Nie wszystkie fabuły w filmach porno to gra aktorska. Znana wytwórnia oszukiwała kobiety – miał być casting na modelkę, były filmy na Pornhubie

Prywatność i bezpieczeństwo Technologie Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (110) 01.07.2019
Nie wszystkie fabuły w filmach porno to gra aktorska. Znana wytwórnia oszukiwała kobiety – miał być casting na modelkę, były filmy na Pornhubie

Udostępnij

Radosław Tyburski

Dwadzieścia dwie kobiety pozwały znaną wytwórnię filmów porno „Girls Do Porn” za oszustwo. Wszystko zaczęło się od ogłoszeń na Craigslist (odpowiednik OLX w Stanach Zjednoczonych) dotyczących castingu na modelki. Ostatecznie kobiety zostawały bohaterkami filmów porno na Pornhubie i YouPorn.

Fabuły w filmach porno

Gra aktorska w filmach porno nigdy nie była priorytetem. Niemniej jednak w niektórych produkcjach odgrywa dużą rolę. Jednym z popularnych tematów przewodnich jest casting na modelki, w trakcie którego okazuje się, że od przyszłej modelki wymaga się „czegoś w zamian” za szansę kariery. Jakiegokolwiek eufemizmu nie użyć, sprowadza się to do tego, że aspirująca modelka uprawia seks z przeprowadzającym wywiad. Rzeczywistość pokazuje, że niekoniecznie musi to być tylko gra aktorska.

Kobiety pozwały znaną wytwórnię porno za oszustwo

Zgodnie z artykułem na amerykańskiej stronie Vice, grupa kobiet w wieku od 18 do 22 lat odpowiedziała na ogłoszenie z Craigslist dotyczące castingu na modelki. Panie od razu poinformowano, że wcale nie chodzi o casting, a o nakręcenie filmu porno. Na tym historia powinna się zakończyć, gdyby kobiety odmówiły ofercie, ale wyraziły dalsze zainteresowanie. Zgodnie z ofertą, film miał zostać nagrany i udostępniony wyłącznie na płytach DVD w Nowej Zelandii oraz Australii. Przedstawiciele wytwórni mieli zapewniać je, że filmy nie trafią do szerokiej dystrybucji. Widocznie w tym pojęciu nie mieściło się zamieszczenie ich na chyba najpopularniejszych stronach z darmowymi filmami – Pornhubie i YouPorn.

Historia ta stała się podstawą do wniesienia przez kobiety pozwu o oszustwo. Producenci mieli zapewniać kobiety, że filmu na pewno nie zobaczy nikt inny niż klienci sklepów z Australii i NZ. Kobiety brały więc udział w filmach z poczuciem, że nikt znajomy nie odnajdzie nagrań z ich udziałem. Przecież same były ze Stanów Zjednoczonych.

Cała sprawa w zakresie dotyczącym dystrybucji brzmi tak, jakby zabrakło między stronami porządnej umowy cywilnoprawnej. Nawet w polskim prawie, prostytucja nie jest zakazana, a rola w filmie porno (co jest zdecydowanie czymś innym niż prostytucja) może być przedmiotem umowy cywilnej. Kontrakt mógłby na przykład przewidywać zgodę na wykorzystanie wizerunku wraz z przeniesieniem praw autorskich do ewentualnego dzieła. Brak jasnego uregulowania obowiązków strony sprawia, że cała sprawa faktycznie zakrawa o oszustwo.

Według relacji niektórych kobiet historia zakrawa też o przestępstwo, które polegało na przymusie udziału w filmach. Kobiety miały być przymuszane do stosunku, a na zastrzeżenia, że odczuwają ból, męscy aktorzy grozili, że jeżeli przerwą to nie dostaną zapłaty. Aspekt karny sprawy to już poważne oskarżenia, które zbada amerykański sąd.

Paradoks filmów porno

Nie da się ukryć, że w całej sprawie kobiety mogły zostać w jakiś sposób oszukane, a być może nawet zgwałcone (brak zgody i przymus, nawet wyrażony już w trakcie stosunku, to też jest przestępstwo). Można sobie wyobrazić, że w dzisiejszych czasach biznes porno na pewno jest bardziej profesjonalny niż kiedyś. Zmieniły go zarówno odejście od uprzedmiotowienia kobiet, jak i to, że wytwórnie porno to profesjonalnie działające biznesy, a nie dwóch gości z kamerą VHS i udawanym niemieckim akcentem. Pisemna zgoda oraz wyszczególnienie warunków udziału w filmie porno to w dzisiejszych czasach na pewno standard.

Z jednej strony mamy więc wyzwolone aktorki, które za nic mają pruderię, jak chociażby Mia Khalifa z Libanu, której ortodoksyjni wyznawcy islamu grożą śmiercią. Z drugiej zaś biznes opiera się głównie przecież na sprowadzaniu kobiet do jednej roli – odbiorcy filmów porno, to wciąż głównie mężczyźni. Czy jest w tym coś złego? Nie, po prostu tak jest, ale można odnaleźć w tym pewien paradoks.

Historia dziewczyn ze Stanów ma jednak zupełnie inny, smutny aspekt. O ile ich relacja się potwierdzi, oprócz pretensji do producentów, będą mogły też pluć sobie w brodę za naiwność. Szkoda tylko, że takie historie mają ten sam leitmotif. Winny jest ten, kto wykorzystuje, a nie ten, kto dał się nabrać. A ile osób w wieku 18-22 lat nigdy nie dało się na nic nabrać? Nie dla każdego jest to oczywiste i dziewczyny na pewno się o tym przekonają w dorosłym życiu. Udział w filmie porno, szczególnie dostępnym za darmo na Pornhubie, to jest, umówmy się, rola na całe życie.