Kinga Duda to nowy doradca prezydenta Andrzeja Dudy. To miłe, że program Rodzina na Swoim jest kontynuowany

Państwo Rodzina dołącz do dyskusji (1478) 17.09.2020
Kinga Duda to nowy doradca prezydenta Andrzeja Dudy. To miłe, że program Rodzina na Swoim jest kontynuowany

Paweł Grabowski

Kinga Duda to nowy doradca Prezydenta Polski Andrzeja Dudy. Jeszcze nie wiemy w jakim zakresie będzie mu doradzać, ale ciężko ustrzec się od zarzutów o nepotyzm.

Nowy doradca prezydenta Kinga Duda niedawno skończyła studia

Na stronie Kancelarii Prezydenta znajduje się wykaz doradców społecznych. Aktualnie Andrzej Duda ma 13 doradców. Można wśród nich wymienić Andrzeja Zybertowicza, Zdzisława Sokala, Marka Dietla, czy Martę Gajęcką. Łączy ich jedna rzecz – każde z nich ma bogate doświadczenie zawodowe, wysokie kwalifikacje oraz dobre wykształcenie. Od sierpnia tego roku kolejnym doradcą została Kinga Duda, córka prezydenta Andrzeja Dudy. Na tle innych doradców jej doświadczenie zawodowe i naukowe wypada dosyć blado. Pani Duda może się pochwalić ukończeniem prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dodatkowo jest absolwentką studiów podyplomowych z zakresu prawa amerykańskiego na CUA Columbus School of Law. Z biogramu możemy dowiedzieć się, że była przewodniczącą  Koła Naukowego Postępowania Cywilnego TBSP na swojej macierzystej uczelni.

W ramach zdobywania doświadczenia była wolontariuszką w Biurze Pomocy Prawnej Prezydenta, czyli u swojego taty. Oprócz tego po ukończeniu studiów rok temu, pracowała w zagranicznych kancelariach prawnych. Zgodnie z notatką umieszczoną na stronie Kancelarii Prezydenta Kinga Duda specjalizuje się w międzynarodowym arbitrażu handlowym i inwestycyjnym. Nieobce też jest jej prawo prywatne międzynarodowe. Zastanawia mnie tylko, w czym pani Duda będzie doradzać prezydentowi Andrzejowi Dudzie, a w czym nie pomogą mu pozostali doradcy społeczni. Wśród nich mamy menadżerów, prezesa zarządu Giełdy Papierów Wartościowych, uznanych specjalistów. Oczywiście Kinga Duda nie zarobi ani złotówki z tytułu pełnienia funkcji doradcy społecznego. Jest to funkcja bezpłatna. Tylko od prezydenta zależy kogo powoła do tego grona.

Kinga Duda jako doradca prezydenta będzie pracować za darmo

Dziwi pewna krótkowzroczność ludzi, którzy twierdzą, że jak pracuje społecznie, tj. za darmo, to wszystko porządku. Nic bardziej mylnego. Praca jako doradca prezydenta to przede wszystkim ważny wpis w CV Kingi Dudy. W perspektywie kilku lat będzie skutkował znacznym zwiększeniem jej pensji. Kolejną sprawą jest tzw. powolne gotowanie żaby. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby za jakiś czas, jak ucichnie ten temat, ktoś w Kancelarii Prezydenta nie stwierdził, że świetnie wywiązuje się ze swoich zadań, warto dać jej płatne stanowisko. Niestety nie będzie obiektywnego sposobu na zweryfikowanie tej tezy. Nawet jeżeli pani Duda okaże się wybitną specjalistką, to i tak co najmniej do końca kadencji swojego ojca nie zrzuci z siebie cienia podejrzenia, że awansuje ze względu na koneksje rodzinne.

Brak pieniędzy za doradztwo jest mało istotny, bo zapomina się, że dostała stanowisko, o którym zapewne 99% ludzi w jej wieku może tylko śnić. Zresztą, nie tylko w jej wieku, większość Polaków nie mogłaby zajmować się doradzaniem prezydentowi. Nie za wszystko trzeba dostawać regularny przelew, żeby przynosiło korzyści. A w tej sytuacji, czy za darmo, czy za pieniądze nepotyzm pozostaje nepotyzmem. Niestety w ciągu ostatnich 5 lat przyzwyczailiśmy się do stopniowego przesuwania granic przez obóz rządzący. To co jeszcze parę lat temu słusznie oburzało, dzisiaj nawet nie powoduje wzruszenia ramion. Zważywszy na to, co dzieje się w innych miejscach, którymi zarządzają ludzie z Prawa i Sprawiedliwości, można nieśmiało mówić o tym, ze organy państwowe i spółki Skarbu Państwa stają się powoli rodzinnymi firmami. A to już jest zła i niebezpieczna sytuacja. Bo zamiast ekspertów zatrudniamy według klucza partyjnego, czy rodzinnego. Chociaż nie powinno to nikogo dziwić w kontekście słów Radosława Fogiela, że nie zatrudniają ekspertów, bo jak ich zatrudniali to oni nie chcieli realizować programu PiS.

