać ten artykuł o 11.00 rano i tak się w międzyczasie zirytowałem, że o 11.30 już musiałem zrobić sobie – w wiadomym celu – przerwę. „Dzień bez papierosa” to pustosłowie, ale na pewno nie akcja, która rozwiąże problem palenia, zdrowia i palaczy. O ile ktoś w ogóle ma taki problem.