Holendrzy domagają się państwowego patostreama z zamieszek. Skoro płacą na policję, to chcą móc sobie popatrzeć

Codzienne Zagranica Zdrowie dołącz do dyskusji (71) 27.01.2021
Holendrzy domagają się państwowego patostreama z zamieszek. Skoro płacą na policję, to chcą móc sobie popatrzeć

Paweł Mering

Holendrzy ochoczo podpisują dosyć zaskakującą petycję, której przedmiotem jest transmisja wideo z armatek wodnych. Skoro płacą za policję, to chcą mieć możliwość oglądania pacyfikacji protestujących na żywo. Chodzi o społeczną kontrolę czy szeroko pojęte „show”?

Transmisja wideo z armatek wodnych

W holenderskim serwisie petities.nl pojawiła się petycja w sprawie transmisji wideo z armatek wodnych, z których korzysta policja. Podpisało ją już ok. 20 tys. osób (w momencie pisania tego zdania), a sam opis petycji jest dosyć ciekawy. Po przetłumaczeniu można zrozumieć to tak:

Kim jesteśmy? Holendrami, którzy siedzą w domu (nie protestują). Twierdzimy, że live stream w 4K to doskonała rozrywka na niedzielę. Żądamy więc, by udostępniona została transmisja wideo z armatek wodnych stosowanych przez policję wobec protestujących.

Protesty w Holandii (to dalej poprawne określenie Niderlandów), wydają się przybierać na sile. Społeczeństwo jest co do obostrzeń dosyć podzielone, czego wyrazem jest właśnie powyższa petycja.

Zwolennicy działań holenderskich władz w związku ze zwalczaniem epidemii na tyle nonszalancko podchodzą do protestujących, że domagają się, by móc – w formie rozrywki – oglądać pacyfikowanie ich przez funkcjonariuszy policji.

Protesty w Holandii

Jak pisze „De Morgen”, protesty mają miejsce w wielu holenderskich miastach – w Amsterdamie, Hadze, Eindhoven, Tilburgu, Venlo, Enschede, Helmond, Maastricht, a nawet Groningen. Zazwyczaj demonstracje kończą się zamieszkami, czego skutkiem są realne szkody materialne.

Na protestach pojawiają fajerwerki, niszczona jest miejska architektura, a także – na przykład – witryny sklepów. Policja musi działać w sposób zdecydowany, a zabezpieczanie protestów najczęściej i tak kończy się tłumieniem regularnych zamieszek. Funkcjonariusze – co ciekawe – do tłumienia zamieszek wykorzystują także swoje konne oddziały.

W Eindhoven doszło do wyjątkowo brutalnych starć, a w policję rzucano kamieniami, czy nawet nożami. Policji konnej dostało się fajerwerkami, co płoszyło zwierzęta. Protestujący splądrowali nawet jeden z supermarketów Jumbo. Zatrzymano kilkadziesiąt osób, niektórym postawiono zarzut napaści.

Jedynie z nocy z soboty na niedzielę wystawiono ok. 3600 mandatów za nieprzestrzeganie godziny policyjnej, zaś z powodu protestów zatrzymano w sumie kilkaset osób.

Ludzie mają dość obostrzeń. Czy mają do tego prawo?

Oczywiste jest, że wszyscy mamy dość obostrzeń. Są one jednak potrzebne i postawy całkowicie opozycyjnej wobec restrykcji nie jetem w stanie zrozumieć. Podobnie niezrozumiałe jest dla mnie także myślenie na zasadzie

no, można się przyzwyczaić

bez jakiejkolwiek refleksji nad adekwatnością i słusznością konkretnych ograniczeń. O ile zakrywanie ust i nosa traktuję za oczywiste, o tyle ciągłe utrzymywanie zakazu funkcjonowania hoteli czy gastronomii stanowi po prostu kuriozum.

Nie dziwię się zatem, że niektórzy polscy przedsiębiorcy – przy braku odpowiedniego wsparcia – muszą zacząć ponownie działać (vide akcja otwieraMY) Do polskiego casusu trzeba także dodać fundamentalną bezprawność wielu obostrzeń, które wyrażają się w ograniczaniu konstytucyjnych wolności bez formy ustawowej.

Wracając jednak do protestujących holendrów – niezadowolenie z obostrzeń to jedno, ale regularna walka z policją, wyrywanie płyt chodnikowych i rabowanie sklepów to zwykły bandytyzm. Niezadowolenie z restrykcji wydaje się być jedynie relatywizacją.

71 odpowiedzi na “Holendrzy domagają się państwowego patostreama z zamieszek. Skoro płacą na policję, to chcą móc sobie popatrzeć”

  1. Dobre podsumowanie. Właśnie tego nie pojmuję zupełnie. Chęci uszczęśliwienia mnie na siłę, wypłaszczenia na śmierć. Jestem dorosłym człowiekiem. Nie potrzebuję naprawdę „matkowania” Niedzielskiego. Dobrze się prowadzę, w miarę tam umiem policzyć do stu i wychodzi mi, jakby nie liczyć, że ryzyko trafienia do szpitala jest ekstremalnie niskie, zaś ryzyko śmierci z powody covida jest bliskie zeru. Tymczasem uparcie lansowany jest punkt widzenia iż jest na odwrót. A nie jest.
    Ilu w Polsce jest seniorów? Ilu się przekręciło proporcjonalnie? Że 1.4 mln w statystykach? Wolne żarty dla głuptaków.
    O co więc chodzi?
    Boisz się koronawirusa? Myślisz, że jeśli umrzesz to nastąpi koniec świata? W porządku zostań w domu. Nie, nie nastąpi, prezydenci USA schodzili z tego świata w dramatycznych okolicznościach, Władimir Putin też umrze (co za zaskoczenie), prezydent największego kraju na świecie, skąd więc w kimś, nie pojmuję, przekonanie iż ktokolwiek się przejmie z powodu śmierci takiego czy innego zjadacza bułek z mrożonego ciasta i oglądacza Netflixa? Nie, nikt się nie przejmie. 30 tysięcy osób się przekręciło z powodu koronawirusa i wierzcie iż Zbigniew Ziobro czy premier Morawiecki nie płaczą z tego powodu 3 dni w poduszkę, no chyba, że jesteście naiwni. Marzysz o tym by się zaszczepić, droga wolna. czy ja komuś czegoś bronię, do czegoś przymuszam? Nie sądzę.

  2. Jeśli restrykcje są gorsze niż w Polsce, a przy tym równie chaotyczne i nieprzemyślane, to nie dziwię się buntowi. Chociaż u nas jakoś naród nie wychodzi na ulice, nie licząc zdesperowanych przedsiębiorców (wcześniej protestowali w Warszawie, teraz mają akcje otwieraMy). A przedsiębiorcy nie niszczą nawet publicznego mienia, a co dopiero cudzych biznesów.

  3. Jestem Jurg Marti, prywatny pożyczkodawca. Oferujemy szybką pożyczkę z bardzo niskim oprocentowaniem wynoszącym 2%, dlatego w celu uzyskania dalszych informacji o tej ofercie pożyczki, wróć do nas na nasz email: jurgmarti0@gmail.com. Z poważaniem, Jurg Marti

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *