Gość biznesowy w hotelu to również ten, który przyjeżdża do niego pracować zdalnie. I jest to zgodne z prawem

Biznes Praca dołącz do dyskusji (79) 12.11.2020
Gość biznesowy w hotelu to również ten, który przyjeżdża do niego pracować zdalnie. I jest to zgodne z prawem

Maciej Bąk

Goście biznesowi w hotelach są jedynymi, jacy mogą dziś z nich korzystać. Trzeba jednak pamiętać, że do takich gości może zaliczać się wielu z nas. Bo przepisy rządowego rozporządzenia są w tej kwestii dość liberalne. Dlatego hotelarze liczą, że część gości przyjedzie do nich na przykład pracować zdalnie. Wyjaśnijmy kto dokładnie może dziś skorzystać z usług takich miejsc. I przy okazji pomóc im przetrwać ten trudny czas.

Goście biznesowi w hotelach – czyli jacy?

Obowiązujące od blisko tygodnia rozporządzenie wprowadzające nowe obostrzenia ogłoszone 4.11 pozwala na korzystanie z usług hotelarskich określonym grupom osobom. Są wśród nich sportowcy, przedstawiciele zawodów medycznych oraz pacjenci. Ale grupą, która w tym tekście najbardziej nas interesuje, są wspomniani „klienci biznesowi”. Słowa „biznesowi” w rozporządzeniu nie ma, ale przyjęło się tak ich nazywać, bo używał je premier Mateusz Morawiecki ogłaszając obostrzenia.

Według rozporządzenia z hoteli mogą korzystać osoby w ramach:

  • podróży służbowej, o której mowa w art. 77 Kodeksu pracy
  • podróży wykonywanej w związku z czynnościami służbowymi lub zawodowymi
  • podróży wykonywanej w związku z wykonywaniem działalności gospodarczej

To rozgraniczenie jest bardzo istotne. Bo gdyby z usług hotelowych mogły korzystać tylko osoby wymienione w punkcie pierwszym, to ich liczba byłaby znacznie ograniczona. Do każdej tego typu podróży potrzebna jest bowiem delegacja, a pracodawca jest zobowiązany do pokrycia kosztów noclegu, wyżywienia, transportu itp. Mało który pracodawca w obecnym czasie będzie skłonny do pójścia na takie rozwiązanie dla osobistego komfortu swojego pracownika. Ale są jeszcze punkty 2 i 3.

Praca zdalna to przecież też czynność służbowa

Dwa pozostałe punkty rozporządzenia to dość otwarta furtka dla ewentualnych gości hotelowych. Dziś bowiem bardzo wielu z nas pracuje zdalnie, a to oznacza że obowiązki można wykonywać gdziekolwiek, niekoniecznie w swoich czterech ścianach. A już szczególnie prowadząc chociażby firmę działającą w sieci (piję tu do punktu o wykonywaniu działalności gospodarczej). Dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, by wybrać się popracować zdalnie na przykład nad morze i skorzystać zgodnie z prawem z usług któregoś z hoteli.

Zresztą hotele już przygotowały specjalne oferty dla gości biznesowych, które uwzględniają czynniki istotne dla ludzi pracujących zdalnie. Czyli na przykład szybki Internet, specjalna przestrzeń do pracy, room service dla zapracowanych i tak dalej. Bo tak naprawdę właściwie tylko tacy klienci są w stanie zapewnić im jakiekolwiek wpływy w czasie lockdownu. Dlatego oświadczenie pracodawcy o powierzeniu wykonywania czynności służbowych w danym miejscu powinno być wystarczające, by normalnie zarezerwować pokój w hotelu.

I nie, nie jest to omijanie przepisów i próba naciągania sytuacji pandemicznej. Prawda jest taka, że takich osób, które w czasie kryzysu stać na pracę zdalną w hotelu wcale nie jest dużo. Hotele i tak nie mają co liczyć na obłożenie wyższe niż kilkanaście procent. Ale właśnie te kilkanaście procent może im pomóc przetrwać te co najmniej kilka tygodni lockdownu. Pamiętajmy, że rząd nie zaoferował im do tej pory praktycznie żadnego wsparcia. Dlatego dopóki nie wprowadzona została narodowa kwarantanna, warto pomyśleć czy nie mamy ochoty popracować zdalnie na przykład z widokiem na Śnieżkę, Śniardwy czy Zatokę Gdańską.