Zdjęcie tytułowe pochodzi z oficjalnych materiałów Kancelarii Prezydenta. Autorką jest Eliza Radzikowska – Białobrzewska

1 478 odpowiedzi na “Kinga Duda to nowy doradca prezydenta Andrzeja Dudy. To miłe, że program Rodzina na Swoim jest kontynuowany”

  1. Praca jako doradca prezydenta to przede wszystkim ważny wpis w CV Kingi Dudy.

    Nie wiem czy jakikolwiek pracodawca spojrzy na taki wpis poważnie. To tak jakby na wysokie stanowisko kandydował 25 latek który od 5 lat był na menadżerskim stanowisku w firmie swojego taty. A tutaj mamy de facto do czynienia z osobą publiczną, więc raczej nikt tego faktu nie przeoczy.

    • Funkcjonariusze partii w spółkach skarbu państwa na pewno tego nie pominą.
      Czemu nie miałaby na przykład dostać fuchy w Janowie Podlaskim za 20 albo 30 tysięcy miesięcznie?
      Jak tatuś prezydenta w PKP jak się zdaje?

      • Nie tatuś, tylko stryj… ale nie ma się co łudzić, nepotyzm był, jest i będzie, niezależnie kto rządzi. Przecież o rodzinę trzeba dbać w taki czy inny sposób.

        • Byl mniejszy pamietaj ze jedna z pierwszych ustaw jakie wprowadził PIS w 2015 bylo zniesienie obowiązku konkursów na stanowiska. Wcześniej co prawda te konkursy byly ustawiane, ale kandydat jednak musial te minimum kwalifikacji spelnić

        • Rzecz w tym, że nepotyzm może być zwalczany jeśli będą stosowane bardzo proste procedury, zaś nabór do urzędów czy firm państwowych jest jawny i oparty na merytorycznych ocenach.

          Obecnie ani jedno ani drugie nie istnieje i rządzących nie tylko nic to nie obchodzi, ale wręcz nepotyzm uważają za swój przywilej.

          • Najprostszym rozwiązaniem nepotyzmu bylby zapis który wymaga posiadanie doświadczenia w podobnej firmie na podobnym stanowisku lub doświadczenie w danej branży na stanowisku takim samym lub niższym, oraz zapis o zakazie zatrudniania w spółkach skarbu panstwa ludzi ktorzy w ciagu ostatnich np 10 lat byli członkami partii lub ich najbliższa rodzina byla nimi. Jednak na takie coś nikt by nie poszedł

          • Żeby wyrzec się nepotyzmu, trzeba mieć jako taką etykę zawodową, w szczególności rozumieć, że pełnienie funkcji państwowych jest służbą publiczną, a nie okazją do ustawienia siebie i rodziny na lata. Paradoksalnie w PRL pod tym względem było chyba lepiej, bo stanowiska obsadzano z nadania partyjnego, a nie koneksji rodzinnych.

          • „z nadania partyjnego, a nie koneksji rodzinnych”.

            Partia to taka rodzina tylko bez pokrewieństwa, więc czy ja wiem, czy lepiej. Choć między partyjniactwem a nepotyzmem już chyba bym wolał partyjniactwo.

        • Pamiętaj że za czasów PO Gilowska wyleciała z rządu za zatrudnienie syna. Dziś o takich czasach można tylko pomażyć.

        • Bo podstawą nie jest kto rządzi – chociaż w przypadku neobolszewi PiS nawet hamulce najbardziej podstawowe poszły się paść.
          Podstawą jest możliwość zatrudnienia we wszelkich Spółkach Skarbu Państwa czy innych państwowych molochach.
          Wszelkie Orleny, Energie itp. od dawna powinny być sprywatyzowane. Wtedy nie byłoby możliwości zatrudnienia takich czy innych pociotów polityków.
          No ale „suweren” nie chce nawet słyszeć o wyprzedaży majątku narodowego – choć zysk dla „suwerena” z niego taki, że płaci drożej za prąd/paliwo/ubezpieczenia.

          • W sumie ze wszystkich państw byłego bloku wschodniego które poszły droga zachodnią, Polska ma największą ilość własności państwowej. Niestety po prostu zatrzymano reformy Balcerowicza który chciał znieść większość przywilejów i tak użeramy się do dziś z wiecznie nierentownym górnictwem, policjantami w wieku 35-40 lat na emeryturce itp. itd.

    • Prywatny pracodawca moze nie ale za to w przyszłości „zatrudniający” ba stanowisku w jakimś zarządzie spółki skarbu panstwa itp itd

  2. No cóż, Duda po prostu idzie w ślady swojego idola zza oceanu. Trumpowi też doradzają córka i zięć i pewnie ciągną z tego niezłą kasę, jeśli nie bezpośrednio, to poprzez spółki, którymi zarządzają.

    • Dokładnie społeczeństwo tez marzy by jakiś pociotek ich zatrudnił na dobrze płatnej posadzie w której tylko by przychodzili po wypłate

      • Sam bym się zatrudnił. Ale nie mam dobrego wujka, więc trzeba wiosłować do brzegu samodzielnie – dlatego mam prawo mieć gdzieś wszystkich pasących się na moich składkach i podatkach, którym się „należy” (tylko już nikt nie pyta od kogo?).

  3. To też może być furtka by jeździła na wycieczki za naszą kasę. Bo kto zabroni prezydentowi zabrać doradcy za ten lub inny ocean.

  4. a kto ma mu doradzać jak nie rodzina.

    Jak byłbym politykiem, to też bym nie ufał tej bandzie złodziei, oszustów, przekręciarzy, pieczeniarzy i szumowin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *