Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Miliczu ma problem. Jej przewodniczący został złapany na jeździe po pijaku

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (67) 28.11.2019
Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Miliczu ma problem. Jej przewodniczący został złapany na jeździe po pijaku

Udostępnij

Paweł Mering

Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Miliczu ma niemały problem. Jej przewodniczący został złapany na jeździe pod wpływem alkoholu, a sama sytuacja w zasadzie więcej mówi o naszej mentalności i sensowności utrzymywania podobnych instytucji.

Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Miliczu

Przewodniczący komisji rozwiązywania problemów alkoholowych został złapany na jeździe po pijaku. Polska w pigułce, czy jednostkowy przypadek, który nie powinien rzutować na ogół instytucji, zwalczających skutki nieodpowiedniego spożywania alkoholu?

Jak donosi TVN24, przewodniczący gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych w Miliczu (woj. dolnośląskie) został zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze, którzy zatrzymali jego pojazd, wykryli, że miał on ponad promil alkoholu w organizmie.

Po ujawnieniu przestępstwa mężczyzna poinformował za pośrednictwem portalu społecznościowego oświadczenie z przeprosinami, a także z informacją o jego rezygnacji ze wszystkich funkcji publicznych.

Pełen żalu, a przede wszystkim wstydu informuję, że wczoraj w Żmigrodzie odebrano mi prawo jazdy za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Rezygnuję ze wszystkich funkcji publicznych i oddaję się do dyspozycji Burmistrza Gminy Milicz. Żadnym usprawiedliwieniem nie jest dla mnie fakt, że alkohol spożywałem dzień wcześniej i że nie miałem poczucia nietrzeźwości. Żałuję, wstydzę się; zawiodłem wielu ludzi, którzy mi ufali.

Czy były przewodniczący komisji ma za co przepraszać?

Przebieg zdarzenia

Ponadto podkom. Piotr Dwojak — oficer prasowy policji w Trzebnicy — potwierdził, że zdarzenie miało miejsce, a także poinformował o jego przebiegu. Podczas rutynowej kontroli przeprowadzono badanie trzeźwości, którego efektem było wykazanie, iż kierowca ma ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyźnie zatrzymano prawo jazdy, a za popełnione przestępstwo odpowie on przed sądem.

Poproszony przez TVN24 o komentarz w sprawie sekretarz gminy Milicz, Dariusz Moczulski, tak odniósł się do sprawy:

Jest nam znana ta sytuacja. Pracownik jest nieobecny w pracy. Złożył oświadczenie, że rezygnuje z pełnienia funkcji i oddaje się do dyspozycji burmistrza. Czekamy na informacje od służb prowadzących to postępowanie. Po ich otrzymaniu podejmiemy dalsze decyzje. Do zdarzenia doszło w niedzielę, poza godzinami pracy. Taka postawa na pewno zasługuje na potępienie

Takie zdarzenie niestety w pewien sposób ukazuje polską mentalność, a także działalność instytucji, zajmujących się przeciwdziałaniem alkoholizmu i negatywnych skutków spożywania tegoż narkotyku.

„On nie jest alkoholikiem — on po prostu lubi wypić!”

Podejście do alkoholu jest w Polsce ambiwalentne. Wiemy (ale nie chcemy przyjąć tego faktu do wiadomości), że alkohol należy do grupy narkotyków, a ściślej — depresantów, ma działanie psychoaktywne, silnie oddziaływuje na układ nerwowy, no a sam etanol jest trucizną dla niemalże każdego organizmu.

W grupie mniej szkodliwych (jeżeli można tak rzecz ująć) narkotyków, znajdują się takie substancje, jak marihuana, LSD, czy ecstasy, które wskazywane są w polskim społeczeństwie jako pożywka dla najgorszych degeneratów, podczas gdy z alkoholem obchodzimy się nad wyraz ostrożnie, bo przecież to tradycja, a rozsądna ilość nie zaszkodzi — otóż każda w jakiś sposób szkodzi.

W jednym ze wpisów wysnułem — nieco żartobliwą — tezę, że Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych powinna rozwiązać samą siebie, bo spożycie alkoholu w Polsce sukcesywnie rośnie, a nawet przebiliśmy naszych rodziców i dziadków, bo nawet w PRL-u pito mniej. Gminne komisje mają oczywiście inne zadania, wykonują solidną pracę u podstaw, ale jest to walka z wiatrakami.

Dopóki rządzący nie wymuszą na społeczeństwie zmiany światopoglądu poprzez odpowiednie regulacje prawne, ograniczające dostępność (nie podnoszące ceny) alkoholu, dopóty będzie on spożywany coraz częściej, bez jakiejkolwiek kontroli, z całym „dobrodziejstwem” skutków jego używania.