W Polsce koronawirus zabija więcej ludzi niż we Francji, Niemczech czy Hiszpanii. A PiS wciąż sprawia, że odwracamy głowy w drugą stronę

Państwo Zdrowie dołącz do dyskusji (274) 20.11.2020
W Polsce koronawirus zabija więcej ludzi niż we Francji, Niemczech czy Hiszpanii. A PiS wciąż sprawia, że odwracamy głowy w drugą stronę

Maciej Bąk

Liczba zgonów z powodu koronawirusa w Polsce z dnia na dzień przebija kolejne rekordy. Jest u nas gorzej niż w większości krajów Europy. A my sprawiamy wrażenie, jakbyśmy niewiele się tym przejmowali. Trudno się dziwić – rządzący robią co mogą, żeby odwrócić od tego naszą uwagę, rozgrzewając polityczne emocje do czerwoności. To metoda niegodziwa, ale skuteczna.

Liczba zgonów z powodu koronawirusa

19 listopada MZ podało, że w Polsce w ciągu doby zmarło 637 osób zakażonych koronawirusem. Nie ma już sensu rozgraniczać, które miały choroby współistniejące, a które zmarły bezpośrednio na Covid-19. Jasne jest bowiem, że bez wirusa zdecydowana większość z tych osób byłaby nadal z nami. Liczba zgonów z powodu koronawirusa rośnie powoli, ale sukcesywnie. Dziś obserwujemy skutek rekordowych 27 tysięcy zakażeń. Dlaczego więc nie jest to tematem numer jeden?

A powinno być, szczególnie jeśli spojrzymy na statystyki w innych krajach. Weźmy pod uwagę dane z 18 i 19 listopada. W Polsce zmarło przez te dni odpowiednio 603 i 637 osób. A jak jest w innych krajach?

  • Francja – 425 i 429 zgonów
  • Niemcy – 305 i 251 zgonów
  • Hiszpania – 351 i 252 zgonów
  • Wielka Brytania – 529 i 501 zgonów
  • Włochy – 753 i 653 zgony

Wymieniłem tu tylko największe kraje, których populacja jest porównywalna z Polską. Co wynika z tych liczb? Tak, dobrze widzicie, tylko we Włoszech (60 milionów mieszkańców) liczba dziennych zgonów jest wyższa niż w naszym kraju. W dwa razy liczniejszych Niemczech dziennie umiera dwa razy mniej osób niż w Polsce. Koronawirusa zaczęła powstrzymywać Francja, która jeszcze niedawno była europejskim epicentrum pandemii. Jeśli po liczbach zgonów obiektywnie wskazywać kraj, w którym dzieje się teraz największy zdrowotny dramat, to jest nim Polska.

Podłe odwracanie uwagi

Co tymczasem dzieje się w Polsce? Na ulicy nieumundurowany policjant bije pałką teleskopową kobiety, w Sejmie na poważnie zaczyna się dyskusja o tym po co nam Unia Europejska a minister edukacji chce jak najszybciej zająć się panoszącym się po szkołach lewactwem. Niestety, jesteśmy marionetkami w teatrzyku, którego reżyserem jest Jarosław Kaczyński. Może osłabiony, może na granicy szaleństwa, ale wciąż wiedzący jak skutecznie zarządzać konfliktem.

W pełni rozumiem emocje związane z zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Sam jestem tym oburzony, podobnie jak hańbiącą antyunijną retoryką używaną już nie tylko przez radykałów, ale też przez premiera Mateusza Morawieckiego. Ale musimy pamiętać o jednym: duża część z tych rzeczy dzieje się właśnie po to, żebyśmy nie zwracali uwagi na rosnącą liczbę zgonów. Zgonów spowodowanych w dużej części nieudolnością władzy, która nie przygotowała służby zdrowia do drugiej fali koronawirusa. Władza wie, że nie będzie w stanie się z tego wytłumaczyć. Dlatego urządza igrzyska, przez które codzienne statystyki ofiar obchodzą nas jakby mniej. Podłe? Tak. Skuteczne? Tak. Czy powinniśmy dać się tak rozgrywać? Na to już sami sobie odpowiedzcie.

