1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Nie żyje Łukasz Litewka. Poseł Lewicy zginął w wypadku pod Sosnowcem, kierowca miał zasłabnąć za kierownicą

Nie żyje Łukasz Litewka. Poseł Lewicy zginął w wypadku pod Sosnowcem, kierowca miał zasłabnąć za kierownicą

Łukasz Litewka, poseł Nowej Lewicy ze Sosnowca, zginął w czwartek po południu w wypadku drogowym między Dąbrową Górniczą a swoim rodzinnym miastem. 36-letni parlamentarzysta jechał rowerem, gdy według ustaleń i.pl oraz Dziennika Zachodniego kierowca samochodu osobowego zasłabł za kierownicą, zjechał na przeciwległy pas i uderzył w rowerzystę. Śmierć posła była natychmiastowa.

Do tragedii doszło na ulicy Kazimierskiej

Do wypadku doszło w czwartek 23 kwietnia tuż po godzinie 13:00 na ulicy Kazimierskiej, łączącej Dąbrowę Górniczą z Sosnowcem. Łukasz Litewka jechał rowerem, gdy na jego pas ruchu wtargnął samochód osobowy. Śląska policja potwierdziła, że rowerzysta zginął na miejscu. Droga w obu kierunkach została całkowicie zablokowana, na miejscu pracowali funkcjonariusze pod nadzorem prokuratora, a służby ogłosiły czarny alert drogowy.

Portal i.pl, powołując się na własne ustalenia, podał, że bezpośrednią przyczyną zdarzenia było zasłabnięcie kierowcy. Miał on stracić przytomność za kierownicą i zjechać na przeciwległy pas ruchu. Dokładne okoliczności, w tym stan zdrowia prowadzącego pojazd, będą teraz przedmiotem postępowania prokuratorskiego.

Nagła utrata przytomności za kierownicą — rzadka, ale groźna przyczyna

Zasłabnięcie kierowcy to scenariusz, który kierowcy rzadko biorą pod uwagę, ale w statystykach policyjnych powraca regularnie. Najczęstsze przyczyny to nagłe incydenty kardiologiczne, epizody hipoglikemii u osób z cukrzycą, udary oraz reakcje na leki. Wypadki spowodowane w ten sposób bywają wyjątkowo tragiczne — pojazd bez kontroli kierowcy może przejechać setki metrów, zanim zatrzyma się.

Polska od lat należy do krajów Unii Europejskiej z najwyższą liczbą śmiertelnych ofiar wypadków wśród rowerzystów. Wiosna, moment powrotu na ścieżki i drogi po zimie, jest szczególnie niebezpiecznym okresem — zarówno dla kolarzy amatorów, jak i dla tych, którzy po prostu przesiadają się z samochodu na rower w drodze do pracy.

Ostatni na liście, pierwszy w działaniu

Łukasz Litewka był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej polityki ostatnich lat — i zarazem jedną z najbardziej nietypowych. W wyborach parlamentarnych 15 października 2023 roku startował z ostatniego miejsca listy Lewicy w okręgu sosnowieckim (nr 32) i zdobył ponad 40 tysięcy głosów. To był jeden z najwyższych wyników indywidualnych w skali całego kraju — i dwukrotnie więcej niż otrzymał lider tej samej listy, Włodzimierz Czarzasty. Hasło „Ostatni na liście, pierwszy w działaniu” przeszło do historii polskich kampanii wyborczych.

Znakiem rozpoznawczym Litewki były banery, na których zamiast własnego wizerunku i politycznych haseł promował psy ze schronisk szukające nowego domu. Wiele z tych zwierząt dzięki jego kampanii rzeczywiście trafiło do kochających rodzin. To był polityczny gest, który — jak wielokrotnie podkreślał sam zainteresowany — nie był marketingiem, tylko naturalnym przedłużeniem jego wieloletniej działalności charytatywnej.

Fundacja, zbiórki i pomoc, która dotarła dalej niż Sosnowiec

Zanim Litewka trafił do Sejmu, przez dziewięć lat zasiadał w Radzie Miasta Sosnowca. Publiczną rozpoznawalność budował powoli — pokazując w mediach społecznościowych, jak zmienia swoją dzielnicę, interweniuje w sprawach mieszkańców, reaguje na problemy, których dotychczas nikt nie zauważał. W czasie pandemii rozkręcił działalność charytatywną, która szybko wyszła poza granice Zagłębia.

Inicjatywa #TeamLitewka, która z czasem przybrała formę fundacji, organizowała pomoc dla chorych dzieci, seniorów, rodzin w kryzysie, ofiar wypadków. Kilka razy Litewka osobiście angażował się w akcje międzynarodowe — między innymi w 2024 roku w sprowadzenie do Polski rannej w wypadku w Tadżykistanie Klaudii Krysiak, dla której zorganizowano transport medyczny z Duszanbe.

Na Facebooku obserwowało go ponad 830 tysięcy osób. W Sejmie pracował w Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt, w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, a także jako zastępca przewodniczącego Komisji do Spraw Unii Europejskiej.

Rodzinie, bliskim i współpracownikom — wyrazy współczucia

Łukasz Litewka miał 36 lat. Jego śmierć to strata nie tylko dla polityki, której zdążył wnieść zupełnie nowy styl, ale przede wszystkim dla tysięcy osób, którym przez lata pomagał — często anonimowo, bez rozgłosu, bez kamer. Zostawił po sobie coś, co w polskiej polityce jest rzadkie: realne, policzalne dobro. Psy, które znalazły dom. Dzieci, które doczekały się operacji. Seniorzy, którym ktoś wreszcie pomógł załatwić sprawę urzędową.

Redakcja Bezprawnika składa rodzinie, najbliższym, współpracownikom posła i całej społeczności #TeamLitewka wyrazy głębokiego współczucia. Niełatwo wyobrazić sobie nagłą stratę tak młodej i energicznej osoby — a tym bardziej w okolicznościach tak banalnych i tak okrutnie nieuzasadnionych jak zwykła jazda rowerem w środku dnia.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji

zobacz więcej:

Najnowsze
Warte Uwagi