W związku z prawem do bycia zapomnianym w sieci, możemy dochodzić roszczeń, jeśli nasza prywatność jest naruszana w internecie.

Za pomocą wyszukiwarek internetowych, takich jak Google, możemy odnaleźć interesujące nas informacje niemal na każdy temat. W związku z takim ułatwianiem dostępu do danych, ustanowione zostało „prawo do bycia zapomnianym”, w myśl którego serwisy indeksujące strony, takie jak Google, muszą na wniosek dowolnej osoby usunąć z wyników wyszukiwania wskazane przez nią wyniki.

Z problemami na płaszczyźnie porozumienia się z internetowym gigantem spotkał się Leszek L., który po wpisaniu swojego pełnego imienia i nazwiska odnalazł pięć wyników wyszukiwania, wskazujących na to, że jest poszukiwany listem gończym. Uznając to za informację nieprawdziwą, wnioskował do Google o usunięcie takich wpisów z wyszukiwarki. Gdy prośby zawiodły, udał się do sądu, żądając: 300 tys. zł zadośćuczynienia, wpłaty 200 tys. zł na cel społeczny a także przeprosiny za upublicznianie nieprawdziwych danych.

Pełnomocnik Google bronił jednak firmy, mówiąc między innymi, że nie istnieje potwierdzenie czy list gończy wskazujący na Leszka L. został wydany oraz czy jest on anulowany. Ponadto, argumentował brak spełnienia żądań faktem, że pozwana korporacja nie tworzy konkretnych wpisów z wyników wyszukiwania, a robi to jedynie algorytm. Nie ma także możliwości, aby usuwać dowolne wskazanie treści na każde żądanie, gdyż byłoby to cenzurą internetu.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Wyrok w tej sprawie powinien zapaść 23 czerwca 2015 roku. Istnieją jednak argumenty, które przemawiają za tym, że Google jednak wypłaci kwotę zadośćuczynienia. Można tak wnioskować m.in. na podstawie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu z 2014 roku, według którego każda osoba może wnioskować o usunięcie wyniku wyszukiwania, który kieruje do niepełnych, nieistotnych lub nieaktualnych informacji na jej temat.

Stanowisko Google jest takie, że zbytnia ingerencja w wyniki wyszukiwania byłaby ograniczaniem wolności w sieci. Kiedy w grę wchodzi jednak naruszanie prywatność lub dobrego imienia, wyrok jest niepewny. Pokazuje to jednak, że choć każdy może umieszczać dowolne informacje w internecie, nie trzeba pozostawać biernym na te, które w nas w szczególny sposób uderzają. Jeśli więc i Wy za pomocą dowolnej wyszukiwarki odnaleźliście nieprawidłowe dane na swój temat, które Wam szkodzą, warto działać w tej sprawie. W przypadku obrania drogi sądowej, pomocna może być rada specjalisty. Prawnicy, którzy współpracują z serwisem Bezprawnik.pl przyjrzą się każdemu problemowi opisanemu i przesłanemu na adres kontakt@bezprawnik.pl, a także prześlą darmową wycenę rozwiązania sprawy.