274 odpowiedzi na “W Polsce koronawirus zabija więcej ludzi niż we Francji, Niemczech czy Hiszpanii. A PiS wciąż sprawia, że odwracamy głowy w drugą stronę”

  1. Niestety to jest tak, że czy zgonów jest 10 czy 1000, dla ludzi są to tylko cyferki, dopóki nie umrze bliska osoba. To normalny mechanizm ochronny i działania rządu nie mają z tym nic wspólnego.

    • A co ludzie mają z tym zrobić? To smutne,że umiera tyle ludzi,ale panikować nie mam zamiaru,choć mam świadomość zagrożenia.Stosuję wszystkie zalecane środki ostrożności i staram się jakoś funkcjonować.Niestety nie mogę sobie pozwolić na zamknięcie się w domu na nie wiadomo jak długo.

      • Co robić? To proste – prawidłowo nosić maseczkę (nie w kieszeni, nie pod brodą, nie pod nosem). W sklepie, w tramwaju, autobusie czy w miejscu pracy.

        Azjaci, podobnie jak my, nie mają lekarstwa ani szczepionki na koronawirusa, więc używają jedynej broni, którą mają – noszą maseczki. W efekcie zgony z powodu COVID-19 mają na znikomym poziomie.

        • Zgoda, że maseczki noszą lepiej i są bardziej karni, ale nie zgodzę się, że to jedyna przyczyna tego, że wygrywają.

          Był dokument na TVN o Korei, która poprzez zwiększoną inwigilację (obraz z kamer, sprawdzanie transakcji bankowych i przez to miejsca pobytu) stworzyła system docierania i izolowania osób, które miały styczność z każdym zakażonym.

          Na szybko nie udało mi się dokopać do tytułu, ale polecam znaleźć i obejrzeć

  2. Nie,żebym się zgadzał z działaniami rządu i odwracaniu uwagi,ale co właściwie mielibyśmy zrobić w kwestii wirusa? Przywołana tu Francja ma malejącą liczbę przypadków,bo wprowadziła całkowity „lockdown”. Oczywiście,teoretycznie też możemy tak zrobić,ale co potem? Jak powstrzymać ponowny rozwój epidemii po cofnięciu „narodowej” kwarantanny? Nie wspominając już o tym,że nie stać nas na taką pomoc dla gospodarki jaka oferuje Francja,więc u nas skutki zamknięcia byłyby znacznie gorsze niż tam.Tak naprawdę jest to sytuacja,w której nie ma dobrych rozwiązań…

    • Skopiuję moją odpowiedź z komentarza wyżej:
      „Był dokument na TVN o Korei, która poprzez zwiększoną inwigilację (obraz z kamer, sprawdzanie transakcji bankowych i przez to miejsca pobytu) stworzyła system docierania i izolowania osób, które miały styczność z każdym zakażonym.
      Na szybko nie udało mi się dokopać do tytułu, ale polecam znaleźć i obejrzeć”

      Teraz gdy wirus tak się rozprzestrzenił, system ten nie zadziała, bo zakłada bardzo szybką reakcję i niedopuszczenie do samowolnego rozprzestrzeniania się wirusa.

      Ale można już go przygotowywać na sytuację spadku zakażeń. Lub zrobić lockdown, doprowadzić zakażenia do minimum i zacząć stosować koreańskie metody.

      • Twoim zdaniem w imię walki z wirusem mamy zbudować państwo totalitarne? To ja podziękuję. Założę się, że jak wirus już dawno byłby wspomnieniem, to wprowadzona z jego powodu inwigilacja dalej miałaby się dobrze. Żaden rząd nie zrezygnuje dobrowolnie z takich wygodnych narzędzi do kontroli nad ludźmi. Kiedyś w Polsce podwyżkę VATu też wprowadzono tymczasowo z powodu kryzysu finansowego. Kryzys minął, nawet rząd się zmienił a wyższy VAT jak był, tak jest. Z tym byłoby tak samo.

        • Mogłoby być tak jak piszesz. Kwestia jak bardzo ufamy rządowi i co uznamy za mniejsze zło.

          W filmie mówiono o wielu przypadkach wykrytych przypadkowo zdrad, bo ktoś był w miejscu, w którym nie powinno go być.

