Pojęcie bazy Guantanamo jest znane w zasadzie każdemu kto przynajmniej kilka razy oglądał w ostatnich latach wiadomości telewizyjne, a nawet jeśli nie, to na przykład z takich filmów jak A Few Good Men z Tomem Cruisem. Ale co robi amerykańska baza wojskowa na Kubie?

Wprawdzie w ostatnim czasie doszło do symbolicznego przełamania konfliktu i stopniowego ocieplania relacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Kubą. Wiadomo jednak, że oba Państwa za sobą przesadnie nie przepadają, Kuba przez lata była wiernym sojusznikiem Związku Radzieckiego, zaś o będącym obecnie na emeryturze Fidelu Castro można było śmiało mówić „polityk antyamerykański” – i to w delikatnym znaczeniu tego słowa. Tym samym jak to było możliwe, że Amerykanie od lat utrzymują bazy wojskowe na terytorium nieprzyjaznego sobie państwa?

Czytaj też: Czy w Stanach Zjednoczonych istnieje limit kadencji Prezydenta?

Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo oczywista – zadecydowała historia. Z oczywistych względów położenie bazy w Guantanamo ma istotne znaczenie geostrategiczne. Pozwalając kontrolować obszar Morza Karaibskiego pełni dla Stanów Zjednoczonych podobne istotną funkcję co bezprawnie okupowany przez Rosjan Krym dla Federacji Rosyjskiej.

Kiedy więc w toku wojny amerykańsko-hiszpańskiej jednostki marynarki Stanów Zjednoczonych znalazły się na terytorium Guantanamo, w zasadzie już nigdy potem jej nie opuściły. W wyniku wojny będąca dotąd hiszpańską kolonią Kuba uzyskała ograniczoną niepodległość, zaś obecnie w Guantanamo Amerykanie mieli być jej „strażnikami” – oczywiście przy umiarkowanym entuzjazmie nawet bezpośrednio zainteresowanych. Jako swego rodzaju protektor Kuby, Stany Zjednoczone narzuciły Kubańczykom rozwiązania prawne, które w razie zagrożenia interesów Amerykanów pozwalały im nawet przejąć tymczasową kontrolę nad całą wyspą, a poprawka ta znalazła nawet miejsce w kubańskiej konstytucji.

Czytaj też: Sukcesja wsteczna – czy matka może objąć tron po zmarłym królu?

Zawarta w 1903 roku umowa dzierżawy określała amerykańską opłatę na poziomie 2000 dolarów rocznie – kwota ta została podniesiona w 1934 roku wraz z klauzulą, iż umowa będzie obowiązywała na czas nieokreślony z równoczesnym zastrzeżeniem, że jej zakończenie może być możliwe tylko za obopólną zgodą obu stron tej umowy. Co ciekawe, po Rewolucji Kubańskiej Fidel Castro odmówił przyjmowania opłat za dzierżawę stwierdzając wprost, iż obecność amerykańska w Guantanamo ma charakter okupacyjny.