Łódź: Oficjalny profil miasta robi sobie social media kosztem łódzkich fotografów i niezbyt się tym przejmuje

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (499) 10.05.2019
Łódź: Oficjalny profil miasta robi sobie social media kosztem łódzkich fotografów i niezbyt się tym przejmuje

Udostępnij

Jakub Kralka

Łódź powoli wyrasta na kluczowe miasto na mapie publikacji Bezprawnika, choć pochodzi stamtąd tylko rozczarowujące 2,5% naszych czytelników (dla porównania: Warszawa 38%, Wrocław 10%, Kraków 10%). 

Napisała do nas oburzona fotografka z Łodzi, która twierdzi, że oficjalny fanpage miasta, polubiony przez ponad 300 000 osób, w bezprawny sposób posiłkuje się pracą fotografów. Robione jest to w taki sposób, że zdjęcia są zapisywane niejednokrotnie z ichfanpage’y a następnie publikowane na łamach fanpage’a miasta. Wprawdzie z reguły odbywa się to ze wskazaniem źródła i autora zdjęcia, ale budzi to wątpliwości w kontekście prawa autorskiego.

(…) wczoraj przekroczyli moją granicę bowiem moje zdjęcia po raz kolejny zostały bezczelnie zapisane i opublikowane, dodając jedynie oznaczenie do mojego fanpage’a (które prowadzę ja wraz z innymi osobami więc warto byłoby jednak zaznaczać w poście autora imieniem i nazwiskiem). Oczywiście zdjęcia się tam pojawiły bez mojej zgody i bez mojej wiedzy.

– pisze nasza czytelniczka, co zresztą zrobiła też na swoim fanpage’u Fabryczna.

Z mojej interpretacji Regulaminu Facebooka wynika, że prawa do zdjęć publikowanych na Facebooku ma jedynie Facebook. Inni użytkownicy oraz strony mogą je jedynie lajkować, komentować i udostępniać. W takim razie w momencie kiedy ktoś zapisuje zdjęcie na dysku opuszcza ono Facebook i potem gdy jest publikowane naruszane jest prawo autorskie.

Łódź robi sobie media społecznościowe cudzym kosztem

Nasza czytelniczka ma w swoim oburzeniu rację. Z otrzymanej wiadomości wnioskuję, że doskonale rozumie mechanizmy Facebooka i nie miałaby zastrzeżeń, gdyby „Łódź” udostępniała posty z fanpage’a „Fabryczna”. Fotograf wgrywając swoje zdjęcia na Facebooka, akceptuje bowiem regulamin serwisu i musi liczyć się z tym, że inni użytkownicy lub fanpage będą takie posty udostępniały.

Kluczowa jest tu jednak kwestia udostępnienia – przez udostępnienie w rozumieniu Facebooka rozumiemy skorzystanie z przycisku „Udostępnij”, co odbywa się w dość wyraźnej formie wskazującej autora oryginalnego posta.

Nie jest legalnym, w rozumieniu regulaminu Facebooka, udostępnieniem przekopiowanie cudzych zdjęć na swój fanpage i danie jedynie „wzmianki” czy – jak to mówi branża marketingowa” – „mentiona”.

Regulamin Facebooka nie stoi ponad polskim prawem

Oczywiście niezależnie od mechanizmów udostępniania na Facebooku, możliwe jest korzystanie z cudzej twórczości w ramach dozwolonego użytku publicznego, tzw. prawa cytatu. Aby jednak prawo cytatu stosować poprawnie, trzeba pamiętać o spełnieniu szeregu kluczowym warunków. Jednym z nich jest prawidłowe oznaczenie zarówno źródła pochodzenia zdjęcia, jak i autora takiej fotografii.

Co więcej, nawet pamiętając o tego typu zastrzeżeniach, należy zastanowić się, czy cytat w takiej sytuacji w ogóle jest możliwy.

Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Nawet przyjmując bardzo karkołomną tezę, że fanpage jest utworem stanowiącym samoistną całość (coś na zasadzie księgi cytatów), albo że post jest utworem stanowiącym samoistną całość (moim zdaniem większość postów Łodzi bardzo trudno nazywać utworami), to nie zostają spełnione cele tego cytatu: wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Nie, Łódź po prostu robi sobie social media czyimś kosztem. Prawdopodobnie nie jest zresztą jedynym miastem, które w ten sposób działa, ale część fotografów albo nie wie, że to jest nielegalne, albo akceptuje taką formę twórczości. Albo miasto po prostu zachowuje się w porządku i prosi o udzielenie licencji, choćby w formie pozwolenia.

Jak reaguje Łódź? Czytelniczka pisze:

Jestem po rozmowie z pracownikiem Wydziału Promocji Urzędu Miasta Łodzi ale jedyne co zawsze w takiej sytuacji doradzają to, że mogą usunąć post a fotografa wpisać na listę osób, których zdjęć nie publikują ;)

Nie lubię porównań naruszenia własności intelektualnej do kradzieży, ponieważ trudno jest je obronić w dyskusji, natomiast wyobraźmy sobie analogiczny scenariusz, w którym ktoś nas okrada, po czym przyłapany na skardze odpowiada „że przecież zawsze może nam skradzioną rzecz zwrócić, a my możemy wpisać się na listę osób, które nie chcą być okradane”. Taka to właśnie logika.

Co powinni zrobić fotografowie i co powinna zrobić Łódź?

Fotografowie oczywiście mają możliwość wystąpienia wobec miasta z roszczeniem odszkodowawczym w związku z naruszeniem ich praw majątkowych oraz dochodzić zadośćuczynienia za naruszenie osobistych praw autorskich tam, gdzie nie zostali podpisani.

Jeżeli miasto chce mieć atrakcyjne media społecznościowe, powinno z kolei zastanowić się nad modelem funkcjonowania. Pierwszym krokiem powinno być uświadomienie sobie, że zdjęcia w internecie zostały przez kogoś stworzone i ktoś wobec tych zdjęć może mieć własne zamiary, chcieć na nich zarabiać itd.

Oto kilka pomysłów dla Łodzi:

  1. Miasto może zatrudnić fotografa, który będzie wykonywał dedykowane zdjęcia na potrzeby mediów społecznościowych
  2. Miasto może wykorzystywać zdjęcia innych fotografów udostępniając na Facebooku posty z ich fanpage’y (uwaga, na Instagramie tak się nie da, Repost to naruszenie prawa autorskiego)
  3. Miasto może porozmawiać z poszczególnymi fotografami i uzyskać odpłatne/nieodpłatne pozwolenie na korzystanie z ich twórczości
  4. Miasto może sobie kupować zdjęcia na „stockach” lub nawet korzystać z tych niezbyt obfitych zasobów darmowych stocków (np. Pexels)