          W Korei, kraju większym od naszego (51mln vs 38mln ludności) zmarło z powodu pandemii ok 500 osób vs 13000 u nas.
          Do marca liczby pewnie będą wyglądały ok. 1000 vs 30000.

          Teraz pytanie zasadnicze: czy 30000 istnień jest warte zagrożeń o których piszesz. Na koniec pandemii pewnie te dysproporcje będą jeszcze większe

          Nie twierdzę, że którakolwiek odpowiedź jest prawidłowa. Każdy musiałby to rozstrzygnąć we własnym sumieniu.

  3. Mamy tylu mądrych ludzi w około, a w polityce samych partaczy, manipulatorów i psychofanatyków. I to z każdej strony sceny politycznej, bo duża cześć siły PiSu o po prostu niecheć ludzi do miałkości PO. Smutne. Powinien być jakis konstytucyjny zakaz zasiadania w Sejmie więcej niż 2 kadencje, albo po skończeniu jakiś 50-60 lat. Ale co ja się łudzę że się od koryta oderwą…

  4. hmm to nie do końca tak, trzeba zauważyć że w Polsce teraz to my dopiero pierwsza fale mamy, na wiosnę prawie nikt nie umierał gdzie na zachodzie wszystkie DPSy były zarażanie i starsi ludzie poumierali. W Polsce dopiero teraz mamy powszechne zarażania i Ci starsi ludzie właśnie zaczęli umierać, stad takie liczby.
    Dla rzetelnego dziennikarstwa proszę dodatkowo sprawdzić ile ludzi zmarło na covid od początku pandemii w poszczególnych państwach, wtedy można ew stwierdzać ze gdzieś jest większa śmiertelność.

    • Śmiertelność możesz róznie mierzyć.
      Możesz mierzyć procentowo (względem ilości przypadków) od początku (albo procentowo w ciągu 7/14 dni).
      Możesz mierzyć samą ilością śmierci (co zrobił autor, choć 2 dni to trochę za mało)
      Możesz mierzyć per capita od początku pandemii.
      Możesz też mierzyć per capita w ciągu ostatnich 7/14 dni (dwa dni to za krótko).
      Nie musisz podawać wszystkiego naraz, a żeby mierzyć obecny stan epidemii, właściwie możesz zastosować drugą lub czwartą opcję (bo chyba autorowi o to chodzi, by ocenić obecny stan, a nie od marca, bo w tej chwili pocieszenie, że w marcu nikt nie umierał, jest słabe dla tych, którzy umierają dziś, po 500-600 osób dziennie.
      Przynajmniej per capita Polska teraz bije wszystkie wymienione państwa wg 4. kryterium:
      https://ourworldindata*.org/coronavirus-data-explorer?zoomToSelection=true&time=2020-03-01..latest&country=FRA~DEU~POL~ESP&region=World&casesMetric=true&interval=smoothed&perCapita=true&smoothing=7&pickerMetric=total_cases&pickerSort=desc (7 dni)
      https://ourworldindata*.org/coronavirus-data-explorer?zoomToSelection=true&time=2020-03-06..latest&country=FRA~DEU~POL~ESP&region=World&casesMetric=true&interval=smoothed&perCapita=true&smoothing=14&pickerMetric=total_cases&pickerSort=desc (14 dni)
      Wg 2. tylko nieznacznie jest poniżej Francji (która ma ponad 25 mln więcej ludzi).

  5. Odwracanie uwagi? Rozgrywanie? Teoria o odwracaniu uwagi od pożaru przy pomocy wywoływania kolejnych pożarów nie ma większego sensu. Proponuję inną: to co widzimy to efekt skumulowanej niekompetencji rządu, a nie jakiś sprytny masterplan: oni są po prostu tak skrajnie nieudolni, że wszystko czego się dotkną zmienia się w popiół.

  6. Moim zdaniem zapomniał Pan jeszcze o kwestii ludzi którzy nie chorują na Covid – a zostali zupełnie odcięci od służby zdrowia – żeby można było się chwalić wolnymi łóżkami Covid!!! Wiele osób zmarło bo na czas nie otrzymało pomocy….

  7. Nie przepadam za austriackim prawniczym gadaniem, ale jeszcze raz przypomnę, że według profesor Hazan istnieje zasadnicza różnica pomiędzy umrzeć z” covid umrzeć „z powodu” covid. Jeszcze raz warto także zwrócić uwagę na badania wskazujące na kolosalnie negatywny, naukowo udowodniony, związek pomiędzy otyłością, nadwagą i ciężkim przebiegiem zakażenia. To lekarze bez żenady i obawy przed rzucającymi gromy świętoszkami na pokaz mówili, że wirus poluje na słabe jednostki. Prawda może i boli tylko co z tego? Nic.
    Ani nie mam zamiaru bronić rządu ani udawać, że martwię się przesadnie tymi którzy odeszli do krainy wiecznych łowów z powodów o których nie wiadomo czemu nikt nie chce mówić, a którzy wyglądali jak kulka z Pokemon Go lub mieli figurę zamrażarki. Nomen omen.
    Przypominam raz jeszcze, że jak synalek Wałesy swego czasu zrobił co zrobił na motorze, to sąd orzekł iż „przyczynił się ale nie spowodował”. A więc proszę uprzejmie.

      • Niczego takiego nie napisałem, niemniej jednak naukowe doniesienia są jakie są, jest to wcale nie pomniejszy czynnik jaki nie jest to okoliczność łagodząca. Dobrze by było mieć pełniejszy ogląd niż wpisywać się, w bezrefleksyjną, męczącą już nieco (a szczerze to nad wyraz), covid-poprawność która pozwala traktować ludzi zmarłych z powodu covid jako ofiary wyłącznie bezdusznego rządu (który nie jest bez wad, delikatnie ujmując) i mikroskopijnego seryjnego mordercy który tylko patrzy żeby sprzątnąć z tego świata chodzące ideały i wzorce do naśladowania.
        Bądźmy poważni a nade wszystko sprawiedliwi, kreowanie się na wrażliwca, bo modne, utyskiwanie pod publiczkę bo większość tak robi, nie jest, przynajmniej dla mnie, oznaką zdrowego rozsądku ani współczucia a już na pewno nie szczerego współczucia.
        Z jakichś powodów niektórzy ludzie umierają, możemy założyć, że a) spada to z nieba lub są odpowiedzialne za to krasnoludki, lub też b) z dużym prawdopodobieństwem założyć iż ma to naukowe uzasadnienie i nie jest to dziełem przypadku, diabełka z korbką, nadnaturalnych mocy które sprzysięgły się przeciwko komuś i czarom rzuconym przez Babcie Jagę z domku na kurzej stopce.

        • Dokładnie to napisałeś.
          I dokładnie w połowie masz rację, bo każdy wirus najmocniej atakuje słabe jednostki. Słabe z różnych powodów. Chorzy psychicznie też są w wielkim zagrożeniu, podobnie jak cukrzycy czy ludzie z nadciśnieniem i otyłość jest tylko jednym z wielu aspektów.

    • Jeszcze raz warto także zwrócić uwagę na badania wskazujące na kolosalnie negatywny, naukowo udowodniony, związek pomiędzy otyłością, nadwagą i ciężkim przebiegiem zakażenia.

      Jak mówisz, że istnieje ujemna/negatywna korelacja (zależność/związek) między otyłością a ciężkim przebiegiem COVID, oznacza to, że im bardziej jesteś otyły, tym mniejsza szansa na ciężki przebieg. A właśnie tak nie jest, jest właśnie bardzo silna korelacja dodatnia między tymi dwiema rzeczami, a nawet można mówić o ciągu przyczynowo-skutkowym.
      https://www*.nature*.com/articles/s41366-020-0648-x
      https://onlinelibrary*.wiley*.com/doi/10.1002/oby*.22818
      https://onlinelibrary*.wiley*.com/doi/10.1002/oby*.22842
      https://onlinelibrary*.wiley*.com/doi/10.1002/oby*.22856

      Ja rozumiem, że chodziło Ci o to, że jak jesteś otyły, to masz większe negatywne skutki COVID (jak zasugerowałeś w kolejnym akapicie), ale uważaj następnym razem.

  8. Setki osób umiera codziennie a Strajk Wściekłych Macic nadal rozsiewa wirusa. Tych oszołomów powinni zamknąć za bioterroryzm.

    • Strajk Wściekłych Macic nadal rozsiewa wirusa

      A ja poproszę proof tego, że to protesty przyczyniają się do wzrostu zakażeń.
      Nawet Marsz Niepodległości mimo wielu obaw (ludzie bez maseczek) znaczącego wpływu nie wywarł.

      • A ja poproszę proof tego, że nagle te skupiska ludzi są przez wirusa omijane.

        Z Marszem Niepodległości też ciężko powiedzieć, bo średni czas inkubacji to około dwóch tygodni, plus mocne ograniczenie liczby testów, to wszystko jeszcze nieco przed nami.

        Ale nawet jeśli wirus magicznie nie roznosi się podczas protestów, to dalej jest to jeszcze gorsze niż Morawiecki bez maseczki na wiosnę. Pokazuje ludziom, że nie ma problemu, można się spotykać w dużych grupach, nie trzeba się przejmować maseczkami i siedzeniem w domu, bo przecież wirus się nie rozniesie, o co ta afera.

        Ludzie będą myśleć, że skoro na wielkich protestach wirus się nie przenosi, to nie będzie się też przenosił jak zrobią sobie domówkę. I ja wiem, że wolna przestrzeń, że mniej kontaktu między ludźmi, jasne. Ale wiele osób nie będzie brać tego pod uwagę, i zwyczajnie, po polsku, uzna, że „oni mogą to ja też”.

        • A ja poproszę proof tego, że nagle te skupiska ludzi są przez wirusa omijane.

          Nie tyle omijane, co późniejsze zachowania ludzi doprowadzają do tego, że wirus nie ma jak się roznosić.
          https://www*.nber*.org/papers/w27408
          https://www*.abc*.net*.au/news/2020-07-24/coronacheck-black-lives-matter-melbourne-andrew-bolt-masks/12481360 (niby były dwa przypadki w protestach, ale agencja ochrony zdrowia stanu Wiktoria zaprzecza, jakoby doszło do rozprzestrzeniania się COVID w związku z protestami).
          Gwoli sprawiedliwości ten artykuł mówi z kolei o zwiększeniu częstotliwości zakażeń:
          https://academic*.oup*.com/jpubhealth/advance-article/doi/10*.1093/pubmed/fdaa127/5880636
          Ale pierwszy artykuł ze względu na własną analizę wykazał, że dystans społeczny jest przestrzegany bardziej po protestach; ten trzeci założył, że nie jest w ogóle.

          Z Marszem Niepodległości też ciężko powiedzieć, bo średni czas inkubacji to około dwóch tygodni, plus mocne ograniczenie liczby testów, to wszystko jeszcze nieco przed nami.

          To się absolutnie zgadza. Mówiłem o stanie „póki co”, ale generalnie tak, jeszcze się okaże. Póki co nie można ustalić związku.

          Pokazuje ludziom, że nie ma problemu, można się spotykać w dużych grupach, nie trzeba się przejmować maseczkami i siedzeniem w domu, bo przecież wirus się nie rozniesie, o co ta afera.

          No nie. Bo tu jest sytuacja zależna od przestrzegania DDM. Przestrzegasz DDM – prawdopodobnie się nie rozniesie. Nie przestrzegasz – roznosi się jeszcze jak. Być może właśnie jest tak, że ci, którzy maszerowali 11.11, wszyscy nie byli zaraźliwi (bardzo dziwne) albo nie zdążono wykryć tych przypadków (prawdopodobne) albo są w większości bezobjawowi (jako że większość to młodzi faceci, prawdopodobne).

          Ludzie będą myśleć, że skoro na wielkich protestach wirus się nie przenosi, to nie będzie się też przenosił jak zrobią sobie domówkę.

          Na proteście maseczkę możesz założyć. Na domówce nie bardzo masz jak (zwłaszcza przy stole) ani gospodarz nie będzie tego popierał.

          Ale wiele osób nie będzie brać tego pod uwagę, i zwyczajnie, po polsku, uzna, że „oni mogą to ja też”.

          Świynto prowda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *